Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij
Dziewczyny na start !

Dziewczyny na start !

Gdzie one są? – pomyślałam dziś na trasie, mijając kolejnego biegnącego
Malvina Pająk
30-03-2011
Gdzie one są? – pomyślałam dziś na trasie, mijając kolejnego biegnącego faceta. Nie to, żebym narzekała. W końcu każda z nas lubi sobie od czasu do czasu popatrzeć na wysportowane męskie ciałko... Ale żeby aż tak?  

Malvina Pająk

Kobiety nie biegają. I to nie żadne pitu-pitu. W świadomości naszego społeczeństwa bieganie jest wciąż „męskim sportem”. W 2010 roku w maratonie krakowskim na 2416 osób wystartowały 173 panie – to nieco powyżej 7%. Kilka dni temu w półmaratonie warszawskim wzięło udział 686 kobiet. Mężczyzn było prawie sześć razy tyle (4039). Skąd  tendencja na nie-bieganie wśród kobiet? Postanowiłam przeprowadzić mały research. Przekopałam fora internetowe, rozesłałam wici na Facebooku, przemaglowałam przyjaciół, kolegów w pracy. I co się okazało? Dziewczyny tkwią w stereotypach, które na spółkę z facetami utrwalają. Cóż. Czas zrobić z tym porządek.

Bieganie jest męczące i niekomfortowe

Jasne, jak każdy sport, do którego zabierasz się bez odpowiedniej rozgrzewki i wiedzy. To nie sztuka pędzić jak szalona przez pół godziny, a potem mało nie zejść na zawał. Kłucie w klatce piersiowej, zadyszka, kaszel, czerwona twarz i zakwasy na drugi dzień potrafią skutecznie odstraszyć od przygody z bieganiem. Wiele z nas zapomina, że wysiłek trzeba dawkować stopniowo. Szukamy „złotego środka” na idealną figurę – najlepiej, żeby zadziałał jak najszybciej i jak najskuteczniej, bez większego wysiłku z naszej strony. Otóż czas się obudzić, Księżniczki. Tak popularne wśród kobiet ćwiczenia fitness działają bardziej jak placebo, niż prawdziwa droga do celu.

Gdy biegam, to tak, jak bym marnowała czas. A pójdę na aerobik, poćwiczę godzinę i mam złudzenie, że zrobiłam o wiele więcej dla zdrowia i urody. No właśnie, kochana – masz złudzenie. Nie od dziś wiadomo, że najlepsze na spalanie niechcianego tłuszczu są ćwiczenia cardio, a więc: bieganie, pływanie, rower i step. Faza fat-burning rozpoczyna się w organizmie po około pół godzinie intensywnego, jednostajnego wysiłku. Dzieje się tak, bo najpierw czerpiesz energię ze zmagazynowanego w organizmie glikogenu, a dopiero później zaczynasz spalać nagromadzony tłuszcz.

Teraz prosty rachunek – ile niechcianych kalorii zrzucisz w trakcie godziny średnio-intensywnego aerobiku, z czego 15 minut zajmuje rozgrzewka i ćwiczenia rozluźniające? No właśnie. A teraz pomyśl sobie, że już po około miesiącu regularnego biegania, będziesz w stanie zrobić kilka kilometrów bez zadyszki, a za to z jakim skutkiem!  

Bieganie jest niezdrowe

Obciąża stawy, prowadzi do kontuzji, no i cycki latają. Tak, jeśli biegasz w zwykłych trampkach i push-upach. Do rekreacyjnego joggingu wystarczy zainwestować w dobre buty i biustonosz. I niech Cię nie przeraża koszt rzędu 300 złotych. Płacisz raz i masz spokój przynajmniej na rok, dwa. A z tego, co mi wiadomo, do klubów fitness za ładne oczy też nie wpuszczają ;)

W zamian dostajesz pakiet na długowieczność: spadek poziomu cholesterolu i cukru we krwi, zmniejszenie ciśnienia tętniczego i skuteczne złagodzenie uciążliwych objawów ZNP. Nic, tak jak bieganie, nie rozładuje napięcia i nie podniesie poziomu endorfin (hormonów szczęścia) we krwi. W końcu z jakiegoś powodu mówi się o „euforii biegacza”, a nie o euforii rowerzysty, narciarza czy… instruktora fitness.

