Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij
Diamenty znalazły adresatów - relacja z finału Diamentowej Ligi w Brukseli

Diamenty zostały rozdane. W drugich finałowych zawodach tegorocznej Diamentowej Ligi nie zawodzili faworyci. W chłodnej i deszczowej Brukseli z doskonałej strony pokazali się Noah Lyles, Danielle Williams, Sifan Hassan, czy Timothy Cheruiyot. W biegu na 1500 metrów szóste miejsce wywalczył Marcin Lewandowski. Zwycięzcy otrzymali statuetki z diamentem, po 50000 dolarów, oraz "dziką kartę" na MŚ w Dosze.

Czternaście mitingów, cztery kontynenty, pula nagród liczona w milionach dolarów, dziesiątki rekordów, oraz emocje, których nie sposób oszacować. Diamentowa Liga 2019 dobiegła końca. Ostatnią zwrotkę najlepsi lekkoatleci globu odśpiewali w Brukseli podczas Memorial Van Damme. Miting od 1977 roku rozgrywany jest ku czci belgijskiego średniodystansowca Ivo Van Damme'a – srebrnego medalisty IO w Montrealu na 800 i 1500 metrów.

Po zawodach finałowych DL w Zurychu sprzed tygodnia, rywalizacja na swój ostatni akord przeniosła się do stolicy Belgii. Do finałów awansowali najlepiej punktujący w poszczególnych konkurencjach na przestrzeni 12 mitingów eliminacyjnych. Wszystko zaczęło się na początku maja w Dosze, żeby szlakiem przez Szanghaj, dotrzeć na półwysep Skandynawski, a następnie przez afrykański Rabat do Stanów Zjednoczonych. W drugiej części wakacji walkę toczono już wyłącznie na europejskiej ziemi – w Lozannie, Monako, Londynie, Birmingham, Paryżu i Zurychu. Ostatnim przystankiem sportowej podróży został natomiast stadion narodowy reprezentacji Belgii w piłce nożnej.

Nowoczesny Stadion Króla Baudouina I powstał w roku 1995 na gruzach Stadionu Heysel. Tego samego, na którym 34 lata temu doszło do zamieszek pomiędzy kibicami Juventusu i Liverpoolu. Zamieszek tragicznych w skutkach, podczas których życie straciło 39 osób. Po tamtym meczu na Heysel rozgrywano już głównie zawody lekkoatletyczne, niosące dużo niższe ryzyko niż rywalizacja klubów piłkarskich. W piątek 6 września 2019 roku nikt w Brukseli nie zginął,  pobito za to kilka rekordów... Głównie rekordów sezonu.

Lyles – nowy król sprintu

Konkurencje biegowe zaczęły się od popisów sprinterskich. Najpierw lider światowych list na 400 Michael Norman pewnie ograł rywali na jedno okrążenie, a kilka minut później rekord sezonu na 100 metrów wybiegała Dina Asher-Smith. Wynik Normana 44.26 – słabszy o niespełna sekundę od najlepszego w tym roku wyniku na świecie. Wynik Asher-Smith 10.88 daje z kolei czwarte miejsce na tegorocznych listach. Warto dodać, że Brytyjka w bezpośredniej konfrontacji pokonała Jamajkę Fraser-Pryce (nr 2 na listach). Panie w drugiej części dystansu wyraźnie uciekły reszcie stawki, biegnąc niemal bark w bark. Na końcówce w sprinterskiej wojnie nerwów skuteczniejsza była Asher-Smith.

Na 200 metrów mężczyzn wygrał, będący w topowej formie Noah Lyles. Amerykanin tydzień temu okazał się najlepszym sprinterem tegorocznej DL na setkę i w Brukseli tylko potwierdził, że nic co szybkie nie jest mu obce. Lyles powoli staje się sportową osobowością na poziomie Usaina Bolta. Posiada podobny luz i swobodę, a jego wyniki już coraz mniej odstają od mistrza z Jamajki. Amerykanin już wiele razy tańczył po zwycięskich biegach, a podczas zeszłorocznych mistrzostw USA taniec wykonał jeszcze przed wejściem w bloki. Lubuje się nie tylko w oryginalnych pozach, ale też ubiorze. W Belgii zaprezentował skarpety przypominające buty posłańca mitycznych bogów - Hermesa.

- Jeśli będą dobre warunki, bieżnia nie będzie mokra, będzie dobra temperatura to będę chciał pobić w Brukseli swój rekord życiowy – zapowiadał na konferencji prasowej Lyles.

Życiówki nie udało się pobić, ale 19.74 wstydu nie przynosi. Drugi z rekordem sezonu finiszował – wciąż aktualny – mistrz świata na 200 Ramil Guliyev (19.86). Również swoją najszybszą dwusetkę w tym roku zaliczył trzeci na mecie de Grasse (19.87).

