Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij
Zabiegali Europę! Polska najlepsza w Superlidze - relacja z DME w Bydgoszczy (3 dzień)

Drużynowe Mistrzostwa Europy w Lekkiej Atletyce padły łupem reprezentacji Polski. To pierwszy w historii triumf naszych lekkoatletów w Superlidze. W niedzielę bieżnią zatrzęśli przede wszystkim biegacze. Adam Kszczot wygrał na 800, Sofia Ennaoui na 1500, a kobieca sztafeta nie dała szans rywalkom na dystansie 4x400. Zaproszenie na zawody chętnie przyjęli kibice, którzy licznie wypełnili stadion Zawiszy, nie szczędząc gardeł oraz braw.

Słońce dawało się we znaki rodowitym bydgoszczanom i przyjezdnym od samego rana. Prawdziwa lampa zapaliła się nad miastem po południu, wraz z rozpoczęciem ostatniego dnia zmagań o tytuł najlepszej drużyny Starego Kontynentu. Podstawowym wyposażeniem każdego kibica, który postanowił wybrać się w niedzielę 11 sierpnia na Stadion im. Zdzisława Krzyszkowiaka – poza narodowymi barwami – były okulary przeciwsłoneczne i czapeczka z daszkiem.

Zaczęło się wyskokowo. Najpierw otworzono konkurs skoku o tyczce z udziałem wicelidera światowych list Piotra Liska. Trzy minuty później zaprezentowano panów w trójskoku, w którym liczyliśmy na dalekie loty Adriana Świderskiego. Trzecią konkurencją dnia był natomiast skok wzwyż kobiet, a w nim pojawiła się halowa mistrzyni świata  z 2014 roku, Kamila Lićwinko. To co tygrysy lubią najbardziej, czyli biegi - rozpoczęły się punktualnie o godzinie 15:30 od finału 110 metrów przez płotki mężczyzn.

Jedna setna

Nim ruszyła lekkoatletyczna machina mieliśmy 11,5 punktu przewagi nad Francją i to właśnie pojedynki polsko-francuskie interesowały wszystkich najbardziej. W biegu na 110 metrów przez płotki mężczyzn Damian Czykier miał twardy orzech do zgryzienia, ponieważ jego rywalem po francuskiej stronie mocy był mistrz Europy z Berlina, Pascal Martinot-Lagarde. Naszemu zawodnikowi nie udało się nawiązać walki ani z Francuzem, ani z faworyzowanym Orlando Ortegą z Hiszpanii. Poza zasięgiem był również trzeci na mecie Niemiec Traber. Jednak czwarte miejsce każe zapisać występ płotkarza na plus. Czykier agresywnym padem wyprzedził na kresce Greka Douvalidisa.

- Trzeba było zrobić szczupaka, żeby wygrać z Grekiem o setną. Czasami trenuje się takie pady, ale nie jest to super istotna rzecz, raczej wychodzi naturalnie. Jeśli chodzi o dzisiejsze samopoczucie, to lepiej czułem się w blokach w piątek, dziś trochę gorzej, za to lepiej na dystansie. Gdyby tak dodać piątkowe dobre wyjście z bloków z dzisiejszym biegiem, to pewnie czas byłby lepszy. Ale ostatecznie mogę powiedzieć, że zrobiłem swoje. Przyjechałem tu po punkty dla reprezentacji, a nie po życiówkę i myślę, że wykonałem zadanie. Co do planów na dalszą część sezonu, to jeszcze nie wiem do końca, na czym stoję. Za dwa tygodnie mistrzostwa Polski i nie wiem, czy związek puści mnie do Doha bez minimum, czy jednak będę musiał jeszcze walczyć o wskaźnik. Od tego uzależnione są moje plany treningowe. - powiedział nasz płotkarz.

