W tym roku nie wystartowałem w żadnym biegu niepodległości. Forma nie ta by o coś walczyć, a poza tym Magda zanlazła inną rozrywkę dla nas na ten dzień – wybraliśmyh się na festwial gęsiny. :)

Pobiegać wyszedłem juz pod wieczór. Podobnie jak w poniedziałek dziś też towarzyszyłem Marcinowi. Tempo było wybitnie regeneracyjne, ale łatwo nie było. Po 10 kilometrach zaczął doskwierać mi żołądek i zaczeła się walka.

Gdybym był sam to na pewno bym jakoś skrócił trasę, ale Marcin przygotowuje się do pierwszej połówki w życiu i ten bieg był dla niego ważny. Przemęczyłem się strasznie. Jakoś udało się zaliczyć zaplanowane 16 km.

Trening:

  • 16 km
  • vśr – 6’20/km
  • 8 minut rozciagania