Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij
Biją Amerykę - I dzień meczu Europa-USA w Mińsku

W pierwszym dniu historycznego meczu między reprezentacjami Europy a USA zobaczyliśmy kilku Polaków. Trzecie i szóste miejsce na 400 m zajęły nasze czterystumetrówki, na tym samym dystansie Karol Zalewski był piąty. Ciekawe zawody w Mińsku zebrały na starcie pojedynczych zawodników ze ścisłej światowej czołówki i szerokie zaplecze złożone z tych, którzy nie wybierają się na MŚ w Dosze. Po pierwszym dniu prowadzi nieznacznie zespół Starego Kontynentu.

Poniedziałkowy wieczór 9 września w Mińsku był ciepły (24 stopnie). Na trybunach Narodowego Stadionu Olimpijskiego, gdzie na co dzień grywa Dynamo, wiele krzesełek było pustych, ale przez to, że pomalowano je zgodnie z białoruską flagą, tylko te białe wskazywały, że nie ma kompletu widzów. Formuła zawodów była jednak bardzo ciekawa i pozwala wierzyć, że lekka atletyka w wydaniu zespołowym ewoluuje w bardziej widowiskową stronę. Co roku odbywają się Puchary Świata, w których konkurują kontynenty, ale dobrze nagłośniona rywalizacja między światową potęgą, jaką są Stany Zjednoczone oraz Europą może pokazać, jaki jest układ sił w dyscyplinie. Polacy wspominają tego typu mityngi z rozrzewnieniem - mecze z USA czy ZSRR wzbudzały w czasach Wunderteamu ogólnonarodowe poruszenie, niedawne zwycięstwo w DME dodało wielu kibicom skrzydeł.

W poniedziałek w Mińsku odbyło się 18 konkurencji, w tym 10 biegowych. W każdej z nich zawodnicy zdobywali dla swojego zespołu punkty - zwycięstwo premiowane było 9 oczkami, od drugiego do ósmego miejsca przyznawano od 7 do 1 punktu.

Już setki kobiet i mężczyzn pokazały, że na stadionie Dynama rywalizują zawodnicy spoza ligi mistrzów. Wśród pań triumfowała z 11.29 Brytyjka Daryll Neita, która była o włos lepsza od mistrzyni USA (ale na 200 m) Dezerei Bryant. Na starcie nie było zawodniczek z pierwszych 5-tek w tej konkurencji - zarówno w Europie, jak i w Stanach Zjednoczonych. Stawkę mężczyzn doprowadził na metę ścigający się często i gęsto Michael Rodgers (10.29 pod lekki przeciwny wiatr), a pierwszą trójkę dopełnili kolejni Amerykanie - Belcher i Kemp. Young, czwarty z nich, zrobił falstart.

Na 800 m kobiet wolne tempo okazało się sprzyjać Brytyjce Bell, która tylko z  Ukrainką Lyakhovą (trenowaną przez Tomka Lewandowskiego) pobiegła poniżej 2:05. W reprezentacji USA nie było żadnej z medalistek mistrzostw kraju, w tej sytuacji najlepiej zaprezentowała się 10. na lokalnych listach Ce'Aira Brown z 2:05.38.

Na 1500 panów ostatnie 50 m brzydko, chociaż skutecznie pokonał Joshua Thompson, zwycięzca niedawnego mityngu ISTAF w Berlinie. W wywiadzie za metą nie krył zaskoczenia wygraną (3:38.88, finałowe 400 m w 52.5 sekundy) i podkreślił, że walka na bieżni była pełna agresji. Drugi na mecie, zaledwie dwie setne za Thompsonem, był Jake Wightman z Wielkiej Brytanii.

Najdłuższy z dystansów - czyli 3000 m w wydaniu kobiet okazał się biegiem z narastającą prędkością. Zespołowo rozegrały go Amerykanki, które pozwoliły prowadzić dłuższy czas Szkotce Ellish McColgan (córka legendarnej Liz). Potem do pracy zabrała się brązowa medalistka MŚ sprzed 10 lat Shannon Rowburry i to ona zameldowała się jako pierwsza na drugim kilometrze (6:14.52), a także na 200 m do mety. Ostatnie pół okrążenia najszybciej pokonała jednak inna Amerykanka Elise Cranny, która dobiegła do mety niemal równocześnie z rodaczką Schneider (odpowiednio 9:00.70 i 9:00.77). McColgan była trzecia, Rowburry jakby zamyślona spadła na czwarte miejsce. Reprezentacja Europy oddała tu pole, wystawiając do startu, oprócz McColgan, tylko Szwedkę Ngarambe oraz dużo słabszą Białorusinkę Karneyenkę.

Nas interesowała postawa Igi Baumgart-Witan oraz Justyny Święty-Ersetic w dobrze obsadzonym wyścigu na 400 m. W swojej reprezentacji Europa wystawiła jeszcze Brytyjkę Jodie Williams oraz Polinę Miller z Rosji. Po stronie USA oglądaliśmy m.in. mistrzynię akademicką Wadelinę Jonathas oraz wracającą do wielkiego ścigania Allyson Felix, która po długiej przerwie macierzyńskiej i batalii o prawa sportsmenek ściga się na poziomie niżej niż przed laty. Nasze zawodniczki zaczęły bieg spokojnie, Iga mocno pobiegła drugi wiraż, Justyna przy wyjściu na finiszową prostą była nieco dalej - ale poza Williams, która była w tym momencie daleko z przodu, aż piątka zawodniczek musiała walczyć ramię w ramię na ostatniej setce. Baumgart-Witan ostatecznie wyszarpała trzecią lokatę z niezłym 51.52. Święty-Ersetic nie miała tego dnia sił na swoją popisową końcówkę i zakończyła zmagania jako szósta (52.35). Ciekawie bieg rozegrała Felix - bardzo mocne 150 m, potem jakby otrzeźwienie, zwolnienie i spadek o kilka pozycji, wreszcie szybsze ostatnie 120 m - wszystko to dało sześciokrotnej mistrzyni olimpijskiej drugie miejsce z rekordem sezonu. Ostatnią lokatę zajęła, biegnąca godzinę wcześniej na 800 m, młodziutka Athing Mu.

