Teraz jest Śr, 24 maja 2017, 02:14

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 17 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Półmaraton Wrocław poniżej 1:50 BEZ FORMY
Nowy postNapisane: Śr, 10 maja 2017, 16:31 
Offline
Rozgrzewający Się
Rozgrzewający Się

Dołączył(a): Wt, 24 maja 2016, 20:12
Posty: 20
Witam serdecznie całą rozbieganą społeczność!

Dziś zdecydowałem się założyć niniejszy wątek, który poświęcony będzie moim 38-dniowym przygotowaniom do 5 Nocnego Półmaratonu Wrocławskiego, który odbędzie się 17.06.2017 roku o godzinie 22:00. Niby nic... a jednak dla mnie to spore wyzwanie! Dlaczego akurat dzisiaj? Dziś udało mi się okazyjnie nabyć w cenie nominalnej "startówkę", która jak wiecie doskonale- na czarnym rynku warta jest nawet 500,00 PLN! Skandal! Tak czy inaczej... piszę ten post aby uzyskać od Was cudowne rady, wspaniałe słowa mobilizacji... i aby poznać prawdziwych miłośników biegania! Może zarazicie mnie tą zajawką już na zawsze!

Dlaczego to dla mnie wyzwanie? Otóż bieganie nie jest największą z moich miłości. Poza 2-3 miesięcznymi epizodami prób biegania... nigdy nie przeżyłem dłuższej ekscytacji tym sportem. Obecnie jednak od 3 miesięcy próbuję znów "coś tam biegać"... Pierwszy miesiąc to krótkie 5-6 kilometrowe, wolne wybiegania. Kolejny miesiąc to rutynowe wolne biegi na dystansach około 10 kilometrów. Dopiero w ciągu ostatniego miesiąca próbuję biegać powyżej 10 kilometrów... jednak tempo jest mocno amatorskie. Nie spinam się jednak- mam nauczkę z poprzedniego roku, gdy po 3 miesiącach treningów kolano odmówiło mi posłuszeństwa na okres 2 tygodni. Chciałem za szybko... za mocno... i tak to się skończyło.

Jak już wiecie- nie kocham biegania. Dlaczego? Otóż... ciężko czerpać codzienną radość z biegania, gdy mieszka się w betonowej dżungli na obrzeżach Krakowa... gdy w okolicy nie ma żadnych ciekawych miejsc godnych ekscytacji... no i to powietrze! Fatalne! Możecie więc teraz spytać dlaczego mimo wszystko biegam... Otóż niespełna 2 lata temu posypało mi się całkowicie życie prywatne. Rozpadł się mój związek. Moje kochane dzieci, bliźniaki- Majeczka oraz Filipek, które urodziły się 2 tygodnie wcześniej... zostały z mamą- a od tego czasu widziałem je kilkanaście razy. Tęsknię za nimi. Poza tym mam pracę biurową. Jestem jak to się mówi z angielskiego... Chef Accontant. Co w związku z powyższym? Bardzo wysoki poziom stresu... bardzo niska aktywność fizyczna... i co za tym idzie- trzeba wspomagać serce do rytmicznego bicia oraz dbać o obwód w talii. Bieganie jest więc według mnie najszybszą i najprostszą aktywnością- wkładam buty i wychodzę. Bez bawienia się w dojazdy, szatnie, przebierania etc etd! No dobra- przebierania się nie uniknie! Tak czy inaczej- bieganie pomaga na wszelkie dolegliwości... smutki... Chociaż na chwilę.

Dlaczego mam konkretny cel? Dlaczego mimo braku wytrenowania czas poniżej 1:50? Ano... właśnie- może zboczenie zawodowe... lubię liczyć. Może jakieś niespełnione aspiracje, ambicje (każdy je chyba ma)? Najważniejsze jednak... zarówno ten bieg... jak i każdy z kolejnych biegów będę dedykować dla moich kochanych bliźniaków- dla Majeczki oraz Filipka. Majeczka i Filipek to moje dzieci... które wkrótce skończą 2 latka. Niestety los chciał tak... że mimo wszelkich starań- nie jesteśmy razem. Niestety nie widuję swoich dzieci. Nie wiem nawet jak teraz wyglądają... Mogę o nich na ten czas jedynie myśleć oraz czynić coś, aby one w przyszłości dowiedziały się, że mimo tego, że nie ma mnie przy nich- są one w moim sercu.

