Cały czas zastanawiam się nad moimi biegami długimi. Posłuchałem podcastów Hansonów (na youtube) i mówią tam, że nie chodzi o 26 km, a o nieprzekraczanie dwóch wartości 25-30% tygodniowego kilometrażu i 2,5-3h biegu. Oznacza to dla mnie, że będę mógł robić coś lekko ponad 30 km i dalej nie przekroczę nawet dolnych granic widełek. Z drugiej strony przeczytałem, że Iwona Lewandowska pobiegła dziś czy wczoraj swój drugi najdłuższy w życiu bieg treningowy – 26 km. Jeszcze będę nad tym jeszcze dumać. :)

Oj nierówne było moje dzisiejsze tempo maratońskie. Wszystko to za sprawą wiatru. Jednego z mocniejszych, przy jakich kiedykolwiek zdecydowałem się biegać akcent. Różnicę pomiędzy biegiem pod wiatr i z wiatrem najlepiej obrazuje 2 km i 10 km, które były pokonywane w tym samym miejscu w odwrotnych kierunkach. Drugi km pobiegłem w 4:27 (oprócz wiatru długi podbieg), dziesiąty w 3:46. Ten drugi był najcięższy z całego biegu, dziesiąty chyba najlżejszy.

Kiedy biegłem z bocznym wiatrem, to autentycznie czułem, że znosi mnie na bok. Aby zachować prosty kierunek biegu, musiałem biec przechylony i „kłaść się na wiatr”. Uczucie niesamowite.

Ogólnie było dość ciężko, szczególnie psychicznie. Wkładałem mnóstwo pracy, a tempo było mizerne. Ostatnie trzy kilometry były raczej z wiatrem i końcówka okazał się wyjątkowo lekka.

W takich warunkach pogodowych, w moim przypadku, mierzenie w 2:50 w maratonie byłoby samobójstwem.

15 minut core.

Przebieg treningu:

Bieg

  • 21 km
  • Hrśr – 155 bpm (79%)
  • vśr – 4’13/km
  • w tym 11 km TM
    – vśr – 3’58/km
    – HRśr – 164 bpm (84%)
    – HRmax – 171 bpm (88%)
    – spadek tętna po minucie 71 (166 –> 95)

Ćwiczenia siłowe

  • core
  • 15 minut