Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij

W „Kotle Czarownic" zdusili pandemię

W „Kotle Czarownic" zdusili pandemię

Chorzów pomimo kapryśnej aury, oficjalnie otworzył krajowy sezon lekkoatletyczny. W sobotę 20 czerwca, przy pustych trybunach ponad 50-tysięcznego Stadionu Śląskiego, rozegrano pierwszy tegoroczny duży miting w warunkach pandemii. Mokrą bieżnią rządzili głównie sprinterzy. Na 300 metrów najlepszy wynik w tym roku na świecie uzyskała Justyna Święty-Ersetic. Na 400 szans rywalom nie dał Rafał Omelko, a królem krótkiego sprintu został Oliwer Wdowik, zwyciężając na 100 i 200 m. Taki sam dublet ustrzeliła 19-letnia Julia Polak. Do startowania po dłuższej przerwie wrócił Karol Zalewski, pewnie triumfując na trzysetkę. Jedynym średniodystansowym akcentem mitingu był bieg na 600 metrów pań, w którym z najlepszym wynikiem na tegorocznych światowych listach wygrała Joanna Jóźwik.

Przydomek „Kocioł Czarownic” Stadionowi Śląskiemu nadały brytyjskie media 7 czerwca 1973 roku, dzień po eliminacyjnym meczu MŚ 1974, które „Orły Górskiego” wygrały z „Synami Albionu” w stosunku 2-0. Gorąca atmosfera tamtego spotkania, wytworzona przez sto tysięcy, żywiołowo reagujących kibiców, miała spętać nogi Wyspiarzom. W sobotę lekkoatleci rywalizowali w zgoła innych okolicznościach, niż piłkarze przed 47 laty. Bez kibiców, bez transmisji telewizyjnej, z ograniczoną liczbą konkurencji i miejsc na liście startowej oraz w specjalnym reżimie sanitarnym. Ale z drugiej strony z nadzieją, że sezon 2020, choć okrojony, uda się ostatecznie przeprowadzić.

Setka w debiucie, trzysta z World Lead

Pierwszą biegową konkurencją zawodów był wyścig na 100 metrów kobiet. Na najbardziej zewnętrznym 7 torze zobaczyliśmy Justynę Święty-Ersetic, dla której był to absolutny debiut na tym dystansie. Najlepsza czterystumetrówka w Polsce długo została w blokach i na pierwszych krokach wyraźnie traciła do dużo młodszych rywalek.

Lepiej ze sprinterskim rzemiosłem radziła sobie na początku, zaledwie 19-letnia Julia Polak. Reprezentantka TL ROW Rybnik ekspresowo wyszła z bloków i w połowie prostej miała wyraźną przewagę nad resztą stawki. Im bliżej było jednak do mety, tym wytrzymałość szybkościowa Justyny Święty-Ersetic, zdawała się przechylać szalę zwycięstwa na jej korzyść. Finalistka MŚ w Dosze na 400 metrów, najpierw przegoniła Natalię Widawską, chwilę później minęła Annę Szymkowicz i wydawało się, że na samej linii łupem Raciborzanki padnie również Julia Polak.

Juniorka obroniła się jednak przed naporem dużo bardziej doświadczonej koleżanki, wygrywając z wynikiem 12.04 (przy rekordzie życiowym 11.84). Justyna straciła 6 setnych sekundy, finiszując druga z czasem 12.10, który oficjalnie możemy mianować jej rekordem życiowym.photo__3_.jpg 45 minut później liderka srebrnej sztafety 4x400 z MŚ w Dosze, stanęła do rywalizacji na 300 metrów. Oprócz Justyny w blokach pojawiła się również Natalia Kaczmarek, którą gościliśmy ostatnio w naszym podcaście, oraz rekordzistka Polski juniorek z hali Kornelia Lesiewicz i Anna Pałys.