Obecnie na dzień 10.05.2017 roku, czyli gdy piszę ten post... moje wyniki nie są dobre. Poniżej przedstawiam Wam moje NAJLEPSZE wyniki w ciągu 3 miesięcy "treningów", abyście mogli realnie ocenić moje możliwości na ten czas. Wszystkie dane skrupulatnie spisane z Endomondo- mierzone zegarkiem Garmina.
- 5 KM w 24:27
- 10 KM w 52:06
- 15 KM w 1:22:57
- Półmaraton w 1:58:14.

Tak jak napisałem już na wstępie- najważniejsze dla mnie jest, abyście mi doradzili co mam teraz robić?? Mam tylko 38 dni... a do urwania prawie 10 minut. Nie mam żadnego doświadczenia z piciem, żelami w czasie biegu. Nie mam doświadczenia praktycznie z niczym co jest związane z zawodami ponad 10 KM.

Oczywiście idąc tropem naszego Kolegi z forum, który niedawno we wspaniałym stylu przebiegł z Waszą pomocą maraton- organizuję typowanie wyników. Wasze prognozy moich czasów przyjmuję na oficjalną listę do dnia 16.06.2017 (piątek) roku do godziny 20:00. Wygrywa oczywiście ten, kto będzie najbliższy wytypowania osiągniętego przeze mnie wyniku końcowego. Prognozy zdublowane nie będą brane pod uwagę. Lista w pierwszym poście będzie aktualizowana przynajmniej raz dziennie, więc każdy będzie mógł się zapoznać z dotychczasowymi "strzałami".

Oczywiście również przewiduję nagrodę na prawidłowe typowanie! Jako, że nie tylko sportem żyje... proponuję coś na wieczorne weekendowe przyjemności. Zwycięzca otrzyma ode mnie 0,7L wytrawnego Whiskey popularnej marki. Bez reklam!

To co... zaczynamy przygotowania!

Pozdrawiam wszystkich ciepło, Michał.


DOTYCHCZASOWE PROGNOZY:
- magicslim 1:48:33
- TomekIw 1:48:48
- zielonybiegacz 1:49:26
- Jacekww 1:52:50


Załączniki:
Bez tytułu.jpg
Bez tytułu.jpg [ 194.75 KiB | Przeglądane 1173 razy ]


Ostatnio edytowano Śr, 17 maja 2017, 11:54 przez Cobrax86, łącznie edytowano 8 razy
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Półmaraton Wrocław poniżej 1:50 BEZ FORMY
Nowy postNapisane: Śr, 10 maja 2017, 16:52 
Offline
Stary Wyga
Stary Wyga
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt, 8 września 2015, 14:56
Posty: 238
Lokalizacja: Łódź
Kolega z forum typuje 1:52:50

_________________
Biegam swoje, co nabiegam to moje.

Mój Blog
Komentarze
Moja historia


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Półmaraton Wrocław poniżej 1:50 BEZ FORMY
Nowy postNapisane: Cz, 11 maja 2017, 09:38 
Offline
Rozgrzewający Się
Rozgrzewający Się

Dołączył(a): Wt, 24 maja 2016, 20:12
Posty: 20
Pierwszy problem, jaki muszę rozwiązać to nawadnianie oraz żel w trakcie biegu. Jako, że zamierzam zacząć wybiegania na dystans większy niż 3-4 kilometry od domu (aby uniknąć monotonii), chciałbym również zabierać telefon ze sobą... aby ewentualnie zadzwonić po transport w razie odcięcia.

W związku z powyższym mam do Was mega prośbę. Nigdy nie biegałem z żadnymi saszetkami etc... Zawsze na maksymalnym luzie jeśli chodzi o ubiór. Potrzebuję jednak czegoś w co zmieszczę zarówno telefon... jak i jakieś strzały energetyczne.

