Przygotowania pod dychę

Robię teraz miesięczne przygotowanie pod dychę w Lubinie.

Wczoraj zrobiłem BS2km + P30min + BS2km

Już po pierwszym kilometrze progowego zaczynała łapać mnie kolka. Byłem perfidnie wkurzony, ale wziąłem ze sobą, za namową żony, wodę z cytryną. Zrobiłem 3 łyki i pomogło. Kolka nie złapała.
Biegło się bardzo fajnie. Tempo progowego – 3:59. Za tydzień zrobię 40min.

Podziały Czas Łączny czas Czas ruchu Dystans Wzrost wysokości Spadek wysokości Średnie tempo
1 10:16 10:16 10:17 2.00 7 29 5:08
2 30:00 40:16 29:58 7.52 45 46 3:59
3 10:12 50:28 10:04 1.97 25 4 5:11
Podsumowanie 50:28 50:28 50:19 11.49 78 78 4:23

Progowe 2x20min.

Rano postanowiłem, że dziś będzie 2x20min. progowego. Ostatni tydzień z mocniejszymi treningami, a że forma jest, to chcę skorzystać.
Zrobiłem skręty tułowia, kilka brzuszków, wznosy nóg wisząc na drabince i wyszedłem.

Na rozgrzanie BS 2km. Widełki na progowe ustawiłem 3:55-4:03. Docelowe powinno być 4:00, ale jak forma urosła, to założyłem, że mogę to pobiec nieco szybciej.
Początkowy kilometr biegło się dziwnie, jakby na lekkim zmęczeniu, ale od drugiego wszedłem już na prawidłowe obroty i biegło się elegancko.
Pierwsze 20min. poleciałem w tempie 3:56. Czas na 4 min. odpoczynku.
Przy drugim progu znów musiałem wejść w rytm, zanim biegło się elegancko.

Ostatnie zawody, treningi zwiastują wzrost formy i dobry wynik za tydzień. Oby tak było.

tempo progowe 2x20min.

Ciężkie progowe

Wczoraj bieg, później robota i już o 23 padłem jak kawka. Zasnąłem od razu.

Dziś kolejny akcent. Progowe. Tydzień temu fajnie weszło 20 min. +10min. to na dziś w menu było 2x 20 min.
Pierwsze progowe weszło fajnie, 3:58, a to przez pierwszy kilometr, który pobiegłem za szybko. Później się uregulowało i było dobrze.
4 minuty przerwy i drugi progowy. Ten już ciężej wszedł. Już się musiałem trochę sprężyć. Wyszło idealnie 4:00.

Dziś czułem trochę zmęczenie wczorajszym biegiem. Jutro odpoczynek.

Ulewa

Rozpiska na ten tydzień
BS / Wolne/ SP1 / SP2 / Wolne / BS / BD

Dziś biegłem drugi akcent – progowe. Jakoś długo zbierałem się do wyjścia, a jak wyszedłem, to zaczęło kropić i zaraz się rozpadało. Wróciłem do domu. Nie rozbierałem się, tylko czekałem z nadzieją, że zaraz się wypogodzi. No i zaraz deszcz ustał, więc wyszedłem. Zacząłem biec i zaraz zaczęło kropić i padać coraz mocniej. Miałem myśl, żeby wrócić, ale jednak pobiegłem. Po 1,5km deszcz był słabszy i myślałem, że będzie tylko siąpić. Ale nic z tych rzeczy. A po 2km BS przyspieszyłem do 4:00 na 20min. progowego.
Tempo git, wszystko git, a zaraz znów zaczęło mocniej padać, aż było oberwanie chmury czy coś takiego. Cały przemokłem. Koszulka przykleiła mi się do ciała, wszystko mokre (w butach też) i nieco cięższe. Ale biegłem. Nie dałem rady patrzeć w przód, musiałem więc biec z głową pochyloną do przodu.
20min. przeleciało mi szybko. Nawrót i 4min. truchtu.