Z entuzjazmem rozpoczęła uciekająca na 7 torze Lesiewicz. Dużo spokojniej otworzyły pierwsze sto metrów faworyzowane Święty-Ersetic i Kaczmarek, biegnące odpowiednio po 3 i 5 torze. Jeszcze przy wyjściu na finiszową prostą delikatną przewagę miała Lesiewicz, jednak końcówka należała już do mistrzyni Europy z Berlina i młodzieżowej mistrzyni Starego Kontynentu z Gavle.

Zwyciężyła Justyna z czasem 37.05, który w mocno przerzedzonym przez epidemię sezonie startowym, daje prowadzenie na listach światowych. Do rekordu życiowego zabrakło Polce 0.55 sekundy. Druga finiszowała Natalia Kaczmarek z rezultatem 37.49. Zawodniczce AZW AWF Wrocław od rekordu życiowego dzieliło jedynie 12 setnych sekundy. Kornelia Lesiewicz ukończyła zawody na 3 pozycji z życiówką 38.01.

photo_2.jpg Ogień Wdowika, samotność Zalewskiego

Na 100 metrów mężczyzn popis mocy zaprezentował Oliwer Wdowik. Fenomenalny junior, który w marcu tego roku zdołał wywalczyć złoto Halowych Mistrzostw Polski Seniorów na 200 metrów, pobił w Chorzowie rekord życiowy.

Zawodnik Resovii Rzeszów już po kilku krokach był daleko przed rywalami i pomimo mokrego, ciężkiego tartanu, przefrunął przez końcową linię z nową życiówką 10.51. Wdowikowi widocznie służy śląskie powietrze, ponieważ poprzednie PB 10.57, uzyskał rok temu w czerwcu podczas zawodów w Gliwicach.

Wdowik godzinę później pojawił się również na starcie 200 metrów. Na dystansie dwukrotnie dłuższym ponownie nie dał szans rywalom, zwyciężając z przewagą ponad pół sekundy nad drugim Bartoszem Taradajem. Wynik Oliwera 21.30 jest co prawda słabszy niż jego halowy Rekord Polski Juniorów (21.09) ale jak na otwarcie sezonu, trzeba uznać występ młodego sprintera za bardzo udany.photo_17.jpg Na starcie trzysetki zobaczyliśmy natomiast Karola Zalewskiego. Dla halowego mistrz świata w sztafecie 4x400 metrów z Birmingham, miting w Chorzowie był pierwszą okazją do poczucia atmosfery zawodów od 9 miesięcy. Sprinter z charakterystycznymi dłuższymi włosami, upiętymi w samurajski kucyk, w swojej serii stanął w szranki z młodszymi: Piotrem Kuzakiem oraz Konradem Brzezińskim, dysponującymi dużo słabszymi rekordami życiowymi.

Zalewski błyskawicznie dogonił Kuzaka i mniej więcej od 50 metra, rywalizował już tylko ze sobą, z czasem i dystansem. W samotnym biegu udało się uzyskać 32.87. Do życiówki i tym samym najlepszego wyniku w polskiej historii zabrakło Zalewskiemu 0.97 sekundy. Czas Polaka klasyfikuje go aktualnie na 5 miejscu światowych list. Na listach trzysetki rządzą przede wszystkim Czesi i Słowacy, co dobrze pokazuje, które kraje, jako pierwsze postanowiły „odmrażać” sport.photo_8__1_.jpg

Omelko zrewanżował się za Toruń

Bieg na 400 metrów mężczyzn, miał dużo mocniejszą i bardziej wyrównaną obsadę, niż trzysetka. W drugiej, szybszej serii zobaczyliśmy Rafała Omelkę, Kajetana Duszyńskiego, Przemysława Waścińskiego i Łukasza Krawczuka. Zimą naszym najlepszym sprinterem na dwa halowe okrążenia był Duszyński, który zwyciężył podczas toruńskich HMP. Dla Rafała Omelki tamte mistrzostwa były wyjątkowe przykre, ponieważ najpierw przegrał 200 metrów z dużo młodszym Wdowikiem, a chwilę później finiszował tuż za podium na swoje koronne 400.