Co polecacie? Zależy mi, aby było maksymalnie mało uciążliwe...:)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Półmaraton Wrocław poniżej 1:50 BEZ FORMY
Nowy postNapisane: Cz, 11 maja 2017, 11:19 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach

Dołączył(a): Śr, 6 sierpnia 2014, 22:31
Posty: 2658
Lokalizacja: Wroclaw, POL
Hej,
Odnosząc się do tematów biegowych: jeśli zachowujesz odpowiednią dietę na co dzień, to jedzenie (np. jakieś żelki czy coś) na treningi trwające te 60-90 minut nie są Ci w ogóle potrzebne. Na samym półmaratonie będą punkty z wodą/izotonikiem + jakieś jedzenie (pewnie jak zwykle: banany i cukier od 12km) i zasadniczo to wystarcza. Żadne jedzenie w trakcie biegu nie zastąpi Ci wytrenowania i nie pomoże - chyba że psychologicznie.

Co do stroju: polecam spodenki z decathlona - mają kieszonkę z tyłu i wystarczy na telefon

_________________
Blog: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=27&t=54566
Komentarze: https://bieganie.pl/forum/viewtopic.php?f=28&t=54567


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Półmaraton Wrocław poniżej 1:50 BEZ FORMY
Nowy postNapisane: Cz, 11 maja 2017, 11:32 
Offline
Rozgrzewający Się
Rozgrzewający Się

Dołączył(a): Cz, 16 marca 2017, 18:08
Posty: 4
Cobrax86 powodzenia i do zobaczenia na biegu. Ja też wracam po dłuższej przerwie i wrocławska połówka będzie moim pierwszym sprawdzianem :oczko:

Może tak nie lubisz tego biegania, bo nie do końca racjonalnie do niego podchodzisz? Każdy bieg robisz tempem do odcięcia? Ile biegasz w tyg? Mówisz, że nie robisz dłuższych wybiegań, ale jednak podajesz w wynikach jakiś przebiegnięty półmaraton w ostatnich 3 miesiącach?

Co do ekwipunku podczas biegu to moim zdaniem nie jest niezbędny na takim dystansie, ale jeśli koniecznie chcesz coś ze sobą zabierać to jak najlżejsze. Może coś takiego:

https://www.decathlon.pl/pas-z-1-bidone ... 25469.html

Będziesz miał tam miejsce i na wodę i na telefon. Żel pewnie też tam wciśniesz.

Trzymam kciuki u na pewno będę obserwował wątek, ale ze swoim typowaniem jeszcze się wstrzymam :oczko:

Pozdrawiam


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Półmaraton Wrocław poniżej 1:50 BEZ FORMY
Nowy postNapisane: Cz, 11 maja 2017, 11:37 
Offline
Stary Wyga
Stary Wyga
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt, 8 września 2015, 14:56
Posty: 238
Lokalizacja: Łódź
Jak powyżej, to co będzie na trasie w zupełności Ci wystarczy, słońce i odwodnienie też Ci nie grozi bo bieg nocny ale pić trzeba, możesz wziąć ze sobą jeden żel dla psychiki, teraz tylko trening, myślę że półtorej godziny max. to jedzenie i picie też nie koniecznie. W sumie nic nowego nie dodałem, ale prawda taka że pobiegniesz z tego i na tyle co będziesz miał w nogach wytrenowane, bo aspekt odżywiania będzie minimalny, ważniejsze jak będziesz teraz prowadził się przez te 30 dni niż to co w czasie zjesz na trasie.

_________________
Biegam swoje, co nabiegam to moje.

Mój Blog
Komentarze
Moja historia


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Półmaraton Wrocław poniżej 1:50 BEZ FORMY
Nowy postNapisane: Cz, 11 maja 2017, 23:19 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn, 2 grudnia 2013, 09:51
Posty: 1387
Lokalizacja: Wroclaw
Hej, celuje w ten sam cel na tych zawodach, zostaje trenować, trenować i jeszcze raz trenować. Nie wygladasz na faceta z nadwagą więc taki wynik powinien przyjść Ci łatwo.
Przy okazji, dlaczego nie możesz widzieć dzieci, masz odebrane prawa rodzicielskie? Niezależnie od relacji z matką dzieci chcą wiedzieć że ojciec jest i mu zależy.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Półmaraton Wrocław poniżej 1:50 BEZ FORMY
Nowy postNapisane: N, 14 maja 2017, 11:38 
Offline
Rozgrzewający Się
Rozgrzewający Się