Zrobiło mi się na tej przerwie nieco zimno. No to jeszcze 10min. progowego. To mnie znów rozgrzało. Po tym zostawiłem sobie 4km BS na powrót. Ale weszło wszystko elegancko. Progowe wlazły w 3:58, więc prawie idealnie. Ostatnio znów czuję moc i energię.

Wróciłem do domu, rozciągnąłem się, patrzę przez okno. Przestało padać.

15.05 P40min. lekko i przyjemnie

Obudziłem się lekko niedospany. Poszedłem do wc. Spojrzałem na zegar 8:50. Myślę – o kurde, ale długo spałem. Ta godzina a ja lekko niewyspany. Nieco mnie to zdziwiło, ale jeszcze większe zaskoczenie było, gdy wszedłem do drugiego pokoju i tam zegar pokazywał 7:00. No tak, zegar na przedpokoju stanął. Ale nic to. Dzięki niemu się szybciej rozbudziłem.
Miałem iść zaraz biegać, a mnie jeszcze pies wyciągnął na dwór. Coś się źle czuł i musiał pojeść trawę. Wróciłem do domu i zaraz mnie córka woła. Obudziła się i chce się bawić. Po wszystkim wyszedłem na bieg o 9. Czyli standardowo, ale mnie lekko zasysało. Zawsze z rana biegam na pusty żołądek, żeby wyeliminować kolkę.

Dziś w planie BS2km + P40′ + BS2km. Idealna pogoda na bieganie. Ruszyłem jak zwykle powoli, ale dosyć szybko wskoczyłem na tempo 5:00. Zwolniłem nieco, bo wolę stopniowo się rozgrzewać. Ale coś już czułem, że mnie dziś pociągnie. Po tych 2km spokojnego biegu zegar wybił czas progowego. Założone tempo 4:13. Od początku biegło mi się lekko i przyjemnie. Po ~3km dogoniłem jakiegoś typa i biegliśmy kawałek razem. Chwilę pogadaliśmy o butach, o bieganiu ogólnie i puścił mnie, bo za szybko dla niego było. Zresztą chyba zawrócił. A ja biegłem dalej i się dziwiłem, że przy takim tempie swobodnie mogę rozmawiać.
20min. bardzo szybko minęło i trzeba nawracać. Z powrotem cały czas biegło mi się bardzo swobodnie. Musiałem nieco hamować, bo mi tak kazał zegar. A korciło mnie, żeby biec szybciej. Żeby korzystać z dobrego dnia, z dobrej formy.
Przebiegłem te 40min. ale mógłbym biec jeszcze. Dziś był po prostu idealny dzień. Nawet zmęczenia prawie nie czułem.

Razem wyszła godzina biegu, 13,5km. Forma jest.

Przy kąpieli zauważyłem kleszcza w łapie. To już drugi w ciągu 2 tygodni. Coś ich sporo chyba jest.

bieg progowy grabarz

P2x20min. – forma jest

7.05
Ten trening dał mi poczucie dużej mocy. Po zmęczeniu nie było już śladu i efekty od razu widoczne. W planie było tak:
BS2km + P2x20min / 3min + BS

Pierwszy kilometr jak zwykle spokojnie, na rozruszanie się. Pierwszy próg wszedł całkiem w porządku. W jednym miejscu musiałem omijać gałęzie na drodze – takie tam super leśne przygody. Tempo 4:04
Przerwa 3min. i jedziemy z powrotem. O dziwo drugi próg biegło się luźniej, musiałem się nawet nieco hamować. Zmęczenie czułem już na samej końcówce, ale mimo to, tempo utrzymałem i wyszło 4:02.
Na koniec luźno do domu.

Jestem bardzo zadowolony z tego treningu. Wszystko wlazło idealnie. Jak nie ma kolki, to mogę biegać. Takie coś lubię.
W piątek 8.05 mam mecz, w niedzielę komunię. Tak czy inaczej zrobię jakiś bieg ~20km, bo dawno nie było.

