Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij

Polska armia biega w Wuhan

Polska armia biega w Wuhan

W chińskim Wuhan trwają Wojskowe Igrzyska Sportowe. Walczą na nich również lekkoatleci - reprezentanci naszej armii. Złoto na 800 m zdobył Michał Rozmys, brąz Justyna Święty-Ersetic, Anna Kiełbasińska i Patryk Dobek. W niedzielę 27 października w najważniejszym maratonie drugiej części roku pobiegną polscy maratończycy i maratonki. Mariusz Giżyński raportuje nam na temat przygotowanej trasy i swoich wrażeń z Chin.

Siódma edycja CISM Military World Games to zawody bardzo ważne dla sportowców, którzy reprezentują kluby wojskowe i są na żołdzie w armii. Również w szeregach Wojska Polskiego pracuje i służy wielu lekkoatletów, których znamy z największych światowych imprez. Na zawody do położonego nad rzeką Jangcy Wuhan poleciał m.in. Wojciech Nowicki, Piotr Małachowski, Marcin Lewandowski, Konrad Bukowiecki i niemal cała reprezentacyjna sztafeta 4x400 m kobiet. Również maratonki i maratończycy.

Dotychczas w Five Rings Sports Center

Lekkoatletyka rozgrywana od 22 do 27 października jest jedną z 31 dyscyplin, w których rywalizują żołnierze. Są to sporty nie tylko olimpijskie - w Wuhan o medale konkurują uczestnicy pięcioboju wojskowego, spadochroniarze czy biegacze na orientację.

Na stadionie lekkoatletycznym Five Rings Sports Center widać polskich biegaczy. W środę złoty medal na 800 m zdobył Michał Rozmys, który pomimo niezakwalifikowania się na MŚ może zaliczyć ten sezon do bardzo udanych - zdobył już w nim mistrzowski tytuł Uniwersjady. W finale w Wuhan (rozgrywanym tego samego dnia, co eliminacje) pokonał z czasem 1:49.00 m.in. dobrego Kenijczyka Corneliusa Tuweiego. W tej konkurencji przez kwalifikacje nie przebrnął Marcin Lewandowski, który podobnie jak Rozmys zgłoszony jest jeszcze do dystansu 1500 m (eliminacje dzisiaj po 19.00 czasu lokalnego).wuhan_baner.jpgEliminacje i finał tego samego dnia to coś, do czego przygotowana jest Justyna Święty-Ersetic. Nasza mistrzyni Europy na 400 m była w Chinach trzecia (52.19), tuż przed Małgorzatą Hołub-Kowalik (52.42). Zawody wygrała w cuglach mistrzyni świata z Dohy Salwa Eid Naser (50.15), druga była Polina Miller z Rosji (51.49) - na CISM MWG nie obowiązuje bowiem zakaz IAAF nałożony na reprezentantów tego kraju.

Tuż za podium z 57.15 znalazła się na 400 m przez płotki Joanna Linkiewicz. Szósty w finale płaskich 400 m był Łukasz Krawczuk (47.18). Piąte miejsca w swoich konkurencjach zajęli Artur Noga i Krystian Zalewski. Ten pierwszy na 110 m przez płotki wykręcił 13.78, podczas gdy zwycięzca Siergiej Szubenkow miał 13.40. Ten drugi w finale miał 8:32.26, niecałe 8 sekund za zwycięzcą, znakomitym Kenijczykiem Kigenem - szóstym zawodnikiem ostatnich MŚ w Katarze.

Bardziej poszczęściło się Patrykowi Dobkowi (400 m ppł) i Annie Kiełbasińskiej (200 m), którzy zdobyli brązowe medale. Uzyskali odpowiednio 49.69 i 23.33, co na finiszu długiego sezonu należy uznać za wyniki niezłe.

Silne reprezentacje maratońskie

Polskie siły zbrojne mogą liczyć jeszcze na kilka krążków biegających lekkoatletów. Poza Marcinem Lewandowskim (na 1500 m) wystawiono obydwie sztafety 4x400 m. W niedzielę walczą zaś maratończycy, dla których impreza w Wuhan jest jednym z najważniejszych startów sezonu i którzy mają już na koncie krążki z World Military Games.

Tak samo jak tytuły indywidualne, ważne są w każdej konkurencji również tytuły drużynowe. O nie będzie w tym roku polskim żołnierzom bardzo trudno, bo poziom zawodów jest wyższy niż w poprzednich edycjach. Dlatego do Chin poleciały wyrównane i mocne zespoły kobiet i mężczyzn. Maratonki pobiegną w składzie Izabela Paszkiewicz (startująca dotychczas pod panieńskim nazwiskiem Trzaskalska, najszybsza z naszych - P.B. 2:29:55), Olga Kalendarowa-Ochal (zwyciężczyni wojskowych MŚ), Aleksandra Lisowska (wojskowa wicemistrzyni świata z 2018 roku) i Monika Andrzejczak (wicemistrzyni Polski z tego roku w półmaratonie i maratonie).

W ekipie panów jest rekordzista kraju Henryk Szost, wojskowi indywidualni mistrzowie świata - Marcin Chabowski i Arkadiusz Gardzielewski oraz tegoroczny wicemistrz Polski Mariusz Giżyński. Spytaliśmy tego ostatniego o wrażenia z dotychczasowego pobytu w Wuhan i tego, jak przedstawia się tamtejsza trasa. wuhanpolacy.jpgNie tylko Giżyński, ale i inni uczestnicy wskazują, że miasto przygotowało się do Wojskowych Igrzysk Sportowych jak Pekin do Igrzysk Olimpijskich w 2008 roku.