Dołączył(a): N, 8 stycznia 2017, 21:34
Posty: 12
Z tymi żelami to jest tak że wiele osób pisze że w ogóle na półmaraton nie potrzebuje. Ja natomiast zjadam dwa, na 7 i 14 km. I tak jest dla mnie optymalnie. Musisz to sobie sam sprawdzić na dłuższym rozbieganiu. Nie bierz pierwszy raz żeli na zawody. Najpierw je wypróbuj na treningu.

Z przechowywaniem telefonu to faktycznie w Decathlon jest dużo opcji. Są na pas, na ramię, są takie mini plecaki na jedno ramię. Idz i sprawdź co będzie najwygodniejsze.

Powodzenia.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Półmaraton Wrocław poniżej 1:50 BEZ FORMY
Nowy postNapisane: N, 14 maja 2017, 12:18 
Offline
Rozgrzewający Się
Rozgrzewający Się

Dołączył(a): N, 8 stycznia 2017, 21:34
Posty: 12
Aha! Jeszcze mój typ: 1:48:48


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Półmaraton Wrocław poniżej 1:50 BEZ FORMY
Nowy postNapisane: Wt, 16 maja 2017, 08:54 
Offline
Rozgrzewający Się
Rozgrzewający Się

Dołączył(a): Wt, 24 maja 2016, 20:12
Posty: 20
32 dni! Tyle czasu zostało do mojego pierwszego w życiu startu w półmaratonie.


Krótka relacja dotycząca ostatnich dni treningu.
Nie zaczyna się to zbyt optymistycznie!

10 maj- trening z zamiarem długiego wybiegania. Niestety... Przed treningiem kolacja z ciężką smażoną na patelni kiełbasą podwawelską! :) Co za palant ze mnie! Po 6 kilometrach uczucie porównywalne do podskakującej w brzuchu 5 kilogramowej kuli bowlingowej. Po przeszło 7 kilometrach ogromny ból brzucha. Poddaję się. Wracam do domu spacerem- całe 1,5 kilometra na szczęście. To była dobra decyzja. Dotarłem w ostatniej chwili! ;)

11 maj- w związku z brakiem "przetrenowania" po wczorajszym treningu... postanawiam nadrobić zaległości. Niestety pojawia się kolejny problem- mianowicie delikatny ból łydki nad kostką. Miałem już tego typu delikatny dyskomfort kilkukrotnie w ciągu ostatnich 2 miesięcy. Po 3 kilometrach delikatny ból nie doskwiera nadal zbyt mocno, jednak zauważam, iż na kolejnych metrach stopa automatycznie przyjmuje coraz mniejsze odbicie przy każdych następnych krokach. Po przeszło 4 kilometrach odpuszczam. W drodze powrotnej do domu (spacerkiem) ból staje się dużo silniejszy. Miejsce łydki nad kostką sięgające około 20 centymetrów wzwyż zdaje się być cieplejsze niż w drugiej nodze... i chyba delikatnie opuchnięte (wnioski nie wizualne- lecz skoro po przejściu w tryb "spaceru" bolało coraz bardziej... to chyba tak musiało być).


Strach! Czytanie forów... Rozmowy ze znajomymi, którzy biegają "nieco" dłużej niż ja. Porady?
- Wizyta u ortopedy;
- Smarowanie maścią;
- Kąpiele magnezowe.

Co postanowiłem? Postanowiłem odpocząć. Mam dwie pary butów- 4 letnie buty z Lidl zakupione za kwotę około 60,00 PLN... oraz roczne Asics zakupione z Inter Sport na wyprzedaży za 199,00 PLN. Zauważam, że ból łydki pojawia się zazwyczaj, gdy biegam w Asics. Postanawiam poczekać 4 dni... i pobiec w starych trepkach z Lidl.


15.05.2017 roku. Ważny dzień. Poniedziałek. Ciężka praca do godziny 18:00. 10 godzin rozwiązywania problemów księgowych oraz prawnych. 10 godzin rozmów ze wspaniałymi klientami, pracownikami banków... a w głowie tylko wieczór. Tak- to dziś. Dziś przekonam się czy mogę biegać dalej... Strach trwa.

