Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij
Jankowska i Zalewski po udanej połówce w Hadze

W Święto Kobiet Katarzyna Jankowska sprawiła sobie miły prezent zajmując drugie miejsce w prestiżowym półmaratonie w Hadze. Debiutantka na dystansie 21,097 km stała się z wynikiem 1:11:32 piątą zawodniczką polskich tabel historycznych. Szykujący się z kolei do premierowego maratonu Krystian Zalewski nabiegał 1:02:41 i był ósmy. Rozmawialiśmy z nimi o wrażeniach z imprezy i planach na najbliższy okres.

NN CPC Loop Den Haag rozgrywana jest w Hadze w różnej formie (na początku na 15 km) od 1975 roku. To jedna z największych ulicznych imprez w Holandii, przez krótki czas z tamtejszej trasy pochodził najlepszy światowy wynik na 21,097 km (58:33 w 2007 roku wykręcił Samuel Wanjiru). To z Hagi wywodzi się też blisko 20-letni rekord Polski Piotra Gładkiego (1:01:35).

W tegorocznej edycji, w całym festiwalu biegów, wzięło udział około 35 tysięcy osób. W półmaratonie triumfował Etiopczyk Dawit Wolde (59:58) oraz Kenijka Joyline Chemutai (1:09:44). Na starcie stanęła grupa Polaków. Na wysokim drugim miejscu kończyła zmagania Katarzyna Jankowska z czasem 1:11:32. Szóstą lokatę zajęła z rekordem życiowym 1:13:55 Aleksandra Brzezińska. Mariola Ślusarczyk, mistrzyni Polski na 3000 m pprz nie ukończyła rywalizacji. Wśród mężczyzn z dobrej strony pokazał się Krystian Zalewski, który finiszował w 1:02.41 na ósmym miejscu.

Trójka: Jankowska, Ślusarczyk i Zalewski trenuje pod okiem Jacka Kostrzeby. Niedawno grupa wróciła z obozu w portugalskim Monte Gordo.

Mała niepewność i udany debiut

Dla Katarzyny Jankowskiej, wielokrotnej medalistki MP na 5000 i 10000 m, start w Hadze był debiutem na 21,097 km. Pierwsze 10 km pokonała w 34:10, potem udało jej się jeszcze lekko przyspieszyć.

- Byłam w drugiej grupie, która od początku biegła ze średnią 3.25/km, w pierwszej tempo miało być około 3.17/km. Nie wiedziałam, którą pozycję zajmuję, nie zwracałam na to uwagi. Byłam skupiona tylko na tym, aby rozłożyć dobrze siły. Cały czas kontrolowałam bieg. To był mój pierwszy start na tak długim dystansie. Wcześniej biegałam dyszki - a tutaj trzeba było pokonać ich aż dwie, i to na jednym biegu. Na deser zostawał jeszcze ponad kilometr...Reprezentantka KS Podlasie Białystok dotarła do Holandii niemal prosto z Portugalii i, jak sama przyznała, podeszła do startu w Hadze z dystansem.

- Na obozie nie biegało mi się aż tak dobrze. Wcześniej, po zjeździe z Kenii miałam też tak zwany dołek. Jadąc na te zawody na nic się więc nie nastawiałam. Tym bardziej, że moje ostatnie starty też nie były dobre. Podczas biegu miałam w głowie myśl, aby chociaż dziś nie zepsuć tego startu... Nie patrzyłam nawet na zegarek. Biegnąc zastanawiałam się, kiedy pojawi się ten moment, że mnie przydusi. Ostro się zdziwiłam, bo po 10 km każdy następny kilometr biegło mi się bardzo dobrze. Przed grupą, w której się znajdowałam, nikogo nie było, więc też, przyznam się, bałam się ruszyć i biec swoje. Nie ryzykowałam i czekałam do ostatniego odcinka. Dopiero na mecie dowiedziałam się, że jestem druga.
Porównując dystanse dotychczas biegane 5 km i 10 km - to właśnie dziś na półmaratonie poczułam to coś... to coś takiego fajnego, że mogę biec i biec w takim, jakby innym dla mnie, świecie biegania.