Bieg na 200 metrów mężczyzn
1. LYLES Noah (USA) 19.74
2. GULIYEV Ramil (TUR) 19.86 SB
3. de GRASSE Andre (CAN) 19.87SB
4. BROWN Aaron (CAN) 20.00
5. QUIÑÓNEZ Alex (ECU) 20.25
6. VANDERBEMDEN Robin (BEL) 20.51 SB
7. RICHARDS Jereem (TTO) 20.53
8. EDWARD Alonso (PAN) 28.80

Lewandowski robi swoje, Cheruiyot i Hassan też

Ze względu na start Marcina Lewandowskiego, najbardziej interesował nas bieg na 1500 metrów mężczyzn. Polak paryskim rekordem Polski (3:31.95) tylko rozbudził oczekiwania kibiców. Tym razem „Stary Lis” nie zbliżył się jednak do swojej życiówki, finiszując na szóstym miejscu z wynikiem 3:34.36. Sam bieg po raz kolejny w tym sezonie był pokazem siły Cheruiyota. Kenijczyk najpierw pilnował pacemakerów, a gdy ci zakończyli swoją misję, objął prowadzenie i nie oddał go do samej mety. Na drugim i trzecim miejscu finiszowali bracia Ingebrigtsen – Jakob i Filip. Rekord życiowy pobił piąty Craig Engels, pokonując na końcówce Lewandowskiego. Oceniając występ naszego reprezentanta warto pamiętać o dwóch rzeczach. Po pierwsze - 3:34.36 to czwarty wynik w życiu „Lewego”. Po drugie – szczyt formy szykowany jest na mistrzostwa świata w Dosze. Po biegu nasz średniodystansowiec tradycyjnie podzielił się odczuciami z biegu przez social media. „Nic się nie zmienia. Dalej robię swoje” powtórzył kilkukrotnie. „Lewy” zwrócił też uwagę na wymagające warunki pogodowe (zimno) jakie panowały piątkowej nocy w Brukseli.

Bieg na 1500 metrów mężczyzn
1. CHERUIYOT Timothy (KEN) 3:30.22
2. INGEBRIGTSEN Jakob (NOR) 3:31.62
3. INGEBRIGTSEN Filip (NOR) 3:33.33
4. MUSAGALA Ronald (UGA) 3:33.90
5. ENGELS Craig USA) 3:34.04 PB
6. LEWANDOWSKI Marcin (POL) 3:34.36
7. SOULEIMAN Ayanleh (DJI) 3:35.08
8. GREGOREK John (USA) 3:35.32 SB
9. TEFERA Samuel (ETH) 3:35.64
10. BIRGEN Bethwell (KEN) 3:37.48
11. SIMOTWO Charles Cheboi (KEN) 3:38.06
12. KIBET Vincent (KEN) 3:38.76
13. DEBJANI Ismael (BEL) 3:40.04 Na 5000 metrów pań pewne zwycięstwo odniosła Sifan Hassan. Tegoroczna rekordzistka świata na milę nie zwalnia tempa. Tydzień temu triumfowała na 1500 w Zurychu, tym razem uciekła rywalkom na dystansie ponad trzykrotnie dłuższym. Zanim jednak „Latająca Holenderka” zaczęła uciekać stawce, najpierw musiała ją dogonić... Jeszcze na 800 metrów do mety Hassan biegła szósta, tracąc kilkanaście metrów do prowadzącej Gidey. Kiedy jednak zawodniczka należąca do słynnego Oregon Project włączyła odpowiednią przerzutkę – nie było na nią mocnych. Zwyciężczyni pokonała ostatnie 800 metrów w około 2:03! Na uwagę zasługuje też kolejny rekord Kanady w tym roku Debues-Stafford.

Bieg na 5000 metrów kobiet
1. HASSAN Sifan (NED) 14:26.26
2. GIDEY Letesenbet (ETH) 14:29.54 SB
3. KLOSTERHALFEN Konstanze (GER)14:29.89
4. OBIRI Hellen (KEN) 14:33.90
5. KIPKEMBOI Margaret Chelimo (KEN) 14:36.48
6. TIROP Agnes Jebet (KEN) 14:37.32
7. DEBUES-STAFFORD Gabriela (CAN) 14:44.12 NR PB
8. WORKU Fantu (ETH) 14:45.59 PB
9. CHEPKOECH Beatrice (KEN) 14:46.58
10. KIPKIRUI Caroline Chepkoech (KEN) 14:47.04
11. CHERONO Eva (KEN) 14:50.13

Niespodzianka na przeszkodach, płotki zgodnie z przewidywaniami

Zaskakujący finał miał wyścig na 3000 metrów z przeszkodami w wykonaniu mężczyzn. Na starcie obok siebie ustawiono kolejno numer jeden, dwa i trzy światowych list, a więc El Bakkaliego, Kigena i Wale'a. Kolejność na mecie była jednak odrobinę inna. Od początku dużą ochotę do biegania wykazywał Getnet Wale. Etiopczyk pilnował pleców pacemakerów i gdy tylko drugi z "zajęcy" opuścił bieżnię, pozycję lidera zajął Wale. Kolejni rywale próbowali wbić się przed prowadzącego, ale ten pilnował bandy i ani myślał puszczać kogokolwiek przed siebie. Na ostatnim okrążeniu Wale najpierw odparł atak Lamechy Girmy, żeby po zejściu z ostatniej przeszkody, stoczyć iście sprinterski pojedynek z El Bakkalim. Wygrał Wale efektownym "rzutem na taśmę" przecinając linię mety.