Nadchodzi godzina 18:00. Jadę do domu. Jem kolację... tym razem delikatną- nie tak jak 10.05.2017 roku. Kładę się do łóżka... aby odpocząć. W międzyczasie 3 spore łyki wody w kilkuminutowych odstępach czasowych. Wstaję z łóżka! Rozciągam się. Ubieram się. Wychodzę. Jestem gotowy.

W zasadzie to nie "jestem". Jesteśmy! Od około miesiąca próbuję wkręcić w ten sport moją narzeczoną. To wspaniała kobieta... i mobilizujemy siebie nawzajem. Ma na imię Marta. No więc... startujemy z Martą. W jej tempie. Po 500 metrach żegnamy się buziakiem... i zaczynam biec swoje.

Pierwsze 1000 metrów bardzo delikatnie. Boję się... ale nie boli. Powoli przyspieszam w okolice 5:40... potem 5:30... jest ok! W nogach nawet nie czuję (czego się obawiałem) wczorajszych 40 kilometrach zjedzonych na rowerze MTB. Biegnę dalej. Ból? Tak- tego się boję cały czas. Biegnę asekuracyjnie... zwracam uwagę na ustawienie stóp... boję się o każdy krok. Nagle... czuję po 4-5 kilometrach, że biegnę jak w transie... że coraz pewniej, że coraz szybciej! Ulga!

Docelowo zdecydowałem się na dystans 12 kilometrów. Cały czas przyspieszałem. Siły były... Jestem szczęśliwy. Poniżej screeny z mojego treningu, abyście mogli bezbłędnie typować mój wynik podczas 5 Nocnego Półmaratonu we Wrocławiu.

Dzięki, że jesteście tutaj... i mnie motywujecie! To serio działa...:)
Miłego dnia!


Załączniki:
18493876_1691721030857523_1753142828_o.png
18493876_1691721030857523_1753142828_o.png [ 92.05 KiB | Przeglądane 545 razy ]
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Półmaraton Wrocław poniżej 1:50 BEZ FORMY
Nowy postNapisane: Wt, 16 maja 2017, 12:10 
Offline
Wyga
Wyga

Dołączył(a): N, 29 listopada 2015, 11:00
Posty: 69
Typowanie: 1:48:33.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Półmaraton Wrocław poniżej 1:50 BEZ FORMY
Nowy postNapisane: Wt, 16 maja 2017, 20:10 
Offline
Rozgrzewający Się
Rozgrzewający Się

Dołączył(a): Pn, 8 maja 2017, 09:36
Posty: 14
1:49:26

_________________
1km - 2:55
5km - 18:03


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Półmaraton Wrocław poniżej 1:50 BEZ FORMY
Nowy postNapisane: Wt, 16 maja 2017, 20:48 
Offline
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): So, 18 lutego 2017, 10:29
Posty: 28
Cytuj:
Miałem już tego typu delikatny dyskomfort kilkukrotnie w ciągu ostatnich 2 miesięcy. Po 3 kilometrach delikatny ból nie doskwiera nadal zbyt mocno, jednak zauważam, iż na kolejnych metrach stopa automatycznie przyjmuje coraz mniejsze odbicie przy każdych następnych krokach. Po przeszło 4 kilometrach odpuszczam. W drodze powrotnej do domu (spacerkiem) ból staje się dużo silniejszy. Miejsce łydki nad kostką sięgające około 20 centymetrów wzwyż zdaje się być cieplejsze niż w drugiej nodze... i chyba delikatnie opuchnięte (wnioski nie wizualne- lecz skoro po przejściu w tryb "spaceru" bolało coraz bardziej... to chyba tak musiało być).
Czy to nie ścięgno achillesa daje o sobie znać? Byłbym ostrożny, bo może skończyć się długą przerwą.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Półmaraton Wrocław poniżej 1:50 BEZ FORMY
Nowy postNapisane: Cz, 18 maja 2017, 09:09 
Offline
Rozgrzewający Się
Rozgrzewający Się

Dołączył(a): Wt, 24 maja 2016, 20:12
Posty: 20
Witam ponownie!