W sobotę w Chorzowie Rafał Omelko był jednak w doskonałej dyspozycji i wziął rewanż za zimowe niepowodzenia. Najpierw migiem dogonił biegnącego po najbardziej zewnętrznym 9 torze Waścińskiego, a po wyjściu na ostatnią prostą tylko zwiększał przewagę nad resztą stawki. Niewiele zabrakło, a w debiutanckim starcie sezonu zawodnik AZS AWF Wrocław złamałby 46 sekund. Ostatecznie zegar pokazał 46.05, co jak szybko policzyli statystycy, daje aktualnie 7 miejsce na światowych listach. Niemal sekundę później finiszował Duszyński (47.01), trzeci był Waściński (47.25) a za podium wypadł Łukasz Krawczuk (47.39).photo_12.jpg W rozmowie z Marcinem Rosengartenem, zwycięzca przyznał, że nie czuje się zaskoczony, tak dobrym otwarciem sezonu.

- Szczerze powiedziawszy nie jestem zaskoczony tym wynikiem, czułem formę, liczyłem, że zejdę nawet poniżej 46 sekund. Ale myślę, że będę się rozkręcał. Mocno wyczekiwałem pierwszych zawodów. Mam jeszcze jeden start w planach za tydzień, a później będę się przygotowywał pod dalszą część sezonu - powiedział Omelko.

JJ, czyli Justyna Joannie

Do startów po dłuższej przerwie wróciła Joanna Jóźwik. Piąta zawodniczka na 800 metrów z igrzysk w Rio, odpuściła sezon halowy i podobnie jak Karol Zalewski, zanotowała ponad 9 miesięczny rozbrat z zawodami. W Chorzowie podopieczna trenera Jakuba Ogonowskiego postanowiła sprawdzić moc na nietypowe 600 metrów.

Pomoc w uzyskaniu jak najlepszego wyniku zaproponowała koleżance z klubu AZS AWF Katowice, Justyna Święty-Ersetic. Raciborzanka poprowadziła pierwsze 400 metrów w około 58 sekund, po czym płynnie przeskoczyła przez wewnętrzny krawężnik, żeby zrobić miejsce Jóźwik. Na ostatnich 200 metrach kroku halowej rekordzistce Polski na 800 metrów próbowała dotrzymywać Natalia Gulczyńska. Kiedy jednak zawodniczki wyszły na finiszową prostą, przewaga dużo bardziej doświadczonej multimedalistki MP szybko urosła do kilkunastu metrów.

Jóźwik goniła uciekające sekundy, chcąc być może zbliżyć się do życiówki sprzed 5 lat – 1:25.04. Ostatecznie udało się rozmienić 1:28, zatrzymując zegar na 1:27.90. Jest to jak na razie najlepszy wynik na światowych listach. Dużo lepszy, niż niedawne występy podczas Bislett Games - Heddy Hynne (1:29.06) i Seliny Buchel (1:30.10).

Trzeba jednak zaznaczyć, że gdy Joanna regularnie łamała 2 minuty na 800, to okolice 1:27-1:28 na sześćsetce były jej standardowym międzyczasem.

- To był dość luźny bieg. Nie żyłowałam, raczej chciałam przypomnieć sobie przyjemność z biegania. Dzięki temu mam apetyt na więcej - zdradziła nam po zakończeniu zawodów piąta zawodniczka ostatnich igrzysk.

photo_19.jpg Najlepszych lekkoatletów specjalnymi, zdezynfekowanymi statuetkami honorował prezydent WADA (Światowa Agencja Antydopingowa) Witold Bańka.

Kalendarz Polskiego Związku Lekkiej Atletyki przewiduje w następnych tygodniach, organizację wielu mitingów w całym kraju. Punktem kulminacyjnym krótkiego sezonu mają być 96. Mistrzostwa Polski w Lekkiej Atletyce, które zostaną przeprowadzone w ostatni weekend sierpnia (28-30.08) we Włocławku. Z kolei 6 września lekkoatleci ponownie przyjadą do Chorzowa, żeby uczcić pamięć Kamili Skolimowskiej podczas memoriału wybitnej młociarki.

 

Pełne wyniki mitingu Królowa Sportu wraca na Stadion Śląski 2020