Bieg na 110 metrów przez płotki - finał mężczyzn
1. ORTEGA Orlando (ESP) 13.38
2. MARTINOT-LAGARDE Pascal (FRA) 13.46
3. TRABER Gregor (GER)  13.54
4. CZYKIER Damian (POL) 13.70
5. DOUVALÍDIS Konstadínos (GRE)  13.71
6. FOFANA Hassane (ITA) 13.78
7. FILLERY Cameron (GBR) 13.83
8. LAKKA Elmo (FIN) 13.89

Chwilę później rzucenia się na metę, które wykonał Damian zabrakło niestety Karolinie Kołeczek. Polka może mówić o dużym pechu, ponieważ finiszowała równo z Włoszką Bogliolo i Niemką Roleder, jednak czujniki fotokomórki sklasyfikowały naszą płotkarkę na trzecim miejscu. Bardzo dobry czas 12.88 pod wiatr -1.2 m/s, musiał osłodzić naszej sprinterce gorycz minimalnej porażki. Zabrakło dosłownie - setnej części sekundy.

Bieg na 100 metrów przez płotki - finał kobiet
1. BOGLIOLO Luminosa (ITA) 12.87
2. ROLEDER Cindy (GER) 12.87 SB
3. KOLECZEK Karolina (POL)  12.88
4. OFILI Cindy (GBR) 13.12
5. KORTE Annimari (FIN) 13.20
6. PLOTITSYNA Hanna (UKR) 13.26
7. PESIRÍDOU Elisávet (GRE) 13.27
8. JEREZ Caridad (ESP) 13.59

Średniacy na maksa, Zalewski o krok od Doha

Kiedy Kołeczek udzielała wywiadu telewizji, na torach zdążyły pojawić się numery ustawione na liniach startowych do osiemsetki. A jak osiemsetka, to Adam Kszczot. Jak Adam Kszczot to pewne 12 punktów? Polak jest biegaczem niezwykle skutecznym, jednak nawet profesorowi bieżni zdarzały się wpadki. Szczególnie bolesna była ta sprzed 2 lat w Lille, gdzie Polak został zdyskwalifikowany za wyprzedzanie po murawie. Tym razem Adam był jednak bezbłędny. Już po pozycji, którą przyjmują zawodnicy na chwilę przed wystrzałem startera, można wyczuć kto się denerwuje. Kszczot stał nieruchomo jak rzeźba ze spiżu.

Podczas samego biegu nasz reprezentant również zachowywał spokój i koncentrację. Pilnował czoła stawki i nawet kiedy na przeciwległej prostej drugiego okrążenia rywale szarpnęli, podwójny wicemistrz świata nie stracił chłodnej głowy. Przeczekał, żeby skutecznie zaatakować z ostatniej setki, a tam, jak mawia klasyk - nie ma siły na Polaka.

- Dzięki za oklaski, jesteście dzisiaj wspaniali. Wkradło się trochę dramaturgii, chciałem ruszyć szybciej, ale dałem się przez moment zaskoczyć. Wasz doping poniósł mnie jednak na końcówce i wygrałem ten bieg. - zwycięzca doceniał kibiców w rozmowie z Markiem Plawgo.

Chwilę później Kszczot z biało-czerwoną flagą w dłoniach ukłonił się we wszystkie cztery strony świata, pokazując fanom swoją wdzięczność.

Bieg na 800 metrów mężczyzn
1. KSZCZOT Adam (POL) 1:46.97
2. WEBB Jamie (GBR) 1:47.25
3. de ARRIBA Álvaro (ESP) 1:47.48
4. REUTHER Marc (GER) 1:47.61
5. KRAMER Andreas (SWE) 1:47.61
6. BARONTINI Simone (ITA) 1:47.98
7. TUAL Gabriel (FRA) 1:48.13
8. HODBOD Lukáš (CZE) 1:49.00
9. SCHÖPFER Jonas (SUI) 1:49.04
10. KOTÍTSAS Hrístos (GRE)  1:49.24
11. LAMPINEN Ville (FIN) 1:49.45 SB
12. HUTSOL Yevhen (UKR) 1:49.67

0W5A9354.jpg W międzyczasie kibice znowu mieli powody do zadowolenia, ponieważ Piotr Lisek z dużym przewyższeniem pokonał 5.66. Konkurs skoku wzwyż na 5 miejscu zakończyła natomiast Lićwinko. Polka przeskoczyła nad poprzeczką znajdującą się na wysokości 1.90 dopisując do naszego dorobku 8 punktów.

Drugi raz w tym sezonie letnim na bieżni pojawiła się Sofia Ennaoui. Po udanych zawodach podczas Diamentowej Ligi w Londynie, w których Polka wywalczyła minima na MŚ i IO, przyszedł czas na rywalizację w formule drużynowej. Nasza zawodniczka przez cały dystans pilnowała czołówki, a na końcówce zrobiła to, co lubi najbardziej – włączyła tryb odrzutowca. Wielką chrapkę na odebranie jej zwycięstwa miała Niemka Granz, która jako jedyna ze stawki podjęła rzuconą przez Sofię rękawicę. Niemce zabrakło jednak mocy. Moc z wrzących od dopingu trybun spłynęła na Ennaoui, która udowodniła, jak jest skuteczna i zwyciężyła swój trzeci z rzędu wyścig na DME.

Sofia po biegu miała wielką ochotę, żeby fetować swoje zwycięstwo z fanami. Przetruchtała okrążenie pod prąd, pozdrawiając wiwatujących kibiców na każdym z sektorów, oraz – co oczywiste – pozując do zdjęć z Rysiem Brysiem, oficjalną maskotką zawodów.

- Oglądałam wczoraj bieg Marcina i to on mnie natchnął. Bardzo się cieszę, że mogłam wygrać przy polskiej publiczności. - nie kryła radości Polka.

Po 27 konkurencjach byliśmy zdecydowanym liderem rozgrywek. Zwycięstwa Kszczota i Ennaoui przyniosły ponad 30 punktowe prowadzenie nad Francuzami.

Bieg na 1500 metrów kobiet
1. ENNAOUI Sofia (POL) 4:08.37
2. GRANZ Caterina (GER) 4:08.52
3. MÄKI Kristiina (CZE) 4:09.12 SB
4. KUIVISTO Sara (FIN) 4:09.25 SB
5. PÉREZ Marta (ESP) 4:09.53
6. JUDD Jessica (GBR) 4:09.89
7. HERMANSSON Hanna(SWE) 4:10.59
8. PRYSHCHEPA Nataliya (UKR) 4:10.64 SB
9. ZENONI Marta (ITA)  4:11.32
10. NORMAND Elodie (FRA) 4:12.67
11. SCLABAS Delia (SUI)  4:13.88
12. YIANNOPOÚLOU Konstadína (GRE) 4:35.64

0W5A9470.jpg Krystian Zalewski. Przeszkodowiec. Czasami jednak nasz wicemistrz Europy z Zurychu mylony jest z Karolem Zalewskim – sprinterem. Tak też zdarzyło się podczas prezentacji zawodników na 3000 z przeszkodami. Spiker pomylił się raz, potem jeszcze raz, ale od pięćsetnego metra przedstawiał Krystiana prawidłowo. Do przodu wyrwał Niemiec Grau, za nim ruszył naturalizowany Szwed Solomon. Zalewski biegł w czubie większej grupy wraz z największymi rywalami do zwycięstwa Hiszpanem Carro, Finem Raitanenem oraz Francuzem Kowalem. Na dwa okrążenia do mety uformowała się 7 osobowa grupa prowadząca i nie zabrakło w niej Polaka. Wszyscy czekali na właściwy moment do końcowego ataku.

Najszybciej cierpliwość stracił nasz zawodnik, wyprowadzając długi finisz z 500 metra. Finiszowa dwusetka należała jednak do Hiszpana Carro i Fina Raitanena, którzy podzielili się pierwszym i drugim miejscem. Krystian finiszował długim krokiem jako trzeci, a tym samym dopisał do naszego dorobku pełne 10 punktów. 8:29.12 naszego przeszkodowca to rekord sezonu i... prawie minimum na MŚ. Polak był bardzo zadowolony ze swojego występu.

- Do minimum zabrakło 12 setnych sekundy, ale jest bardzo duża szansa, że uda się uzyskać kwalifikację na MŚ poprzez ranking IAAF. Mnie cieszy przede wszystkim, że dyspozycja na przeszkodach jest na ten moment zadowalająca. Zrobiliśmy dobrą robotę, przed samym startem trochę wypuściliśmy... myślę, że te najlepsze lata wracają i polskie przeszkody znów będą się liczyć na światowych arenach. Co do samego biegu to spodziewaliśmy się z trenerem, że tempo z początku nie będzie super szybkie, że będzie narastać i tak też się stało. Co prawda Niemiec ze Szwedem na początku trochę odskoczyli, ale nie wykonywałem żadnych nerwowych ruchów, znałem tych zawodników, nie biegłem z nimi pierwszy raz, wiedziałem, na co mogą sobie pozwolić. Zaatakowałem na 550 metrów do mety, na przedostatnim rowie z wodą - tak jak zakładaliśmy z trenerem. Czułem się dobrze, więc próbowałem się urywać. Rywali miałem jednak mocnych, bo Hiszpan w tym roku miał 8:05, Fin 8:21. Nie udało się dzisiaj z nimi wygrać ale – tak jak powiedziałem wcześniej – moja forma ma być w Doha, tam mam być najmocniejszy i tam bić rekordy. Dziś bardzo mnie też cieszy, że dołożyłem swoją cegiełkę do sukcesu drużyny, bo złoto w drużynowych mistrzostwach Europy wisi w powietrzu od samego rana. Mogę powiedzieć, że jeśli nas dwunastu stanęło dzisiaj na linii startu, to publiczność była trzynastym zawodnikiem, przyjacielem a nie rywalem, wsparciem, które pozwalało wykrzesać z siebie dodatkowe pokłady energii. Mam nadzieję, że uda się dzisiaj wygrać i ten sukces będzie podzięką dla kibiców, którzy tak świetnie nas dopingują. - powiedział Krystian.

0W5A9742.jpg Bieg na 3000 metrów z przeszkodami mężczyzn
1. CARRO Fernando (ESP) 8:27.26
2. RAITANEN Topi (FIN) 8:27.68
3. ZALEWSKI Krystian (POL) 8:29.12 SB
4. SEDDON Zak (GBR) 8:30.89
5. ABDELWAHED AhmedItaly (ITA) 8:34.30
6. GRAU Martin (GER)  8:37.36
7. KOWAL Yoann (FRA) 8:40.60
8. KOVAL Vasyl (UKR) 8:54.48
9. KOVÁR Jáchym (CZE)  9:04.24
10. SÁKIS Nikólaos (GRE) 9:10.85
11. GRAF Christoph (SUI) 9:15.66
12. SOLOMON Napoleon (SWE) DNF

Francuzi nie gonią, a Ania punktuje jak długasi

W międzyczasie z wysokością 5.81 poradził sobie Lisek. Rozprawiając się z wysokością - rozprawił się z rywalami. Renaud Lavillenie zakończył konkurs na 5.71, podobnie jak Szwed Jacobsson. Kolejne 12 punktów dla Polski. Kibice o delikatniejszej skórze mogli zacząć odczuwać podrażnienia na dłoniach. Przerwy na oklaskiwanie doskonałych występów Polaków robiły się bowiem coraz krótsze. Dzielnie o pokonanie Francuzki Tavernier walczyła w kole Joanna Fiodorow, dwukrotnie posyłając żelastwo za siedemdziesiąty metr. Tego dnia Tavernier był jednak mocniejsza i to ona zainkasowała komplet punktów.

O godzinie 17:00 zdecydowano się otworzyć bramy stadionu Zawiszy dla wszystkich. Nie było tajemnicą, że historyczną victorię może nam już odebrać jedynie huragan, powódź, gradobicie albo inna katastrofa. Po 32 z 40 konkurencji Polska mogła pochwalić się dorobkiem na poziomie 292 pkt, przy 257,5 pkt drugiej w zestawieniu Francji.

W biegach na 200 metrów pań i panów reprezentacja Francji nie zebrała się do szczególnego odrabiania strat. Zwłaszcza w przypadku męskiej dwusetki „Trójkolorowi” mogli sporo zyskać wobec nieobecności Polaka w stawce (Przemysław Słowikowski nie przebrnął przez piątkowe eliminacje). Finiszujący z dużym zaangażowaniem Francuz Mouhamadau Fall nie dał jednak na kratach rady ani Kilty'emu z Wielkiej Brytanii, ani Desalu z Włoch.