Widzę, że większość dotychczasowych "typów" jest zdecydowanie optymistyczna. Muszę nawet powiedzieć, że obecnie sam nie wierzę w czas poniżej 1:50:00... ale cóż- mogę tylko zapewnić, że na miarę swoich możliwości uczynię wszystko w te ostatnie 30 dni, aby Was nie rozczarować! :)
I tutaj pytanie do wszystkich, którzy są bardziej PRO niż ja (czyli do 99% osób odwiedzających to forum). Jako, że zostało 30 dni do półmaratonu- czy powinienem zacząć się wspomagać jakąkolwiek dietą? Nie mam problemu z wagą... tzn. ważę około 82-84 kilogramów przy wzroście 178-180 cm... ale chodzi mi o "prowiant", który pozytywnie wpłynie na regenerację organizmu po treningach... oraz jego wydolność podczas wzmożonego wysiłku w trakcie ich trwania... oraz w dniu samych zawodów. Każda rada na wagę złota!

Pojawiła się również sugestia odnośnie tego, że moje problemy dotyczące bolącej łydki nad kostką mogą mieć związek ze ścięgnem achillesa. Cóż- nie jestem specjalistą... i nie mogę tego wykluczyć. Może to bardzo nierozważne z mojej strony, jednak wstępnie postanowiłem poczekać z wizytą u ortopedy. Na moje niefachowe oko, wydaje mi się jednak, że to nie jest aż tak poważny uraz. Mogę jednak się mylić- myślę, że wówczas wszyscy szybko się o tym dowiemy...:)


Ok... Jak moje treningi? Myślę, że nie jest najgorzej... Dnia 17.05.2017 wybieganie na średnim dystansie. Nie spinałem się wcale... ale ważne, że czuję sporo dodatkowych sił, które czekają na wykorzystanie. Bieg średnim tempem 5:40 na dystansie 16 kilometrów nie zrobił na mnie praktycznie żadnego wrażenia. Nie zabrałem ze sobą paska do mierzenia tętna, jednak dam głowę że średnie nie przekroczyło 145. Mogłem biec dalej... mogłem biec szybciej. Ile dalej i ile szybciej? Tego nie wiem... Sporo pracuję... i szczerze mówiąc wydaje mi się, że narażanie organizmu na wysiłek zbliżony do 85-95% jego możliwości- nie jest dobrym pomysłem. Oczywiście mam nadzieję, że wystarczy mi sił umysłu na to- aby przekonać ten sam organizm do uczynienia wyjątku podczas Nocnego Półmaratonu we Wrocławiu.

Myślę, że fajne jest to, że czas na bieganie mam jedynie późnym wieczorem, tj. po 20-stej. W końcu czeka mnie maraton nocny (rozpoczynający się o godzinie 22:00), więc organizm powoli przyzwyczaja się do wzmożonej aktywności w tych właśnie godzinach. Na minus oczywiście zapewne oddziaływać może fakt, iż to bieganie jest po 10-12 godzinach pracy... organizm nie jest wypoczęty. Czekam jednak na weekend i w niedzielę planuję wybrać się na solidne, długie wybieganie w leśnym plenerze. Szczęśliwie będę miał taką możliwość, gdyż wyjeżdżamy z moją narzeczoną na weekend do mojej rodziny w Olsztynie pod Częstochową. Tak mógłbym biegać codziennie... aż się chce! Nie to co w betonowej krakowskiej dżungli. Może więc będzie jakieś 20-25 kilometrów? Zobaczymy!

Poniżej zamieszczam screen z mojego ostatniego treningu z dnia 17.05.2017 roku. Zachęcam cały czas do typowania wyników... ale przede wszystkim do udzielania jakichkolwiek rad przydatnych dla ŻÓŁTODZIOBA- tak piszę o sobie. Nie pogardzę również wyrazom wsparcia, mobilizacji oraz dopingu. Może moja tegoroczna przygoda z bieganiem sprawi, że stanę się "zabiegany" już na całe życie! Oby tak było!

Pozdrawiam!


