Minął drugi tydzień z objętością około 50km. Wyszło dokładnie tyle samo co w tygodniu poprzednim: 50,54km. Jestem z tego bardzo zadowolony. Niestety całość wyszła sporo za szybko, jak na budowanie podstawy. Postaram się poprawić ;) Tydzień wyszedł tak:

Data Opis treningu Dystans Czas Tempo
2015-10-05 pon 3kmBS + 2x(4x(200mR + 200mS) + 800mBS)+3kmBS 10,05 01:01:28 00:06:07
2015-10-06 wt 9kmBS + 6xPB (20”/60”) + 1,2kmBS 11,73 01:08:40 00:05:51
2015-10-07 śr 8kmBS 8,19 00:50:47 00:06:12
2015-10-08 czw rest
2015-10-09 pt 10kmT21 10,51 01:01:36 00:05:52
2015-10-10 sob 8kmBS + 6xPB (20”/60”) 10,06 01:02:26 00:06:12
2015-10-11 niedz rest
Razem 50,54 05:04:57 00:06:02

A teraz kilka słów na temat dlaczego taki tytuł posta. Mianowicie nadszedł czas urlopu. Wszystko było przemyślane. I gdyby się ułożyło tak jak miało się ułożyć, nie byłoby problemu. Ale niestety zmienili termin maratonu w Pekinie i zostałem z niczym. To znaczy wyjeżdżam na urlop w trakcie solidnego budowania kilometrażu tygodniowego. Obawiam się jednak, że na urlopie z tym bieganiem nie będzie tak wesoło. Szczerze… to nie liczę wcale na podtrzymanie objętości tygodniowej. Będę bardzo zadowolony jak uda mi się potruchtać ze 4x w tygodniu po 30-40 minutek. 3majcie kciuki.

Tak więc znikam z platformy biegowej na 2 tygodnie. W tym czasie postaram się chociaż trochę poznać biegowe towarzystwo (i ścieżki) w Shanghaju, Pekinie i Hong Kong’u.

Do zobaczenia/usłyszenia/pobiegania :D