Nie będzie o zwierzętach. Będzie o piciu, nawadnianiu, walce z alkoholizmem i odwodnieniem.

Dwa miesiące temu dowiedzieliśmy się o kolejnym, mającym uratować nasz kraj przed plagą alkoholizmu, pomyśle Ministra od czegośtam – zakaz sprzedaży alkoholu w tzw. małpkach. Minister, co prawda, zdementował tą informację, nie zmienia to jednak faktu, że większość mocnego alkoholu jest wypijana w kraju nad Wisłą właśnie z takich 200ml buteleczek.

Jako wytrawny truchtacz- trunkowiec muszę się nieco tym zająć. Otóż skoro wódeczka w 200ml pojemnikach dobrze się sprzedaje to dlaczego nie ma dostępnych izotoników w butelkach o takiej pojemności?

Przytoczę kilka argumentów, które przemawiają za tym żeby coś takiego wprowadzić:

  1. Butelka o pojemności około 200ml byłaby doskonałym rozwiązaniem na punkty odżywcze w imprezach masowych. Byłaby na tyle mała, że nawet szybki biegacz mógłby z nią pobiec nie tracąc rytmu.
  2. Taka butelka byłaby świetnym „materiałem reklamowym” – producent mógłby się pochwalić, że stworzył produkt wychodzący na przeciw radom wszystkich guru biegania, że trzeba pić małymi porcjami.
  3. Zastąpienie kubeczków z napojami takimi buteleczkami byłoby higieniczne (brak kontaktu obsługi biegu czy wolontariuszy z płynem) i ekonomiczne (napój się nie rozlewa).
  4. Wzrosłoby spożycie tych napojów (to jest naturalna konsekwencja logiki Ministra – skoro zakazanie sprzedaży napoju w butelce 200ml spowoduje spadek jego spożycia to wprowadzenie takich butelek MUSI spowodować jego wzrost). Ergo walka z odwodnieniem – największym wrogiem biegacza – byłaby jeszcze bardziej bezwzględna.

Nie jestem marketingowcem więc czekam na kontrargumenty, jednocześnie zapraszam na stronę najlepiej nawodnionej grupy biegowej w Polsce: TTSzczecin.