„Zrobiłam to! Cholera naprawdę to zrobiłam”

Bez tytułu

tak brzmiała moja pierwsza myśl po przekroczeniu mety i zerknięciu na zegarek.

Przyznam bez bicia- poczułam jak łzy napływają mi do oczu ale przecież wyć nie miałam zamiaru.

Szłam do przodu z zapewne głupkowatym, przyklejonym do gęby uśmiechem, cieszyłam się jak mała dziewczynka i pewnie gdzieś w myślach już analizowałam bieg.

Mój Trener może zacząć obstawiać wyniki- wytypował mi czas 1:28:50.

7 sekund tyle zabrakło. Jednak tych 7 sekund nie dało rady urwać. Nie wczoraj.

 

FullSizeRender