Jankowska podkreślała świetną atmosferę zawodów. Spytana o organizację zaznaczyła, że nie zauważyła żadnych szczególnych ograniczeń związanych z koronawirusem.

Z 230 na 21 km

Krystian Zalewski, który na maratoński debiut wybrał kwietniowy Wiedeń, w zeszłym roku udanie debiutował w półmaratonie - gdy w Gdyni uzyskał 1:02:34. Wicemistrz Europy z biegu przeszkodowego miał w 2019 roku rozpoczynać od startu... w Hadze, jednak wówczas zawody w Holandii, ze względu na huraganowe warunki, odwołano. Tym razem, mimo ryzyka epidemii koronawirusa, do imprezy doszło. W niedzielny wieczór spytaliśmy „Zalewa", jak podszedł do swojej trzeciej połówki w życiu.

- Dzisiaj miałem taki start kontrolny, inaczej podszedłem do niego niż do zeszłorocznego debiutu. Cały czas trenujemy na dużej objętości z myślą o maratonie. Generalnie utrzymuję się na poziomie 200-230 km w tygodniu. Czuję się jednak dobrze i wierzę, że ścieżka, którą obraliśmy z trenerem, jest właściwa. Uważamy że kilometry i ich jakość jest ważna, ale że to wszystko trzeba podeprzeć odpowiednimi prędkościami. Jeśli chcesz pobiec maraton w 2:11, czyli średnio ok. 3:06-3:07, to nie możesz się ograniczać i skupiać na prędkości powiedzmy 3:05/km. Ciągle musisz myśleć o zapasie. A jednocześnie na te 3:05 znaleźć odpowiedni komfort biegu...Zalewski opowiedział nam też o tym, co jeszcze czeka go przed startem w Wiedniu, gdzie szykuje się na walkę o maratońskie minimum IO. Czas poniżej 2:11:30 oraz wysokie miejsce w rankingu (dzięki takim startom jak ten w Hadze) dałyby mu duże szanse na olimpijską kwalifikację. Zapytany o warunki 8 marca na trasie przyznał, że nie było idealnie.

- Nie ma co się skarżyć, chociaż uczciwie muszę powiedzieć, że wiał wiatr 8-10m/s i w sumie jakieś 80% trasy pokonałem sam (Zalewski zaliczał kolejne piątki od 0 do 20 km w czasach 14:42, 14:55, 14:51 i 14:59 - przyp. red.). Ze startu w Hadze jestem zadowolony. Zrobiliśmy tu kolejny krok naprzód. Mimo złych warunków pogodowych i samotnego biegu pobiegłem na poziome rekordu życiowego.
Priorytetem na start w Wiedniu jest uzyskanie minimum, jednak nie zamierzamy z trenerem celować w nie precyzyjnie. Jednym z etapów przygotowań było przygotowanie organizmu do dużego kilometrażu tygodniowego, a jednocześnie utrzymanie odpowiednie prędkości. Innym celem jest przygotowanie mojego ciała do długie wysiłku, który nie będzie trwał przez niecałe  8 i pół minuty, jak na przeszkodach, ale ponad 2 godziny.  Do tego dochodzi nauka utrzymania równego tempa na długich odcinkach, bez straty komfortu biegu. Czy choćby tak niby prosta rzecz, jak przyjęcie w trakcie biegu żela czy picia.
Przede mną na pewno jeszcze biegi długie w rożnym charakterze, kilka długich jednostek i krótkich. Szczegółów nie znam, nad nimi czuwa trener Jacek Kostrzeba. Teraz ważnym elementem jest również regeneracja, aby moc w pełni realizować ambitne założenia. Niedługo wracamy do Monte Gordo, potem już trening w Polsce.

 

Fot. Krystiana Zalewskiego P. Olszewski