Bieganie nie jest dla kobiet

Jak laska ma duże piersi, to nie może biegać; Płuca kobiet są mniej pojemne, przez co nie dostarczają odpowiedniej ilości tlenu do komórek – tego typu „rewelacje” usłyszałam od moich znajomych i kolegów płci męskiej. Jasne, w końcu to mężczyźni w zamierzchłej przeszłości uganiali się za mamutami, podczas gdy kobiety zbierały jagody i niańczyły dzieci. Z takim myśleniem daleko nie zajdziemy. Niestety, patriarchalny model wciąż pokutuje w polskim społeczeństwie. Kobieta ma ładnie wyglądać, pachnieć i lewitować trzy metry nad ziemią, jak przystało na puch marny. Mężczyźni częściej biegają od kobiet, bo mniej zależy im na opinii innych, mają wyższą samoocenę. Lubią się naprężać i pokazywać spocone ciało, im nie przeszkadza, ze ktoś patrzy. Nie będą poprawiać fryzury i stanika, mijając grupki ludzi – napisała Ola. Otóż, Drogie Panie, chciałabym zauważyć, że my-kobiety też jesteśmy ludźmi. Też się pocimy, sapiemy, smarkamy i czasami nie wyglądamy wyjściowo. To właśnie odróżnia nas od pozbawionych mózgu lalek Barbie i „podrasowanych” w Photoshpie modelek. Nie idziemy biegać, żeby znaleźć męża, albo zachwycać nową kiecką Valentino. Biegamy dla siebie.

To nie takie proste – powiesz – jak się ma pracę, męża i dwójkę dzieci. Fakt, w naszym społeczeństwie to kobieta spina rodzinę i o nią dba. Gdy biegasz, prędzej czy później musisz sięgnąć po fachową literaturę, ustalić prosty plan treningowy i go realizować. Przyznaję – to zabiera więcej czasu, niż godzina aerobiku raz w tygodniu, bo wymaga osobistego zaangażowania. Tak więc Panowie – do was mówię, pobudka! Czasy, gdy kobieta była kontenerem na mleko dla dziecka i przenośnym zestawem AGD-RTV, minęły bezpowrotnie. Radzę zacząć się przyzwyczajać. Już wkrótce to wy będziecie po pracy rysować z Jasiem szlaczki w zeszycie :)

Bieganie jest nudne i monotonne

Nie, jeśli wybierzesz ciekawą trasę, weźmiesz ze sobą mp3 albo przyjaciółkę, z którą możesz pogadać i wspólnie motywować się do biegania. Wiele kobiet w Polsce narzeka na brak miejsc do joggingu. Przy ulicy nie fajnie, w parkach same psy i dzieci. Bla bla bla. Dla chcącego nic trudnego. Raz możesz biec tylko po asfalcie, by następnym razem zrobić trening w lesie. Że do parku daleko? To potruchtaj. Wsiądź w tramwaj i przejedź przystanek. Oswoisz się. Nawet „gadżeciary” znajdą w bieganiu coś dla siebie. Lubię ćwiczyć z hantlami, piłkami i gumą. Więc biegaj z obciążnikami, piłeczkami, a nawet skakanką. Możesz też ubrać się od stóp do głów w modne, sportowe ciuchy, które zrobią na ulicy furorę. Tylko czy naprawdę o to tu chodzi?

Bieganie uczy bycia sam na sam ze sobą. Pozwala przemyśleć na spokojnie pewne sprawy, przepracować problemy. Jeśli masz ich sporo, nawet nie zauważysz, że właśnie robisz dwunasty kilometr.