Bieg na 3000 metrów z przeszkodami mężczyzn
1. WALE Getnet (ETH) 8:06.92
2. EL BAKKALI Soufiane (MAR) 8:07.08
3. GIRMA Lamecha (ETH) 8:07.66 PB
4. KIGEN Benjamin (KEN) 8:10.76
5. BOR Hillary (USA) 8:13.90
6. KIBIWOT Abraham (KEN) 8:14.52
7. KIPRUTO Conseslus (KEN) 8:14.53
8. CARRO Fernando (ESP) 8:15.53
9. TINDOUFT Mohamed (MAR) 8:16.58
10. BEDRANI Djilali (FRA) 8:16.60
11. BEYO Chala (ETH) 8:16.85
12. BETT Nicholas Kiptanui (KEN) 8:26.95
13. van de VELDE Tim (BEL) 8:41.22 Niesamowitą moc na wysokich płotkach po raz kolejny w tym roku pokazała Danielle Williams. Jamajka podobnie jak w sierpniu w Birmingham poradziła sobie bez większych problemów z rekordzistką świata Kendrą Harrison. Zanim jednak w biegu na 100 przez płotki doszło do jakichkolwiek rozstrzygnięć, Amusan długo dyskutowała z sędziami na temat swojego falstartu. Nigeryjka nie mogła pogodzić się ze wskazaniem aparatury, choć jej przewinienie widać było gołym okiem. Cała sytuacja w ogóle nie spięła Williams, która mknęła do mety jak w amoku, zatrzymując zegar na wyniku 12.46. Druga Harrison straciła blisko 0.3 sekundy.

Bieg na 100 metrów przez płotki kobiet
1. WILLIAMS Danielle (JAM) 12.46
2. HARRISON Kendra (USA) 12.73
3. ALI Nia (USA) 12.74
4. NELVIS Sharika (USA) 12.83
5. CLEMONS Christina (USA)12.84
6. ROLEDER Cindy (GER) 13.12
7. HERMAN Elvira (BLR) 13.12
8. AMUSAN Tobi (NGR) DQ

Pod nieobecność Caster Semenyi najlepszą zawodniczką na 800 metrów tegorocznej DL została Ajee Wilson (2:00.24). Belgijski wyścig na dwa okrążenia wyglądał bliźniaczo do zawodów w Birmingham w połowie sierpnia. Wilson najpierw pilnowała „zająca”, żeby na ostatnich 300 metrach skutecznie bronić się przed atakami rywalek. Natoya Goule ponownie wyszła na ostatnią setkę na wysokiej, drugiej pozycji ale z miną osoby najbardziej cierpiącej na świecie. W konsekwencji ponownie pozwalała się wyprzedzać na końcówce z każdej możliwej strony.

Na przeciętnym poziomie stał bieg na 110 przez płotki mężczyzn. Triumfował dobrze znany polskim kibicom Orlando Ortega. Hiszpan często pojawia się w naszym kraju, choćby podczas mitingów halowych. Ortega w pokonanym polu zostawił w Brukseli Ronalda Levy'ego i Sergyeya Shubenkova. Czasy pierwszej trójki nie porywają - 13.22 zwycięzcy, 13.31 Jamajczyka i 13.33 Rosjanina to wyniki, którymi raczej nie zdobywa się medali olimpijskich.

Poza Marcinem Lewandowskim w finałowych zawodach DL w Brukseli Polskę reprezentowali – Konrad Bukowiecki (4 miejsce), Kamila Lićwinko (4 miejsce), Piotr Małachowski (5 miejsce).

Diamentowa Liga w przyszłym sezonie zostanie zreformowana. Rywalizacja lekkoatletów ma być pokazywana w sposób dynamiczniejszy i atrakcyjniejszy dla widza, dlatego najdłuższym dystansem zostanie 3000 metrów. Transmisja mitingów eliminacyjnych ma zostać skrócona do 90 minut, natomiast finał zamiast formy dwudniowej zostanie przeprowadzony jednego dnia, podczas mitingu w Zurychu. Żeby wszystkie zmiany były możliwe, zamiast 32 konkurencji wśród pań i panów, IAAF planuje ich rozegrać jedynie 24 (po 12 u kobiet, tyleż samo u mężczyzn). Jedno się za to nie zmieni. Ponownie to właśnie podczas DL będą padać najlepsze lekkoatletyczne wyniki sezonu na świecie.


Pełne wyniki Finał Diamentowej Ligi - Bruksela 6.09.2019