W zeszłym tygodniu biegałem jeszcze w piątek. Spokojna dycha w niecałe 55 min. Więc naprawdę spokojna.

W niedzielę poszedłem na mecz. Mimo że jest zima, mimo że w piątek czy sobotę padał śnieg, to nie doszło do mnie, że boisko będzie pokryte śniegiem. Ciężej się grało i mniej pobiegałem niż zwykle.

W ogóle odpuściłem sobotnie i poniedziałkowe mecze, żeby już skupić się na samym bieganiu. Zawody za 2,5 miesiąca, więc już czas na zebranie się do konkretnych treningów.

Dziś znów śnieg spadł. Ale mokro jest i miejscami w lesie były małe i wielkie kałuże. Zrobiłem 10km, nie wiem jakim konkretnie tempem, bo zegar padł. No i muszę reklamować tego Garmina, bo danych nie zgrywa.

Ten tydzień pobiegam jeszcze spokojnie, a może w przyszłym zrobię coś mocniejszego.