0705

Przygotowania pod dychę

Robię teraz miesięczne przygotowanie pod dychę w Lubinie.

Wczoraj zrobiłem BS2km + P30min + BS2km

Już po pierwszym kilometrze progowego zaczynała łapać mnie kolka. Byłem perfidnie wkurzony, ale wziąłem ze sobą, za namową żony, wodę z cytryną. Zrobiłem 3 łyki i pomogło. Kolka nie złapała.
Biegło się bardzo fajnie. Tempo progowego – 3:59. Za tydzień zrobię 40min.

Podziały Czas Łączny czas Czas ruchu Dystans Wzrost wysokości Spadek wysokości Średnie tempo
1 10:16 10:16 10:17 2.00 7 29 5:08
2 30:00 40:16 29:58 7.52 45 46 3:59
3 10:12 50:28 10:04 1.97 25 4 5:11
Podsumowanie 50:28 50:28 50:19 11.49 78 78 4:23

Progowe 2x20min.

Rano postanowiłem, że dziś będzie 2x20min. progowego. Ostatni tydzień z mocniejszymi treningami, a że forma jest, to chcę skorzystać.
Zrobiłem skręty tułowia, kilka brzuszków, wznosy nóg wisząc na drabince i wyszedłem.

Na rozgrzanie BS 2km. Widełki na progowe ustawiłem 3:55-4:03. Docelowe powinno być 4:00, ale jak forma urosła, to założyłem, że mogę to pobiec nieco szybciej.
Początkowy kilometr biegło się dziwnie, jakby na lekkim zmęczeniu, ale od drugiego wszedłem już na prawidłowe obroty i biegło się elegancko.
Pierwsze 20min. poleciałem w tempie 3:56. Czas na 4 min. odpoczynku.
Przy drugim progu znów musiałem wejść w rytm, zanim biegło się elegancko.

Ostatnie zawody, treningi zwiastują wzrost formy i dobry wynik za tydzień. Oby tak było.

tempo progowe 2x20min.

Ciężkie progowe

Wczoraj bieg, później robota i już o 23 padłem jak kawka. Zasnąłem od razu.

Dziś kolejny akcent. Progowe. Tydzień temu fajnie weszło 20 min. +10min. to na dziś w menu było 2x 20 min.
Pierwsze progowe weszło fajnie, 3:58, a to przez pierwszy kilometr, który pobiegłem za szybko. Później się uregulowało i było dobrze.
4 minuty przerwy i drugi progowy. Ten już ciężej wszedł. Już się musiałem trochę sprężyć. Wyszło idealnie 4:00.

Dziś czułem trochę zmęczenie wczorajszym biegiem. Jutro odpoczynek.

Ulewa

Rozpiska na ten tydzień
BS / Wolne/ SP1 / SP2 / Wolne / BS / BD

Dziś biegłem drugi akcent – progowe. Jakoś długo zbierałem się do wyjścia, a jak wyszedłem, to zaczęło kropić i zaraz się rozpadało. Wróciłem do domu. Nie rozbierałem się, tylko czekałem z nadzieją, że zaraz się wypogodzi. No i zaraz deszcz ustał, więc wyszedłem. Zacząłem biec i zaraz zaczęło kropić i padać coraz mocniej. Miałem myśl, żeby wrócić, ale jednak pobiegłem. Po 1,5km deszcz był słabszy i myślałem, że będzie tylko siąpić. Ale nic z tych rzeczy. A po 2km BS przyspieszyłem do 4:00 na 20min. progowego.
Tempo git, wszystko git, a zaraz znów zaczęło mocniej padać, aż było oberwanie chmury czy coś takiego. Cały przemokłem. Koszulka przykleiła mi się do ciała, wszystko mokre (w butach też) i nieco cięższe. Ale biegłem. Nie dałem rady patrzeć w przód, musiałem więc biec z głową pochyloną do przodu.
20min. przeleciało mi szybko. Nawrót i 4min. truchtu.

