Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij
366 maratonów w 366 dni! Kałaczyński z rekordem!
We wsi Witunia w województwie Kujawsko-Pomorskim zakończył się właśnie roczny projekt „366 maratonów w 366 dni”. Ryszard Kałaczyński stał się posiadaczem rekordu Guinnessa w liczbie przebiegniętych maratonów bez dnia przerwy!

Całe wydarzenie rozpoczęło się 15 sierpnia 2014 roku. Od tego czasu pan Ryszard każdego dnia wychodził na dokładnie wymierzoną trasę, aby zmagać się z dystansem maratonu. Biegał po pętlach; pierwszej o długości 5753 m oraz pozostałych o długości 7288 m. Wszystkie biegi z wyjątkiem październikowego maratonu w Poznaniu odbyły się na tej samej trasie. Paradoksalnie zmiana miejsca mogła przyczynić się do upadku projektu z uwagi na… zbyt szybkie tempo. Plan Kałaczyńskiego zakładał, że każdy maraton ukończy w czasie poniżej 6 godzin, bowiem takie są limity w przypadku biegów masowych. Regularnie biegał jednak w granicach 4:30-5:00. W Poznaniu dał się ponieść emocjom i pobiegł znacznie poniżej 4 godzin. Choć przy życiówce wynoszącej 2:57 (99 r.) oraz bardzo solidnemu jak na swój wiek rezultatowi z 2013 roku (3:11), nie było to tempo ekspresowe, należy pamiętać, że miał wówczas w nogach już 60 maratonów, a kolejnego dnia… znów musiał stanąć na starcie. Przez kilka kolejnych biegów walczył z nakładającym się zmęczeniem, ale na szczęście udało mu się przezwyciężyć kryzys, a łagodna zima sprawiła, że nie musiał zmagać się z ekstremalnie niesprzyjającą pogodą i dotrwał do końca projektu.

Kałaczyńskiemu podczas bicia rekordu zawsze towarzyszyli jacyś świadkowie. Miał swoje biuro, w którym dekorował medalami innych maratończyków, często debiutantów. Biegało z nim kilka, kilkanaście, a w ostatnich dniach nawet kilkadziesiąt osób, aż do wielkiego finału akcji, w której wzięły udział czołowe postacie polskiej sceny ultra. Jak można wyczytać na stronie internetowej próba bicia rekordu została oficjalnie zgłoszona do komisji Guinnessa. Dla udokumentowania każdego maratonu codziennie na stronie wydarzenia było wrzucane zdjęcie w towarzystwie innych biegaczy. To wszystko, czyni, zatem jego próbę bardzo wiarygodną.



Tempo poszczególnych biegów może nie powala na kolana, jednak są inne aspekty, które czynią całe przedsięwzięcie jeszcze bardziej niezwykłym. Ryszard Kałaczyński nie wziął rocznego urlopu i nie zajął się wyłącznie bieganiem, nie miał hojnych sponsorów, lecz sam zarabiał na swoje utrzymanie. Na co dzień prowadzi gospodarstwo rolne:- normalnie pracuję fizycznie, czasem trzeba rozrzucić gnój, nakarmić świnie, jako to w gospodarstwie zawsze jest dużo pracy – mówił. Bieganie maratonów traktuję, jako formę relaksu po ciężkim dniu pracy, dlatego zawsze biegam po południu, a tylko w weekendy rano – tłumaczył.

Kałaczyński przed rozpoczęciem swojej próby miał na swoim koncie  90 przebiegniętych maratonów, 17 ultramaratonów (w tym biegi 12 i 24-godzinne). Dziesięciokrotnie uczestniczył także w greckim Spartathlonie, który próbował ukończyć bez ekipy serwisowej, niestety bez powodzenia.

Inni rekordziści

W tym samym czasie, co Polak, podobnego wyczynu próbował dokonać Brytyjczyk, jego ostatni 367 maraton miał przypadać na kwietniowy bieg w Londynie (2015), jednak zawodnik nie wytrzymał trudów codziennego biegania i nabawił się zmęczeniowego złamania kości śródstopia, co było równoznaczne z kapitulacją. Tym samym Kałaczyński na placu boju pozostał sam.

Poprzedni rekord 365 maratonów w 365 dni należał do Belga Stefaana Engelsa, lecz niektóre źródła podają, że jest człowiek, który przebiegł znacznie, znacznie więcej. Ricardo Abad Martinez ukończył rzekomo aż 607 maratonów bez dnia przerwy! Swój projekt zaczął 1. października 2010 roku i chciał biegać przez 500 dni. Po skończeniu próby postanowił podwoić tę liczbę, jednak 29 maja 2012 roku z powodu braku funduszy na kontynuowanie projektu zakończył bieganie po 607 dniach. Nie wiadomo jednak, w jaki sposób dokumentował swoje maratony i czy miał światków każdego z nich. Skoro Ryszard Kałaczyński mógł wysłać do komisji Guinnessa projekt zakładający bicie rekordu na przestrzeni 366 dni, zatem przy próbie Hiszpana musiało dojść do jakichś nieokreślonych nieprawidłowości lub po prostu swojego zmagania nie zgłosił.

Pewnie wielu się teraz zastanawia jak długo nasz ultra maratończyk będzie odpoczywać od biegania… Niedługo. Już, bowiem myśli o starcie we wrześniowych mistrzostwach Polski w biegu  24-godzinnym w Ostrołęce.