Miał być BS, a zrobiłem bieg z narastającą prędkością.
Wczoraj czułem się wypoczęty po akcentach. Jedno progowe mniej niż tydzień temu i od razu mi lepiej. Jeszcze Adam mi doradził, żebym znalazł sobie zawody na 5 lub 10km. Zacząłem szukać co jest w okolicy w najbliższym czasie i okazało się, że jest Parkrun w Żarach na 5km. Tyle że dopiero za tydzień. No to pomyślałem, że sam coś szybszego pobiegnę.
Padło na BNP, tyle że zakładałem BS5km + M4km + P3km + BS. W trakcie zmieniłem plan. Najpierw spokojnie 5km. Pogoda idealna do biegania, więc elegancko się biegło. Po tym zrobiłem 5km w tempie maratońskim. I po tym znów przyspieszam do ~4:00. Tak przebiegłem 4km, gdzie ten 4. tak średnio mi się chciało, ale wszedł całkiem ok. Zrobiłem jeszcze jedno przyspieszenie i ten kilometr wszedł w 3:49. Do domu zostało 3km spokojnego, gdzie po chwili złapała mnie wielka kolka i musiałem biec bardzo spokojnie.
Cieszę się, ze ten trening tak wyszedł i że dałem radę go zrobić, a kolka chwyciła dopiero jak zwolniłem. Najważniejsze wykonałem.

Oczywiście sprawdziłem sobie czas, w jakim przebiegłem środkowe 10km i wyszło 40:53. Elegancko.