- Wioska olimpijska jest imponująca. To teren pod przyszły uniwersytet. Wszystko tu jest nowe. Akademiki przypominające nowoczesne mieszkania, ze świetnym zapleczem sportowym- są tu między innymi 2 stadiony lekkoatletyczne. To wszystko po imprezie ma być dla studentów. Na miejscu jest też nowoczesna przychodnia medyczna. Charakterystyczny jest porządek... Nowa linia metra staje tuż przy głównym wejściu do wioski, dojazd do niej też przebiega wielopasmową trasą. To nie jest moja warszawska AWF - śmieje się „Giża". - Jedzenie jest bardzo urozmaicone, chociaż my nie eksperymentujemy za bardzo. Część kuchni obsługują kucharze z naszego kontynentu. Sama stołówka jest wielkości jakichś 150 na 80 m. Zbudowano obok specjalny park, z pętlą o długości 5 km długości i tam trenujemy w świetnych warunkach przed startem - mówi Mariusz.

Wojsko pobiegnie wokół jeziora

Reprezentanci Chin również dotrzymują kroku organizatorom. W wielu dyscyplinach mają sportowców na najwyższym światowym poziomie. Zdominowali pływanie, gdzie pojawili się nieznani wcześniej zawodnicy. Są widoczni w innych konkurencjach - na tym etapie zawodów gospodarze zdobyli już 169 medali. Osób do obsługi imprezy ze strony organizatora jest według naszego maratończyka nie co najmniej tylu, ilu sportowców. W 10-milionowym mieście widać banery, w wagonach metra puszczane są filmy dotyczące zawodów. Wielu uczestników zawodów ma świadomość, że impreza jest przez Chińczyków wykorzystywana propagandowo, co nie zmienia faktu, że czują się wyjątkowo.wuhancity.jpgA jak zapowiada się rywalizacja w maratonie? Giżyński twierdzi, że imponująco. Trasa położona jest wokół jeziora, w większości przebiega przez rekreacyjny park z zabytkowymi budynkami.

- Mamy do pokonania jedną pętlę, co z jednej strony jest fajne, bo dystans ucieka szybciej, z drugiej strony może być trudniej z pobieraniem własnych napojów. Rywale w tym roku są bardzo silni. Poziom rośnie z każdą edycją igrzysk. Najszybszą reprezentację ma Bahrain. Mają w swoich szeregach 3 eks-Etiopczyków: Almahjouba (PB 2:05.21 z Walencji), Bekelego (PB 2:06.04 z tego roku), Dechasę (PB 2:06.43). Na starcie ma stanąć też wielu innych szybkich maratończyków i półmaratończyków z Afryki. Są też reprezentacje na zbliżonym do nas poziomie, więc rywalizacja zapowiada się bardzo ciekawie. Indywidualnie nasze szanse są niewielkie. Miejsce w pierwszej 10-tce będzie dobrym osiągnięciem. Drużynowo mamy szansę na medal - ocenia starszy szeregowy, reprezentujący na co dzień WKS Grunwald Poznań, któremu zawsze zresztą dziękuje za warunki stworzone do wyczynowego trenowania.

Mariusz jeden z obozów przygotowawczych odbył w Alpach, a ostatnie 6 tygodni spędził z kolegami z reprezentacji w Szklarskiej Porębie. Niezłą formą błysnął podczas startu kontrolnego na 10 km podczas Biegnij Warszawo na początku października.

- Pobiegłem tam swój 3 wynik w karierze  - 29:41 - i czułem jeszcze spore rezerwy. Za kilka dni chcę pobiec przede wszystkim dobrze dla drużyny. Oczywiście byłoby genialnie, gdybym zdobył dużo punktów do światowego rankingu IAAF, co może dać szansę wyjazdu na igrzyska do Tokio. Punkty zdobywa się za dobry czas i wysokie miejsce. Jestem jednak realistą. O wysoką lokatę będzie bardzo trudno, bo rywale legitymują się dużo lepszymi rekordami życiowymi. W tych warunkach klimatycznych trudno też o optymalny rezultat, choć jest cień szansy, że pogoda będzie niezła - prognozy zapowiadają deszcz i ochłodzenie.  wuhangizatrenuje.jpg- Dużo zależeć będzie od tego, jak ułoży się bieg. Ja zamierzam rozpocząć spokojnie, ale też nie chcę biegać sam - mówi nam długodystansowiec pochodzący z Płocka. - Treningi na miejscu dały informację, że organizm pracuje na wyższej niż w Europie częstości skurczów serca, a więc można powiedzieć, że ma problem z pochłanianiem tlenu. To oczywiście będzie się zmieniać wraz z aklimatyzacją do klimatu i strefy czasowej, jednak i tak szaleństwem byłoby rozpocząć na przykład w tempie na rekord życiowy. Mam zamiar wykorzystać swoje doświadczenie. Będzie to mój dwudziesty maraton, w tym co ważne, ósmy na imprezie mistrzowskiej, gdzie najważniejsza jest dobra taktyka. Mam nadzieję, że zdrowie dopisze i będę mógł walczyć do upadłego. Już nie mogę się tego doczekać - podsumowuje „Giża".

Start maratonu w ramach CISM Military World Games będzie miał miejsce 27 października o 8 rano czasu lokalnego (2.00 w Polsce).

WYNIKI CISM Military World Games