400 m kobiet
1. JONATHAS Wadeline (USA) 51.01
2. FELIX Allyson (USA) 51.36 SB
3. BAUMGART-WITAN Iga (POL) 51.52
4. WILLIAMS Jodie (GBR) 51.83
5. OKOLO Courtney (USA) 52.20
6. ŚWIĘTY-ERSETIC Justyna (POL) 52.35
7. MILLER Polina (ANA) 52.79
8. MU Athing (USA) 54.34

W biegu na 400 m panów mieliśmy kolejny polski akcent - na wewnętrznym torze ścigał się Karol Zalewski, który w tym sezonie zbliżył się już do 45.5 sekundy. Zawadiacko rozpoczął dziesiąty sprinter tabel amerykańskich Michael Cherry (pierwsze 200 w 21.4!). Dowiózł pewnie zwycięstwo aż do mety (45.13). Drugi wpadł na nią Wil London, zaś najlepszy obecnie w Europie Davide Re z Włoch był trzeci z wynikiem blisko półtorej sekundy wolniejszym od swojej życiówki. Karol zaczął bardzo spokojnie, zdawało się, że zajmie ostatnią lokatę, ale po wyrównaniu przesunął się na piąte miejsce.

400 m mężczyzn
1. CHERRY Michael (USA) 45.13
2. LONDON Wil (USA) 45.39
3. RE Davide (ITA) 46.05
4. RICHARD Tyrell (USA) 46.38
5. ZALEWSKI Karol (POL) 46.57
6. YOUSIF Rabah (GBR) 46.76
7. JANEŽIC Luka (SLO) 46.89
8. STROTHER Nathan (USA) 47.15

W rywalizacji na 3000 m pprz, z udziałem 7 zawodników, zanosiło się, że zapunktuje ostatecznie tylko 6 przeszkodowców. Za bieg poza bieżnią zdyskwalifikowano pierwotnie zwycięzcę Hilarego Bora (8.32.64). Amerykanie kontrolowali wyścig od startu do mety i dali się wcisnąć do pierwszej trójki jedynie ambitnemu Hiszpanowi Danielowi Arce, który już na 500 m do mety wyglądał, jakby miał dość.

W sztafetach 4x100 m formuła zakładała start po dwóch zespołów z USA i Europy. W rywalizacji kobiet fatalne zmiany nie przeszkodziły odnieść podwójnego zwycięstwa Amerykankom (43.36 oraz 43.66), trzecie i czwarte miejsce zajęły tak naprawdę reprezentacje Holandii i Hiszpanii. Wśród panów zanosiło się na kolejny dublet sprinterów zza oceanu. Wygrali amerykańscy zawodnicy z indywidualnej setki (38.26), drugie miejsce wywalczyli jednak, wolniejsi o 0.19 sekundy, Holendrzy.

Staranna promocja na social mediach i podgrzewanie atmosfery, głównie przez PR-owców European Athletics, nie zmieniają faktu, że lekkoatletyczna impreza na Białorusi (kolejna przyznana temu krajowi w tym roku), skupiła na starcie dwie drużyny B. Zarówno w składzie USA, jak i Europy zabrakło gwiazd światowego formatu. W każdej z konkurencji obydwa zespoły powinny wystawić po 4 zawodników. W pierwszym dniu zmagań złożyło się tak, że Europejczycy wystawili gdzieniegdzie trójkę reprezentantów, a wśród Amerykanów nie było żadnego medalisty ostatnich mistrzostw kraju. Po części za taki stan rzeczy odpowiedzialne są urazy w ostatniej chwili (jak przeszkodowca Carro z Hiszpanii), po części bliski termin MŚ. Zdarzyło się, że ci, którzy są już w wysokiej formie, a nie dopiero ją budują, podziękowali za udział w meczu, nawet mimo możliwości wygranej sporych pieniędzy (od 7000$ za pierwsze do 500$ za ósme miejsce).

Po pierwszym dniu Europa wygrywa z USA w stosunku 328 do 312. Wszystko się jednak może jeszcze zmienić. Spośród 16 Polaków w składzie Europy - we wtorek 10.09 zobaczymy w konkurencjach biegowych Patryka Dobka, Sofię Ennaoui, Adama Kszczota oraz Karolinę Kołeczek. Warto wspomnieć, że doceniono polskich szkoleniowców - oficjalnymi trenerami reprezentacji Starego Kontynentu zostali na średnich dystansach Tomasz Lewandowski, na płotkach Piotr Maruszewski, w długich sprintach Aleksander Matusiński, a w młocie Jolanta Kumor.

Relację z Mińska można oglądać na podstronie europejskiej federacji oraz na TVP Sport. Zawody komentuje tam nasz felietonista Paweł Czapiewski.

Pełne wyniki Mecz Europa-Usa - Mińsk 9.09-10.09.2019 r.