Drobne oszustwo

Dalej lecę z planem. Dziś Hansonowie zaplanowali dla mnie 8x600m p. 400m.

Podobnie, jak na interwałach przed tygodniem, porządnie wiało. W trakcie rozgrzewki zrodził mi się w głowie chytry plan. Pobiegam z wiatrem. Znam siebie i wiem, że nie raz nie mogę odpuścić i dostosować prędkości do warunków. Pod wiatr cisnąłbym mocno, żeby w miare możliwości być blisko zakładanych 3’30/km. Byłoby zbyt mocno.

Poszedłem na łatwiznę. Taki trening biegany z wiatrem jest dla mnie znacznie lżejszy. Przede wszystkim psychicznie. Tylko piąte, najwolniejsze powtórzenie pobiegłem pod wiatr. Całość wykonałem na równej, asfaltowej jezdni.

Było dość komfortowo. Czułem, że jest szybko i mocno, ale był zapas. Zarówno w mięśniach jak i w płucach. Jeżeli gdzieś było ciężko, to jedynie w głowie. Jeszcze nie jestem wdrożony w szybkie bieganie i dłuższe przebywanie poza strefą komfortu. Jeszcze ze dwa, trzy tygodnie i w tym aspekcie też będzie dobrze.

Szybkie odcinki biegałem od 3’16/km (przedostatni) do 3’32/km (jedyny pod wiatr). Średnio wyszło 3’23/km, ale to wiatr jest głwónym winowajcą za szybkich odcinków. Aż tak mocny (jeszcze!) nie jestem. :)

Po ostatnim odcinku osiągnąłem najwyższe tętno 177 bpm. Po minucie spadek wyniósł 72 (do 105 bpm).

Pod koniec schłodzenia minąlem trzy dziewczęta. Umarłabym – powiedziała na mój widok jedna z nich do koleżanek. ;)

Wieczorem poćwiczyłem jeszcze nogi. Delikatnie. Oszczedzięłm łydki, które lekko bolały po porannych odcinkach.

Przebieg treningu:

bieg

  • 15 km
  • HRśr – 151 bpm (77%)
  • HRmax – 177 bpm (91%)
  • vśr – 4’26/km

w tym interwał 8x600m p. 400m

  • 7.6 km
  • HRśr – 162 bpm (83%)
  • HRmax – 177 bm (91%)
  • vśr (szybkich odcinków) – 3’23/km

trening siłowy nóg

  • 10 minut
    – 120 przyklęków
    – 80 przysiadów

rozciąganie

  • 5 minut

 

 

 

 

 

 

W dół, dalej w dół

Dziś poranna lekka dyszka. Nogi zmęczone, ale o dziwo wcale nie specjalnie ciężkie. Dobrze się biegło. Końcówka trochę szybsza (znowu kręciłem się na 75% HRmax poniżej 4’20/km). Super uczucie tak lekkiego, a przy tym szybkiego biegu. Na koniec 3x100m przebieżki. Lekko coś zakuło mnie w lewy pośladek. Teraz nic tam nie czuję.

Wieczorem postanowiłem trochę poćwiczyć. Zabrałem się za górną połówkę ciała. Poćwiczyłem porządnie. Może trochę się napakuję od tych przygotowań do maratonu. :) Na koniec jeszcze się porozciągałem.

Przebieg treningu:

  • bieg
    – 10 km
    – HRśr – 143 bpm (73%)
    – HRmax – 155 bpm (79%)
    – vśr – 4’43/km
  • przebieżki
    – 3 x 100m p. 100m
  • trening siłowy
    – brzuszki – 3×50
    – grzbiety – 3×30
    – wznosy nóg – 4×15
    – pompki – 4×15
    – unoszenie z klatki nad głowę 12 kg – 3×20
    – biceps 8 kg – 3×10
    – podciąganie hantli w opadzie tułowia 12 kg – 3×20
    – unoszenie ramion na boki stojąc, po 3 kg – 2×12
  • rozciąganie
    – 10 minut

Waga: 77.0 kg

waga poniedziałek do pponiedziałku:
78,7 –> 77,8 –> 77.0 –> 77.0 –> 76.2 kg

Rzecz niespotykana. Schudłem w świątecznym tygodniu. Wszytskiemu winna infekcja, która złapała mnie w pierwszy dzień Świąt. Zaskutkowało to niemal 24 godzinną przerwą w wszelakiej konsumpcji. Nie w ten sposób chcę zbijać wagę, ale jak już się stało to nie narzekam. :)

Cel, czyli 74 kg, coraz bliżej.

 

© 2017 Bieglog — PLATFORMA BIEGOWA

Do góry ↑