Bieganie to sport sezonowy

Nie będę nikogo zmuszać do biegania przy -20°C. Sama nigdy nie próbowałam, nie chcę się mądrzyć. Ale zanim zaczniesz narzekać, wskocz w dres i idź pobiegać, kiedy jest ciepło. Gdy już „poczujesz bluesa”, nawet listopadowe pluchy cię nie odstraszą. Ja zaczynałam od hiszpańskiej plaży w Maladze, przy 30°C w cieniu. Byłam pewna, że po powrocie do Polski zrezygnuję z joggingu, bo zimno, plaży nie ma, no i nikt tu nie biega. Tymczasem zrobiłam przerwę tylko na styczeń i luty. Złota, polska jesień, wczesne przymrozki, delikatna, wiosenna  mżawka – za każdym razem biegnąc, odkrywam przyrodę na nowo, poznaję swoje możliwości w różnych warunkach. No powiedz, czy to nie brzmi lepiej, niż skakanie do rytmu „Sexy Bitch” w zatłoczonej, przepoconej salce fitness?

Bieganie to sport dla szybkich

Może jeszcze wściekłych? W podstawówce byłam zwolniona z biegów, w liceum zawsze dostawałam pałę za dystans 1000 metrów. Nie musisz być najlepsza, wygrywać maratonów i udowadniać, że potrafisz. W Polsce trudno ludziom uwierzyć, że można biegać rekreacyjnie, dla zdrowia. Jak ktoś biega, to pewnie przed czymś ucieka, albo jest dziwakiem, ekscentrykiem – mówi Tomek. Inni chłopcy dodają, że kobiety boją się rywalizacji, mają mniej samozaparcia, trudniej im uprawiać sporty wysiłkowe… Ciekawe, co by odpowiedzieli na słowa amerykańskiego biegacza Jaffa Gallowaya, maratończyka i eksperta w zakresie trenowania amatorów?

Kobiety biegają dla siebie. (…) Nie patrzą na stopery, ale słuchają muzyki. To o wiele lepsze, daje większą szansę na efekty, niż nerwowe zerkanie na zegarek (…). Panie są też bardziej wytrwałe. Jak sobie coś założą, realizują to. Facetów kumple potrafią wyciągnąć do knajpy, zamiast na trening. Uważam, że kobiety, potrafią lepiej się zorganizować w swoich obowiązkach. Faceci katują się, łapią kontuzje, zmagają z bieganiem, jak z jakąś słabością, zamiast czerpać z niego radość. Bezruch – to brzmi jak wyrok. Bieganie jest czymś naturalnym, pretekstem do zmian w swoim życiu. Czas w końcu założyć buty i wyjść potruchtać.

No to jak? Gotowe do startu? Trzymam kciuki… i do zobaczenia na trasie!

FORUM DYSKUSYJNE
Dyskusja

Forum bieganie.pl - największe biegowe forum

  • karolowanka | 14.04.2011
    fajnie, może dotrze do jeszcze szerszej publiczności i chociaż kilka pań spróbuje swoich sił w bieganiu...

    Tymczasem ja zauważyłam, że bieganie w Polsce jest dla niektórych ludzi czymś bardzo dziwnym. Dzisiaj prosto z Decathlonu wpadłam na lekcje angielskiego. Gdy wytłumaczyłam spóźnienie i wszyscy dowiedzieli się, że biegam, zrobili nieziemsko wielkie oczy.
    "Jak to, biegasz? Tak po prostu, biegasz?" Ale to było nawet śmieszne. Gorsze było coś takiego: "Wiesz, ja też bym chętnie pobiegała. Na prawdę, kiedyś chciałam, ale ja nawet nie mam gdzie biegac!" druga dziewczyna na to: "No dokładnie! Ty mieszkasz w fajnym miejscu, a ja?!" Dodam, że obie dziewczyny mieszkają w sąsiedztwie lasu...
  • Alexia | 13.04.2011
  • pardita | 05.04.2011
    tylut napisał(a):

    A co do nudy w czasie biegu? ostatnio odkrylem pociag. wsiadam . jade a pozniej wracam do domu.

