foto by Janek Chmielewski


 

Prognoza na weekend sprawdziła się – wróciło słoneczne gorące lato. Dlatego warunki do szybkiego biegania stały się mniej komfortowe niż jeszcze kilka dni wcześniej.
Po przybyciu do Brześcia i rozeznaniu się w logistyce zawodów postanowiliśmy z Zimmim, że najlepiej będzie zostawić samochód w połowie trasy i wrócić na start (5km) truchtem w ramach rozgrzewki. ;) Szatański pomysł! :D Dzięki temu poznaliśmy pierwsze 5km trasy biegu. Dużo górek, praktycznie na każdym km była jakaś hopka, mniejsza lub większa, także trasa do najłatwiejszych nie należy, za to jest ładna i na pewno nie można się nudzić. ;)

Rozgrzewka przebiegła dosyć sprawnie, tempo do najwolniejszego nie należało, wiał przeciwny wiatr, było gorąco, miejscami w zagłębianiach duszno. Nadzieja była, że wiaterek nie będzie przeszkadzał. Po dobiegnięciu do miejsca wyznaczającego start chwilę się porozciągaliśmy, pogadaliśmy też ze znajomymi. Miłe chwile. :)

c_DSC_5986 foto by Maratony Polskie

Strzał i komenda start była szybka, bez odliczania i zbędnego przedłużania. Sprawnie, zająłem miejsce w drugiej grupce, Pierwsze km poszły dosyć szybko. Nasza grupka zaczęła się rwać. Przede mną był Damian K. postanowiłem, że go dogonię i będziemy biegli razem o ile się da oczywiście. Tak zrobiłem, kolejne km wychodziły nieco wolniej, wiedziałem że życiówki dziś nie będzie, górki i ciepło robiło swoje. Przyznam, że biegło mi się dosyć komfortowo, oddech miałem lekki, wydolnościowo było spoko, nogi ciągnęły w miarę równo. Przez ostatnie miesiące moje przygotowania były ukierunkowane pod maraton, więc brakuje mi szybkości. Przyjemnie było biec z kolegą, który zazwyczaj pozwala mi oglądać swoje plecy, ma gest chłopak. ;) :P Mniej więcej od 6km/7km Damian zaczął zwalniać. Postanowiłem biec swoje, bałem się oczywiście, czy przypadkiem na ostatnim km nie łyknie mnie pędząc galopem, ale to jest ryzyko, które warto czasem podjąć. Im bliżej było do mety tym lekko przyspieszałem. Ostatni km, a raczej 850m leciałem średnio po 3:26. Tym razem udało mi się wygrać z Damianem, może długo taki moment nie nastąpić więc muszę się trochę nacieszyć taką sytuacją. :D Szkoda, że nie było pełnego dystansu, choć Org upierał się, że trasa była 3 razy mierzona. Niech im będzie. :/ Generalnie wszystkim pokazywało za krótką trasę. Cóż, bywa.
14054276_10210330805257116_2413243486792033176_o  foto by Janek Chmielewski

c_DSC_6045 foto by Maratony Polskie
Chwilę odpoczęliśmy, gratulowaliśmy wbiegającym znajomym oraz sobie nawzajem by po chwili ruszyć truchtem w ramach rozbiegania do samochodu – 5km. W miłym towarzystwie czas szybko płynie. Rozbieganiu towarzyszyły rozmowy i mnóstwo śmiechu. Kiedy dotarliśmy do autka, szybki przepak i pomknęliśmy z powrotem na dekorację – tym razem w czterech kółkach – która miała odbyć się o 15:30.

Foto_J.Chmielewski@DSC07806 foto by Janek Chmielewski

Na miejscu byliśmy około 14:30 i ku naszemu zdziwieniu okazało się, że zakończenie już trwa. Trafiliśmy idealnie, bo po chwili Org wyczytał nas do dekoracji w kategorii wiekowej.

Foto_J.Chmielewski@DSC07965 foto by Janek Chmielewski


Zająłem 1 miejsce, Damian K. – 2, Łukasz Z. – 3. Zrobiło się sympatycznie i bardzo wesoło. :D Minusem dla Orga jest przyspieszenie zakończenia, takich rzeczy się po prostu nie robi, chyba że zachodzą niezwykłe okoliczności, jak np burza. Duże grono uczestników udała się na start gdzie zostawili samochody lub korzystała z kąpieli, my mieliśmy po prostu fart, bo trafiliśmy idealnie.
Po tym miłym akcie udaliśmy się odświeżyć i w drogę ku zachodzącemu słońcu do Torunia. :D