Jaceq napisał(a):
Reasumując przy 5500 tys. zawodników płacących po 60 zł Fundacja ma o 30 tys. mniej na pokrycie pozostałych kosztów stałych (wyłączenie ruchu, infrastruktura, wynajem lokalu pod biuro, obsługa, oprawa i wiele innych). Nie wspominając, że 80 zł to kwota wyjściowa a wielu płaciło pewnie wyższe sumy.
(...)
Wszyscy udają tutaj znawców tematu i pokazują jakim absurdem i pazernością jest podniesienie opłaty. A gubimy się już przy najprostszych wyliczeniach!
Jaceq,
Dobrze, że zabrałeś głos. Na pierwszy rzut oka rzeczywiście nie wszystko widać, bowiem - jak w piłce - bramki są dwie: Ma i Winien. Żeby nie pogubić się przy najprostszych wyliczeniach, jak napisałeś, trzeba podejść do tego metodycznie. Cenię prostotę, dlatego ja, kiwając się w autobusie (i trochę z braku lepszych zajęć w tym środku lokomocji) chwyciłem za układ równań liniowych pierwszego stopnia. Przypomnijmy problem:
Jeżeli mamy nawet o 2000 tysiące zawodników więcej, przy cenie 60 zł jest niedobór (relatywnie) na koszty stałe 30 tysięcy zł.
A oto co mi poradził układ pierwszego stopnia: Podnieś cenę tylko o 6 zł, tak by wynosiła 66zł. Uczestników zapewne nie ubędzie a 30 tysięcy zł się znajdzie, i jeszcze nawet trochę więcej do sakiewki wpadnie. To tak, gdyby dalej chcieć iść w wyliczenia na tym poziomie.
Uważam, że horacjańska myśl Aurea mediocritas nie jest głupia. Ja, człek prosty, rozumie ją tak: Do pewnego momentu jest źle, potem jest dobrze, a potem jest przegięcie (niezależnie od przyczyn) i znów jest źle.
Niech podkreślę, Fundacja Maraton Warszawski robi bardzo dobrą imprezę. Ba, imprezy!
Myślę tu o Pucharze Maratonu Warszawskiego, z dużym zapałem i osobistym zaangażowaniem Pana Marka Troniny oraz jego małżonki jako wodzirejów. Kameralny, z losowaniem nagród i w ogóle fajowo. Uwaga dla malkontentów: 25km jest za 10 zł! Czyli... da się. Oczywiście tam części kosztów po prostu z definicji nie ma, jak na biegu ulicznym oraz skali MW (liczba uczestników x10), więc i cena jest w zasadzie symboliczna. (Już widzę głosy, że "jest tak tanio, żeby zgarnąć jeleni na maraton")
Zgadzam się, że dyskusja w stylu "Przecież za te 80zł to nic nie ma" czy "Ciekawe, jaki sobie kolo dom postawi za zgarniętą kaskę" powoduje frustracje obu stron. Uważam jednak, że działania z cenami są mimo wszystko niejasne. O czym świadczy dysproporcja w wolumenie wypowiedzi (informacji) pochodzących od biegaczy oraz od organizatora.
Na poparcie tezy, że ruchy cenowe są dziwne: Ciekawi mnie, skąd wynika zobowiązanie Fundacji do stałości ceny maratonu - 100zł - przez najbliższe kilka lat (nota bene, nie zostało powiedziane przez ile lat). Skąd ta wiara? Teraz sponsorów nie ma ale za trzy lata może się ożywi i mogą chętnie się pokazywać, co ma oczywiście pozytywne odzwierciedlenie we wpływach. Czy cena wtedy spadnie, żeby rachunek był uczciwy? W drugą stronę - skąd wiadomo, że koszty nie wzrosną na tyle znacznie, że 100 zł może stanowić problem tak, jak 60 zł w zeszłym sezonie? Dlaczego Ekiden wzrósł aż do 300zł? Fundacji udało się zachęcić dużo firm (dla których taki wydatek nie jest znaczący), ale zebrać się już "cywilne" za tę kwotę obecnie trudniej. Przez ile lat będzie stała cena 100zł za maraton i jakie są przesłanki, że akurat przez tyle? Pytań jest dużo...
Reasumując:
Uważam, że kto chce / może - biegnie, kto nie chce / nie może - nie biegnie. Nie ma co oskarżać, atakować czy obrażać się. Ja się nie znam, nie organizowałem imprez biegowych, nie wiem jak w pełni wyglądają kwestie finansowe, nie udaję znawcy. Myślę jednak, że Fundacja zyskałaby dużo, gdyby nastąpił rzeczowy dialog. Obecnie jak na razie jedynie Wojtek jakoś odbija kule, ale raczej na zasadzie chwalenia imprezy (bo jest akurat za co) i ogólnego mówienia na zasadzie "podnosimy, bo koszty są duże" z podaniem paru detali kwotowych. Gdyby jednak biegacze mieli więcej przejrzystości w temacie, byłoby uważam większe zaufanie do uzasadnienia. Dla jednych cena rzeczywiście będzie obiektywną przyczyną odejścia od imprez Fundacji (nie wszyscy biegają z Garminem), ale dla drugich kwestia wiarygodności. Obu sprawom uważam można zaradzić, chociaż w przypadku tej pierwszej to już trochę po ptokach.
Przemyślcie to.