U pań odrabianie punktów również nie poszło Francuzom spektakularnie. Czwarta Maroussia Pare pokonała co prawda Annę Kiełbasińską, ale finiszująca na szóstej pozycji Polka oddała rywalce tylko dwa punkty. Zawodniczka SKLA Sopot – tak jak zapowiadała w piątek – pobiegła szybciej niż w eliminacjach. 23.36 pod przeciwny wiatr (-1 m/s) to drugi czas sprinterki w tym roku i jednocześnie rezultat dający 7 punktów reprezentacji.

Bieg na 200 metrów kobiet - finał
1. KAMBUNDJI Mujinga (SUI) 22.72 SB
2. WILLIAMS Jodie (GBR) 22.89
3. WESSOLLY Jessica-Bianca (GER) 23.15
4. PARE Maroussia (FRA) 23.25
5. SPANOUDÁKI-HATZIRÍGA Rafailía (GRE)  23.27
6. KIEŁBASIŃSKA Anna (POL) 23.36
7. HOOPER Gloria (ITA)  23.46 SB
8. SEVILLA Paula (ESP) 23.58
9. LATVALA Hanna-Maari (FIN) 24.05

0W5A0062.jpgBieg na 5000 metrów kobiet nie przyciągnął wielkich nazwisk. Do Bydgoszczy nie przyjechała Laura Muir (która mogłaby pobiec zarówno 5000, 3000, 1500 jak i 800). Po stronie niemieckiej zabrakło z kolei Konstanze Klosterhalfen. Nie były to jednak dla nas powody do zmartwień. Polskie barwy reprezentowała Paulina Kaczyńska z jedną z lepszych życiówek w stawce. Mistrzyni kraju na 10000 m z Białogardu szybko straciła kontakt z czteroosobową czołówką, przewodząc jednak grupie pościgowej. Niestety z każdym okrążeniem Polka wyglądała coraz gorzej. Nogi nie podawały, krok robił się krótszy, a grymas bólu na twarzy jednoznacznie wskazywał, że to nie będzie dobry występ Pauliny. Polka ukończyła bieg na 9 miejscu z czasem 16:40.04, dopisując nam 4 punkty. Wygrała Niemka Hanna Klein z wynikiem 15:39.00, przed Hiszpanką Melero (15:44.55) i Brytyjką Inglis (15:45.23).

Bieg na 5000 metrów kobiet
1. KLEIN Hanna (GER) 15:39.00
2. MELERO Maitane (ESP) 15:44.55
3. INGLIS Sarah (GBR) 15:45.23
4. WESTPHAL Liv (FRA) 15:49.11 SB
5. TOMMASI Francesca (ITA) 15:49.79
6. CHRISTIANSSON Sara (SWE) 16:06.05
7. SCHERRER Chiara(SUI) 16:23.58
8. STEWARTOVÁ Moira (CZE) 16:28.41
9. KACZYŃSKA Paulina (POL) 16:40.04
10. RAUMA Janica (FIN) 16:47.18
11. SHKURKO Viktoriia (UKR) 17:16.93
12. TSOLIS Tori DNF

Na nietypowym dla siebie dystansie wystąpił Patryk Kozłowski. Reprezentant RLTL ZTE Radom najczęściej łączy 800 i 1500 metrów, natomiast w Bydgoszczy przyszło mu walczyć na „trójkę”. Co ciekawe w stawce znalazł się Włoch Crippa, który dzień wcześniej rozpracował rywali w biegu na 5000 metrów. Reprezentant Italii miał dużą ochotę na drugie zwycięstwo i długo biegł na czele grupy. Kiedy jednak nadeszła ostatnia dwusetka Crippa był bezradny. Ostatecznie Włoch czwarty, trzeci Brytyjczyk West, drugi Szwed Berglund, a wygrał iście sprinterską końcówką Mechaal z Hiszpanii zatrzymując zegar na 8:02.51. Patryk Kozłowski wywalczył dla Polski 3 punkty, zajmując 10 miejsce z wynikiem 8:24.05.