Załączniki:
18575440_1693725717323721_258418499_o.png
18575440_1693725717323721_258418499_o.png [ 92.18 KiB | Przeglądane 286 razy ]
Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Półmaraton Wrocław poniżej 1:50 BEZ FORMY
Nowy postNapisane: N, 21 maja 2017, 15:25 
Offline
Rozgrzewający Się
Rozgrzewający Się

Dołączył(a): N, 21 maja 2017, 14:23
Posty: 4
Szczerze? Moim zdaniem dasz rade ponizej 1:50, zawody to jest zupelnie cos innego, niż bieganie po pracy. Tam czujesz rywalizacje, adrenaline, dostajesz supermocy. Ale moja rada? Biegaj dla siebie, wylacznie dla siebie, pokochaj to co robisz, bez pokochania tego nie warto, nie ma sensu, glupio. Sam zaczalem biegac po tym jak moje malzenstwo leglo w gruzach, jakies 6 lat temu, dziecko zostalo również z mama. Cierpialem strasznie, zylem tylko tym, robilem wiele, żeby jeszcze cos z tego było, ale rada czlowieka który już cos tam w zyciu przeszedl: zyj przyszloscia, nie przeszloscia, nie zyj tym, na co nie masz wplywu, duzo Ci to ulatwi. Mi bieganie bardzo pomoglo się pozbierac, wzmocnilo charakter, doszlo do tego ze je pokochalem. Zaczynalem od niewielkich dystansow, potem dystans się zwiekszal, w miare jak zwiekaszala się moja wydolnosc. Zapanowalem nad oddechem, mam super forme, ale do tego potrzeba czasu. Musisz biegac tak, żeby to sprawialo Ci radosc, jak dzisiaj nie czujesz się na 10 km, czy 15 km to pobiegnij polowe. Za 2, 3 dni nadrobisz. Dzieki bieganiu zaczalem zyc na nowo i na mojej drodze stanela kobieta idealna- moja obecna zona, wspaniala matka 2 moich dzieci, uwierzyla we mnie. Bez tego co mnie spotkalo wczesniej nie poznalbym jej, pamietaj nic w zyciu nie dzieje się bez przyczyny. Patrzac z perspektywy? Może powiedzenie, ze ciesze się, ze moje malzenstwo się rozsypalo byloby nie na miejscu, ale budzac się codziennie obok mojej drugiej zony, wiem, ze mimo wszsytko lepiej moje zycie nie moglo się ulozyc. No może wolalbym, żeby druga zona była ta pierwsza i jedyna, no ale coz tak już nigdy się nie stanie. Nie warto ubolewac na zwiazkiem, ktory sie rozpadl. Jak piszesz to sa 2 lata, odetnij się od przeszlsoci, zacznij zyc przyszloscia, wiem ze trudno w to uwierzyc, ale może i na Twojej drodze stanie kobieta idealna- wiem ciezko w to uwierzyc po przejsciach, gdzie 90 % kobiet to toksyczne materialistki, ale uwierz warto zaczac zyc. Patrzac na nick jestes mlodym facetem, możesz być jeszcze raz mezem, ojcem, tym razem szczesliwym- mowie z doswiadczenia. O dzieciach pamietaj, to jasne, staraj się mieć z nimi kontakt. Moje dziecko z pierwsza zona zostalo przez nia niestety calkowice zmanipulowane- w tym momencie lacza mnie z nim tylko geny, ale ja wierze w przyszlosc, wierze ze to może się jeszcze odmienic, ze jeszcze kiedys będziemy mieć fajna relacje. Wiadomo nie nadrobie straconych lat, ale tez nie chce się tym zadreczac, to jest cos na co wplywu nie mam, a jeśli tak jest to czy warto do tego wracac i tracic zycie na zamartwianie się? I pamietaj tez o jednym: jak już będziesz staruszkiem to w 90 % przypadkow nie dziecko poda Ci szklanke wody, ale kobieta-przyjaciel z która jestes, wiec zacznij takiej szukac i zacznij zyc przyszloscia i tym na co masz wplyw, bo mlodszy już nie będziesz. Zycze powodzenia, pokochaj bieganie, a być może spotkamy się gdzies na mecie. Aha mój typ to 1:48:30!


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 17 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL