Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij

12:58 na piątkę w lesie

12:58 na piątkę w lesie

Na kameralnym mityngu w światowej kwaterze Nike mało znany Woody Kincaid pobiegł 12:58.10 na 5000 m. W biegu zorganizowanym przez Bowerman Track Club swoją formę przed mistrzostwami świata sprawdzili też z powodzeniem Lopez Lomong i Matthew Centrowitz - obydwu zabrakło niewiele do złamania granicy 13 minut.

Bieżnia w kwaterze głównej Nike w Beaverton pod Portland uznaje się za jedną z najpiękniejszych na świecie. Jej patron Michael Johnson wykuty jest jako pomnik i strzeże linii mety, a wewnątrz tartanowych torów rosną gęsto drzewa. Biegając tam przed laty czułem się potrójnie zmotywowany - lasem po lewej i prawej stronie, obecnością legend światowego biegania i szybką nawierzchnią pod stopami.

Centrala Nike pozwala na treningi na swoim obiekcie amatorom, ale bieżnia jest również miejscem, gdzie często trenuje grupa Bowerman Track Club, jak również elita Oregon Project. Trenerzy i sportowcy tej pierwszej zorganizowali w nocy 10 września mityng, którego centralną częścią był wyścig na 5000 m. Pobiegli w nim zawodnicy, którzy sprawdzali swoją formę przed MŚ w Dosze - nie tylko długasi, ale i średniacy. Szukali startu kontrolnego po obozie w górach, a że stadion na legendarnym Hayward Field w niedalekim Eugene jest w remoncie, zawody zgłoszono błyskawicznie do amerykańskiej federacji. Dziś już wyniki mityngu oficjalnie widnieją w bazie IAAF. Bieg początkowo miał być prowadzony w tempie na poniżej 13:13.50, bo tyle wynosi olimpijski standard do Tokio.

Jak wynika z raportu opisanego na kanale socialowym BTC, na zawody w ciepły, ale nie upalny wieczór, przyszło około tysiąca kibiców, którzy ściśle okrążyli kameralną bieżnię i z całych sił dopingowali startujących. Bieg rozprowadzał Amos Bartelsmeyer (do niedawana student z Georgetown z niemieckim paszportem, mistrz swojego kraju na 1500 m), który poprowadził pierwsze 4 okrążenia w czasie około 4.12-4.13  - czyli stosunkowo spokojnie - w tempie 2.37-2.38/km. Potem za robotę wziął się Kanadyjczyk Mohammed Ahmed (w tym roku poniżej 13 minut na piątkę), który 3 km minął w czasie 7.51. 1258_1.jpgNa ostatnim kilometrze zaatakował Lopez Lomong, który skutecznie przedłuża swoją przygodę z bieżnią. Amerykanin sudańskiego pochodzenia, który na pierwsze igrzyska pojechał jako średniodystansowiec, w tym roku został podwójny mistrzem USA na 5000 oraz 10000 m. Biegli blisko niego mistrz olimpijski na 1500 m Matt Centrowitz, startujący na dłuższych dystansach okazjonalnie oraz William Woody Kincaid - człowiek, który dotychczas najwyżej finiszował jako 5. zawodnik akademickich mistrzostw kraju.

To właśnie on, poprawiając o 14 sekund swoją życiówkę, jako jedyny zszedł we wtorek poniżej granicy 13 minut. Na ostatnim kole (pokonanym w niewiele ponad 57 sekund) dał zmianę Lomongowi i urwał się kolegom na kilka metrów. Czas zatrzymany na zegarze 12:58.10 jest równocześnie olimpijskim minimum i oczywiście rezultatem lepszym od minimum IAAF na MŚ w Dosze. Tyle że akurat Kincaid nie ma szans na reprezentowanie kraju na imprezie w Katarze. Startował na bieżni zaledwie raz na 1500 m w maju (przeciętne 3:42), a w sezon wchodził późno, po poważnej kontuzji. Jak wspominał w wywiadzie za linią mety, połowę kibiców tego dnia tworzyli jego znajomi z Uniwersytetu Oregon, dopingowała mu również mama. Jednak ostatnich 150 metrów wyścigu kompletnie nie pamięta...

Za nim na kreskę wpadł Lomong z 13:00.13, nieco niepocieszony, że tak niewiele zabrakło do złamania magicznej granicy. Trzeci, poprawiając się o blisko 20 sekund - z 13:00.39 był Centrowitz, który w Dosze biegnie na 1500 m, ale deklaruje, że na najbliższych igrzyskach będzie startował właśnie na piątkę.

Zawody w Beaverton pokazały, że nie trzeba wielkich mityngów i diamentowych nagród, by nabiegać wielkie wyniki. Wystarczy sprawna organizacja, sprzyjająca pogoda, bliskość kibiców i bardzo dobra grupa. Tempo dla trójki zawodników w koszulkach Bowerman Track Club nadawali ich klubowi partnerzy. Potem zawodnicy znający się z codziennych treningów napędzali się już nawzajem. Matthew Centrowitz wspomniał w rozmowie z reporterem Letsrun.com, że na ostatnim okrążeniu walczył mocno, ale i miał przebłysk radości z kibicowania młodszemu koledze, który stawał się na jego oczach jednym z najlepszych biegaczy na 5000 m w historii.1258_2.png

Fot. Profil Bowerman Track Club na Instagramie