    @xandi => po prostu nie biegaj ;) wsiadz na klimatyzowanej sali na wiosla i zrobisz taki trening cardio ze ja .... aaa miesnie sie zbuduja.. szlag!

    TYlut
    ps. ;)

    Tylut,

    najlepiej jedz na gape :D wtedy konduktor ustanowi Ci dlugosc treningu powrotnego ;)
  • Bawareczka | 05.04.2011
    tylut napisał(a):
    A co do nudy w czasie biegu? ostatnio odkrylem pociag. wsiadam . jade a pozniej wracam do domu.

    u nas sie wsiada w pociag, jedzie do Wiednia i wraca rowerem do domu trasa nad Dunajem :)
    Z bieganiem to czasami robimy tak, ze jedziemy autem na zakupy, ja wracam autem a Emek biegnie do domu 12 albo 21 km ztaleznie gdzie na te zakupy jedziemy.
    Jeleni u nas nie ma tylko sarny :) a praszyska owszem ale dzieki Bogu zaden we mnie szczurem nie rzucal.


    Xandi, kazdy sport ma wady wiec gdyby tak patrzec, wypadalo by wziasc pilota w reke i kwitnac na kanapie. Chociaz hmm to tez ma wady... :bum:

    A ja sobie tak mysle nad tym bieganiem kobiet tu i W Pl i wyciagnelam kilka wnioskow:
    tu biega wiecej kobiet bo
    * bardzo duzo kobiet albo nie pracuje albo pracuje na czesc etatu, ma wiec na to czas
    * sport jest promowany przez wiele organizacji, np. kasy chorych organizuja darmowe kursy biegania i innych sportow
    * jak biega juz duzo kobiet to latwiej sie tym zarazic
    * kupno sprzetu nie jest obciazeniem dla domowego budzetu
    * mamy duzo tras biegackich z oznaczonym kilometrazem, tabliczkami z cwiczeniami i otwartych dla wszystkich biezni i stadionow
  • xandi | 05.04.2011
    spokojnie. wyluzujcie troszkę moi mili :)
    Widzę, że muszę się włączyć do dyskusji i ciutkę wytłumaczyć.

    Lubię biegać, ale umiem dostrzec też wady biegania, które innych mogą niektórych zniechęcić. I w całej mojej wypowiedzi chodziło mi jedynie o to, że autorka artykułu przeciwstawiła bieganie fitnessowi, podczas gdy powinna raczej skupić się na osobach które zupełnie 4 liter nie ruszają z kanapy.

    Na fitness nie chodzę regularnie, bo szkoda mi świeżego powietrza i ładnej pogody. I nie lubię klimatyzowanych sal i tłoku jaki na nich bywa. Tak naprawdę to o wadach fitnessu musiałabym napisać innego posta.

    Każdy sport ma swoje wady. Udawanie że jakiś ich nie ma jest - no cóż - tylko udawaniem.
    Może podam inny przykład. Z bieganiem jest jak z pracą. Przynajmniej w moim przypadku. Robię to co lubię, odnajduję się w tym i w ogóle jestem super zadowolona, nie zamieniłabym mojego zawodu na żaden inny. Ale czy ma wady? Oczywiście że ma! Chociażby taki że jest to praca z gatunku biurowych, czyli na krzesełku, przy biureczku przez 8 godzin dziennie. Zdaję sobie sprawę, że "obiektywnie" patrząc jest to wada. Jest jeszcze parę "obiektywnych" wad mojej pracy. Ale to nadal nie znaczy, że bym ją zamieniła na jakąkolwiek inną. Za to potrafię zrozumieć ludzi, którzy mówią mi, że oni by tak nie mogli pracować. Nie przyszłoby mi również do głowy uważać ich za gorszych z tego powodu, albo gorzej pracujących ;)

    Biegam 5 razy w tygodniu, bo przygotowuję się do zawodów.

    Nie jestem instruktorką fitnessu.

    Bolą mnie różne części ciała podczas biegu (najczęściej kostki). W 99% są to bóle niezwiązane z kontuzjami, a jedynie wymagające rozbiegania i za bardzo się nimi nie przejmuję. Ale wkurzam się jak coś mnie boli. Lubię mieć pełną przyjemność ze sportu i czuć tylko zmęczenie mięśni.

    Bieganie samo w sobie mnie nie nudzi (tak jak napisałam w poprzednim poście). Nudzą mnie trasy. Kiedyś jak chodziłam dużo na spacery, to nie lubiłam iść i wracać tą samą drogą. I dwa razy pod rząd też nie lubiłam iść w tym samym kierunku. Oglądanie różnych miejsc jest elementem mojej prywatnej przyjemności biegowej. Dlatego bardzo sobie cenię różnorodność tras, która z przyczyn różnych (część już wymieniłam wcześniej) jest niewystarczająca.

    Nie pamiętam innych pytań zawartych w odpowiedziach. Myślę, że na większość odpowiedziałam.
    Pozdrawiam serdecznie
  • Dorotka Gonitwa | 05.04.2011
    To był mój czwarty półmaraton. Początki grypy, nie wierzyłam że że tak mi dobrze pójdzie. W tej chwili grypa w całej okazałości się rozpanoszyła, ale co mi tam. Kilka dni i będzie dobrze.
  • tylut | 05.04.2011
    Bawareczka napisał(a):
    Krowy to nie u nas nigdy w zyciu nie widzialam tu wolno biegajacej krowy (szybko tez nie :bum: ) dzik hmm kiedys tu nie bylo od 2 lat ponoc sa (tak twierdzi znajomy mysliwy i widzialam slady w lesie ok 1,5 km od mojego domu) ale zeby na jakiegos trafic trzeba biegac w porze pozno wieczorowej a zeby taki dzik zaatakowal musi miec mlode, wiec ja raczej sie nie obawiam ani krow ani dzikow ani innych gadow


    Heh,
    jak jeszcze biegałem w Tyrolu (teraz Salzkammergut) to raz mnie jakies orlopodobne ptaszysko zaatakowal. No niby nic ale dostalem jakims szczurem w leb od tylu. Trzeba bylo widziec moje tetno :) Chwile pozniej mialem bliskie spotkanie z jeleniem. Tez sie skubany nie bal i przyatakowal wiec musialem stanac.
    Ostatnio w lesie noca dopadlo mnie jakies wielkie psisko. Wies tez ma swoje wady :)

    A co do nudy w czasie biegu? ostatnio odkrylem pociag. wsiadam . jade a pozniej wracam do domu.

    @xandi => po prostu nie biegaj ;) wsiadz na klimatyzowanej sali na wiosla i zrobisz taki trening cardio ze ja .... aaa miesnie sie zbuduja.. szlag!

    TYlut
    ps. ;)
  • Alexia | 04.04.2011
    pardita napisał(a):
    :D ja notorycznie robie rundy dookola slupa albo latam w te i we wte po wysepkach :) Kabaret... ale mowi sie trudno. Czasem sie udaje tak idealnie wstrzelic w zielone ;)

    A ja na czerwonym, to się rozciągam :). Też chyba kabaret robię ;).
  • Bawareczka | 04.04.2011
    Krowy to nie u nas nigdy w zyciu nie widzialam tu wolno biegajacej krowy (szybko tez nie :bum: ) dzik hmm kiedys tu nie bylo od 2 lat ponoc sa (tak twierdzi znajomy mysliwy i widzialam slady w lesie ok 1,5 km od mojego domu) ale zeby na jakiegos trafic trzeba biegac w porze pozno wieczorowej a zeby taki dzik zaatakowal musi miec mlode, wiec ja raczej sie nie obawiam ani krow ani dzikow ani innych gadow