Zrobiło mi się na tej przerwie nieco zimno. No to jeszcze 10min. progowego. To mnie znów rozgrzało. Po tym zostawiłem sobie 4km BS na powrót. Ale weszło wszystko elegancko. Progowe wlazły w 3:58, więc prawie idealnie. Ostatnio znów czuję moc i energię.

Wróciłem do domu, rozciągnąłem się, patrzę przez okno. Przestało padać.

15.05 P40min. lekko i przyjemnie

Obudziłem się lekko niedospany. Poszedłem do wc. Spojrzałem na zegar 8:50. Myślę – o kurde, ale długo spałem. Ta godzina a ja lekko niewyspany. Nieco mnie to zdziwiło, ale jeszcze większe zaskoczenie było, gdy wszedłem do drugiego pokoju i tam zegar pokazywał 7:00. No tak, zegar na przedpokoju stanął. Ale nic to. Dzięki niemu się szybciej rozbudziłem.
Miałem iść zaraz biegać, a mnie jeszcze pies wyciągnął na dwór. Coś się źle czuł i musiał pojeść trawę. Wróciłem do domu i zaraz mnie córka woła. Obudziła się i chce się bawić. Po wszystkim wyszedłem na bieg o 9. Czyli standardowo, ale mnie lekko zasysało. Zawsze z rana biegam na pusty żołądek, żeby wyeliminować kolkę.

Dziś w planie BS2km + P40′ + BS2km. Idealna pogoda na bieganie. Ruszyłem jak zwykle powoli, ale dosyć szybko wskoczyłem na tempo 5:00. Zwolniłem nieco, bo wolę stopniowo się rozgrzewać. Ale coś już czułem, że mnie dziś pociągnie. Po tych 2km spokojnego biegu zegar wybił czas progowego. Założone tempo 4:13. Od początku biegło mi się lekko i przyjemnie. Po ~3km dogoniłem jakiegoś typa i biegliśmy kawałek razem. Chwilę pogadaliśmy o butach, o bieganiu ogólnie i puścił mnie, bo za szybko dla niego było. Zresztą chyba zawrócił. A ja biegłem dalej i się dziwiłem, że przy takim tempie swobodnie mogę rozmawiać.
20min. bardzo szybko minęło i trzeba nawracać. Z powrotem cały czas biegło mi się bardzo swobodnie. Musiałem nieco hamować, bo mi tak kazał zegar. A korciło mnie, żeby biec szybciej. Żeby korzystać z dobrego dnia, z dobrej formy.
Przebiegłem te 40min. ale mógłbym biec jeszcze. Dziś był po prostu idealny dzień. Nawet zmęczenia prawie nie czułem.

Razem wyszła godzina biegu, 13,5km. Forma jest.

Przy kąpieli zauważyłem kleszcza w łapie. To już drugi w ciągu 2 tygodni. Coś ich sporo chyba jest.

bieg progowy grabarz

P2x20min. – forma jest

7.05
Ten trening dał mi poczucie dużej mocy. Po zmęczeniu nie było już śladu i efekty od razu widoczne. W planie było tak:
BS2km + P2x20min / 3min + BS

Pierwszy kilometr jak zwykle spokojnie, na rozruszanie się. Pierwszy próg wszedł całkiem w porządku. W jednym miejscu musiałem omijać gałęzie na drodze – takie tam super leśne przygody. Tempo 4:04
Przerwa 3min. i jedziemy z powrotem. O dziwo drugi próg biegło się luźniej, musiałem się nawet nieco hamować. Zmęczenie czułem już na samej końcówce, ale mimo to, tempo utrzymałem i wyszło 4:02.
Na koniec luźno do domu.

Jestem bardzo zadowolony z tego treningu. Wszystko wlazło idealnie. Jak nie ma kolki, to mogę biegać. Takie coś lubię.
W piątek 8.05 mam mecz, w niedzielę komunię. Tak czy inaczej zrobię jakiś bieg ~20km, bo dawno nie było.

0705

© 2017 Bieglog — PLATFORMA BIEGOWA

Do góry ↑