Bieg na 3000 metrów mężczyzn
1. MECHAAL Adel (ESP) 8:02.51
2. BERGLUND Kalle (SWE) 8:02.79 PB
3. WEST James (GBR) 8:02.97
4. CRIPPA Yemaneberhan (ITA) 8:03.69
5. RINGER Richard (GER) 8:04.74
6. RAESS Jonas (SUI) 8:04.93
7. FRIŠ Jan (CZE) 8:08.03
8. MASLOV Stanislav (UKR) 8:08.72 SB
9. GRESSIER Jimmy (FRA)  8:15.49
10. KOZŁOWSKI Patryk (POL) 8:24.05
11. ANAGNÓSTOU Mários (GRE)  8:27.85 PB
12. GRANBERG Hannu (FIN) 8:33.76 

Sztafety, kobiety i wielka feta

Pojedynek sztafet zawsze dostarcza wyjątkowych emocji kibicom, ale też samym zawodnikom. Nie inaczej było i tym razem. Najpierw bydgoskiej publiczności zaprezentowały się zespoły w seriach B. Popis dały Ukrainki, które zatrzymały zegar na 3:29.33 co jest ich rekordem sezonu. Jednak walka na najwyższym poziomie rozegrała się w biegach oznaczonych literką A. Polki wystąpiły w sprawdzonym składzie: Baumgart-Witan, Kiełbasińska, Hołub-Kowalik, Święty-Ersetic. Nasze sprinterki wbiegły na stadion w doskonałych nastrojach, pozdrawiając publiczność oraz wysyłając w stronę trybun szerokie uśmiechy. Hasło „uśmiech dopiero po zwycięstwie” zdecydowanie ich nie dotyczyło.

Zanim jednak na pierwszej zmianie ruszyła Iga, publiczność eksplodowała po doskonałym rzucie Małachowskiego. Dyskobol w ostatniej próbie przerzucił Niemca i Szweda, dodając kolejne 12 punktów do skalpów reprezentacji. Feta na trybunach trwała w najlepsze. Czekano już tylko na jedno – niech wreszcie zatrzęsie się ziemia pod stukotem rozpędzonych sztafet, a Polska odbierze złote medale za zasłużone zwycięstwo.

Polki oddały prowadzenie tylko na moment. Bydgoszczanka Iga Baumgart zaprezentowała się przed swoją publicznością z dużą gracją, wyprowadzając nas na pierwsze miejsce. Anna Kiełbasińska oddała co prawda prowadzenie, ale na trzeciej zmianie show w stylu gwiazdy rocka dała Małgorzata Hołub-Kowalik. Polka nakręcała się z każdym metrem, nakręcały się też trybuny i w wyniku tej synergii między zawodniczką a kibicami - Justyna Święty otrzymała pałeczkę wyraźnie przed Brytyjką.  A jeśli Justyna dostaje pałeczkę jako pierwsza... to można postawić dom, samochód i złote zęby, że również jako pierwsza dostarczy przesyłkę do mety. Polki wygrały z rewelacyjnym czasem 3:24.81 (EL – najlepszy wynik list europejskich). Rezultat naszych pań jest zaledwie o 32 setne słabszy od rekordu Polski!

- Nie sądziłam, że możemy aż tak szybko pobiec. Trener podszedł do mnie przed zawodami, spojrzał mi głęboko w oczy i zapytał czy wierzę w rekord Polski. Odpowiedziałam, że wierzę, ale... - mówiła Iga.

- Zostańcie jeszcze przez chwilę, nie opuszczajcie stadionu. Zostańmy i zaśpiewajmy wspólnie Mazurka Dąbrowskiego dla najlepszej drużyny Europy – prosiła publiczność Justyna Święty-Ersetic.

Sztafeta 4x400 metrów kobiet
1. POLSKA 3:24.81 EL
2. WIELKA BRYTANIA 3:27.12 SB
3. WŁOCHY 3:27.32 SB
4. UKRAINA 3:29.33 SB
5. NIEMCY 3:31.18
6. FRANCJA 3:31.73
7. HISZPANIA 3:32.72
8. GRECJA 3:33.01
9. CZECHY 3:33.24
10. SZWAJCARIA 3:33.73
11. SZWECJA 3:35.97
12. FINLANDIA 3:37.32

