Dzień dobry!
Kultura osobista i dobre obyczaje wymagają tego,  żeby się przedstawić, co niniejszym czynię. Mam na imię Jakub.

Moja krótka historia
Na asfalcie zacząłem biegać 13 listopada 2006 roku. I od razu przyszło mi popełnić wszystkie możliwe błędy zbyt ambitnego amatora. Pierwszy maraton w wieku 18 lat. Pierwsza setka, w dodatku w górach, w wieku 21 lat. Bezsensowne klepanie kilometrów zamiast pracy nad szybkością, sprawnością ogólną. I tak startowałem sobie z większymi i mniejszymi sukcesami przez osiem lat. Kilka razy stałem nawet na podium w kameralnych, lokalnych imprezach. Życiówki? Według mnie niezbyt imponujące – 5K 19:35, 10K 39:56, HM 1:30:01, MARATON 3:37:54.

Przełomowy 2015
Obecny, kończący się już rok, był zdecydowanie rokiem przełomowym. W styczniu przeciążenie kręgosłupa i atak rwy kulszowej, który unieruchomił mnie na ponad miesiąc. W maju pierwszy nieukończony maraton. Przygotowania do tej imprezy były zbyt krótkie, a bieg na samej ambicji doprowadził mnie do naciągnięcia ścięgna w pachwinie. Czerwiec i lipiec spędziłem przy wykańczaniu naszego (mojego i mojej żony) nowego mieszkania. Kolejne miesiące to przygotowania do pobicia życiówki na 10km zakończone zapaleniem zatok i kolejnym startem dużo poniżej oczekiwań. W listopadzie natomiast zostałem tatą i treningi odstawiłem na boczny tor.

Po co Ci ten blog?
Odpowiedź jest prosta – potrzebuję motywacji. Słowo pisane, nawet jeśli nie będę miał odbiorców, to jak spowiedź przed samym sobą. Jak napiszę, że planuję zejść poniżej trzech godzin w maratonie, to już od tego nie ucieknę. Czy to przed hipotetycznym czytelnikiem, czy przed samym sobą. Dane raz wrzucone do sieci nigdy nie giną.

O czym będzie ten blog?
Nie będzie to klasyczny dzienniczek treningowy, choć i wpisy ze szczegółowym zapisem treningu pewnie się pojawią. Może będzie trochę wspomnień z biegów, w których odnosiłem sukcesy? Może opiszę kilka ciekawych miejsc w Europie, w których biegałem? W mojej głowie kłębi się masa przemyśleń okołobiegowych, które chciałbym zapamiętać, nie stracić ich, móc kiedyś do nich wrócić.
Na asfalcie biegam prawie dziesięć lat, cztery lata spędziłem na bieżni – ta dyscyplina ukształtowała mnie jako człowieka, miała ogromny wpływ na moje życie. Bieganie stało się „camino de mi vida” i o tym przede wszystkim będzie ten blog!