Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij
Minuta i 13 sekund na 600m na treningu - Lewandowscy w Kenii


Od początku grudnia Lewandowski-Team znowu przebywa w Afryce. Oto relacja wprost  z Kenii od Tomka Lewandowskiego, trenera Marcina.


Minuta i 13 sekund na 600m! Czy to możliwe, by Marcin przebiegł w takim czasie ten dystans na treningu? Raczej wątpliwa sprawa. Ale dokonał tego Bungei. Mało tego, dziesięć minut wcześniej przebiegł 200m w 25sek, odpoczął dwie minuty i pokonał 600m w 1.18 – co już było prędkością z zawodów. Mało jednak mu było, więc dołożył po dwóch minutach po 600m w 73 sekundy na deser 200m w 23 sekundy.

A 50km dziennie? Z czego 30 na czczo, bez odżywek, bez odnowy biologicznej. Możliwe? Pewnie, ale oczywiście nie dla Marcina. Biegają tak prawie wszyscy maratończycy, których spotykamy. Całe chmary. 40-60 zawodników naraz. Jak powiedział brat Colm: „Work must be done!”.


Brat Colm, trener Rudishy, pisaliśmy już o nim TUTAJ

Charty to są niesamowite. Żadnych planów, programów perspektywicznych, proporcji różnych środków treningowych, wzrostu obciążeń.. Po prostu „zasuwać”. I pilnować jednej zasady: coraz szybciej. Tę zasadę stosuje się do każdego treningu, ale nigdy w codziennym życiu. Na co dzień nigdzie się nie śpieszą, spóźniają się po kilka godzin, oczekują na obiad w restauracji nawet 2 godziny, nie tworzą rozkładów jazdy autobusów itp.

Ale trening to inna sprawa. Tutaj liczy się czas. Wszystko jest na czas. Nie ma celu treningowego 12km OWB1. Po prostu biegają 50min. Nie ma 20km BC2. Zaczynają wolno jak żółw, w połowie zawsze przyśpieszają, a na ostatnich kilometrach wręcz się ścigają. Mają powiedziane 40min zabawy biegowej 2min  z przerwą 1min. I biegają aż minie 40 minut. Każda minutówka może wyjść z inną prędkością, zależy od terenu. Nauczyli się podkręcać tempo pod każdą górkę, to jest normalne. Biegają bardzo grupowo, współpracują, ciągną, jak w kolarstwie.

Nie pocą się, prawie nie oddychają przy naszych prędkościach. Trening typu 6x 5min z prędkością 3.40/km na wysokości 1900-2000m npm z przerwą 2 minut to dla nich pestka. Nawet dziewuchy z nami biegały i dały rade.



Kiedyś po treningu zatrzymaliśmy się przy sklepie. Kupiliśmy stojącym tam dzieciom po lizaku. Gdy tylko ten pierwszy chłopak dostał słodycz, od razu zrobił przebieżkę do wioski i oznajmił, że Mzungu serwuje pyszności. Zbiegła się natychmiast cała gromada. Kolejka nie miała końca. Naliczyliśmy 75 dzieciaków. Wieść się szybko rozeszła. Następnego dnia, gdy biegliśmy tą samą trasą, dzieciaki dołączały się do nas już kilka kilometrów przed sklepem i biegły z nami by otrzymać nagrodę. Większość z nich bez butów, po kamieniach, szkłach, patykach. Mają już tak skamieniałe stopy, że w ogóle im to nie przeszkadza. Są w wieku od 5-15 lat. I wytrzymują naszym tempem. Normalnie szok.

My kończymy trening biegowy i rozpoczynamy drugą cześć treningu, cześć uzupełniającą. Wykonujemy rozciąganie mięśni, ćwiczenia ogólnorozwojowe, wzmacniające, skipy, ćwiczenia techniczne, ćwiczenia taktyczne. Oni – nic, zero, w ogóle nie robią tych ćwiczeń. Ta dziewczyna, ta malutka chudziutka Rose, co biegała z nami 6x 5min w tempie na 3.40 na kilometr, ta co  pobiegła 67min – 20km, nie potrafiła zrobić żadnego skipu, żadnego ćwiczenia, przewrotu w przód, nic. Mało tego. My się rozgrzewamy, przygotowujemy, po treningu uspokajamy organizm, uzupełniamy odżywki. A oni? Nic. Do przodu i wióry…!!



Trzeba przyznać, że silnik mają niesamowity, bardzo silny. Serducho, płuca, wytrzymałe mięśnie.. Tego nie jesteśmy w stanie nadrobić, bo one były kształtowane na przestrzeni lat, ewaluowały i adoptowały się do warunków. Genetycznie ich predyspozycje były przekazywane z pokolenia na pokolenie. Nawet więc, jeśli będziemy jeździć tam na obozy, albo jeszcze lepiej – zamieszkamy na rok – dwa, nie dorównamy dziesiątkom lat ich rozwoju. Jedynie możemy poszukiwać innych rozwiązań, metod na wygraną z nimi. Czy może się udać? Mamy dowody w świecie (na razie niewiele, ale jednak są), że można.

My robimy swoje, trenujemy swoim tokiem, ale próbujemy też dotrzymać kroku Kenijczykom podczas treningu biegowego. Czasem się udaje, czasem uciekną nam daleko podczas jakiegoś podbiegu. Ale gonimy ich, staramy się, ze wszystkich sił, zgodnie z motto St.Patrick School, gdzie trenowali i trenują najlepsi Kenijczycy, a które brzmi: „Exellence In All Endeavours”.


Marcin jak widać wdraża jednak Kenijczyków w nasze metody. Co z tego wyjdzie ? :)

Każdy ma jakiś cel w swoim staraniu, swoim bieganiu. Życzymy Wam wszystkim, biegacze, byście w swoich staraniach osiągali swoje cele. „Lecz nikt nie może tracić z oczu tego, czego pragnie. Nawet kiedy przychodzą chwile, gdy zdaje się, że świat i inni są silniejsi. Sekret tkwi w tym, by się nie poddać.” Po prostu róbcie swoje i bądźcie szczęśliwi w tym co robicie – tego życzymy wszystkim czytelnikom bieganie.pl pozdrawiając z gorącej, przepięknej Kenii.

Lewandowski Team"

Zapraszamy do Galerii z Kenii. foto: lewandowski-team.pl



Więcej na Lewandowski-Team.pl