0W5A0920.jpg Już nikt nie ukrywał, że wygraliśmy. Ale dla formalności należało rozegrać ostatnią konkurencję, czyli bieg na 4x400 metrów mężczyzn. Polacy w składzie Suwara, Omelko, Krawczuk i Dobek walczyli jak lwy, jednak nie udało się powtórzyć wyczynu pań. Dużo nadziei w serca kibiców wlali zwłaszcza Omelko i Krawczuk. Najpierw Rafał na ostatniej setce wyprowadził nasz team na pierwsze miejsce. Łukasz przechwycił pałeczkę niemal opuszkami palców i bez kompleksów popędził przed siebie. Druga część okrążenia należała już jednak do rywali. Na czwartej zmianie Patryk Dobek robił co mógł, ale pokonanie najlepszego czterystumetrowca zawodów, Davide Re z Włoch było po prostu niemożliwe. Finalnie Polacy zajęli trzecie miejsce z wartościowym rekordem sezonu 3:02.56.

Sztafeta 4x400 metrów mężczyzn
1. WŁOCHY 3:02.04 EL
2. FRANCJA 3:02.08 SB
3. POLSKA 3:02.56 SB
4. HISZPANIA 3:04.52 SB
5. CZECHY 3:05.96
6. UKRAINA 3:06.04 SB
7. SZWAJCARIA 3:07.82 SB
8. GRECJA 3:08.17
9. FINLANDIA 3:10.60 SB
10. SZWECJA 3:12.13 SB
11. NIEMCY 3:16.59
12. WIELKA BRYTANIA DNS

Triumf reprezentacji Polski był bezdyskusyjny. Przez trzy dni zawodów, w ramach 40 konkurencji nasi lekkoatleci zgromadzili 345 punktów, drudzy Niemcy i trzeci Francuzi mieli ich odpowiednio – 317,5 oraz 316,5. Indywidualnie nasi lekkoatleci odnieśli 10 zwycięstw, z czego aż 6 w konkurencjach biegowych.

Kibice jeszcze przez długi czas nie opuszczali trybun, chcąc towarzyszyć zawodnikom w dekoracji. Był hymn, był szampan, była runda honorowa. Na swój sposób trzecie miejsce świętowali „Les Bleus” - zgromadzili się przy rowie z wodą, żeby wrzucać się nawzajem do środka. Niemcy z kolei w ładzie i porządku pozowali do zdjęć przy podium. Na sam koniec w rowie z wodą wylądował jeszcze Ryś Bryś, którego  do zanurkowania przekonał siłą swoich mięśni jeden z Francuzów.

Podsumowując Drużynowe Mistrzostwa Europy można posłużyć się różnymi narracjami. Jedna będzie przekonywać, że inne zespoły nie wysłały do Bydgoszczy swoich największych gwiazd (np. Wielka Brytania), podczas gdy Polacy przygotowali zestawienie najmocniejsze z możliwych. Można mówić, że poziom europejskiej lekkoatletyki zdecydowanie odbiega od poziomu świata. Można też po prostu cieszyć się z historycznego sukcesu, doskonałej frekwencji ze strony kibiców i wielu wartościowych wyników indywidualnych. Jeśli lekkoatletyka ma stawać się w kraju nad Wisłą popularniejsza, to takie wydarzenia jak DME w Bydgoszczy są krokiem we właściwą stronę. Martwić muszą się za to reprezentacje Czech, Szwecji, Grecji, Finlandii i Szwajcarii, które w ten weekend pożegnały się z Superligą. W ich miejsce w roku 2021 w elicie wystąpi Portugalia, która wygrała zawody 1 Ligi, rozegrane w Sandnes.

Klasyfikacja generalna mistrzostw
1. POLSKA 345 pkt
2. NIEMCY 317.5 pkt
3. FRANCJA 316.5 pkt
4. WŁOCHY 316 pkt
5. WIELKA BRYTANIA 302.5 pkt
6. HISZPANIA 294.5 pkt
7. UKRAINA 225 pkt
8. CZECHY 219.5 pkt
9. SZWECJA 210.5 pkt
10. GRECJA 197 pkt
11. FINLANDIA 190 pkt
12. SZWAJCARIA 175 pkt

 

Pełne wyniki DME 2019 - trzeci dzień

Wszystkie fot. Marta Gorczyńska