Dawno nic nie pisałem. Trochę lenistwo a trochę duża liczba nowych obowiązków. Wszyscy wrzucają podsumowania, więc pomyślałem, że ja też to zrobię. ;)

Styczeń-marzec
Biegałem bardzo nieregularnie ze względu na ciężki okres na studiach. Czasami wychodziły 3 treningi w tygodniu, czasami 5. Zawsze jednak starałem się minimum 3 razy pobiegać w tygodniu. Dużym zaskoczeniem były zawody 5 km pod koniec marca. Bez luzowania treningu zrobiłem 19:27 w terenie. Jest to do tej pory moja życiówka i chyba najlepszy bieg w ubiegłym roku.

Kwiecień
Niestety po udanych zawodach na 5 km dopadła mnie jakaś choroba i 2 tygodnie nie biegałem. Po 2 tygodniach od wznowienia treningów pobiegłem 10 km podczas OWM 42:26. Kolejna niespodziewana życiówka. Chyba nigdy mi się tak dobrze nie biegło na 10 km. Start traktowałem na luzie, 8 km spokojnie ostanie 2 poniżej 4:00.

Maj
Tu starałem się skupić się na treningu na 10 km i zakończyć pierwsze pół roku dobrym wynikiem. Zwiększyłem kilometraż do 50 km tygodniowo, robiłem sporo jednostek z prędkością docelową.

Czerwiec
Na początku czerwca zaliczyłem zawody na 10 km. Wynik 42:09. Niby nowa życiówka, ale dużo więcej oczekiwałem.
Po tym okresie postanowiłem spróbować na bieżni. Od 6 czerwca do 21 biegałem maksymalnie 30 km tygodniowo przeplatając 40 minutowe wybiegania bardzo szybkimi i krótkimi akcentami. Robiłem jednostki typu 3×500 m na długiej przerwie po 3:00. Przyniosło mi to dużo frajdy, fajnie było biegać takie treningi na bieżni i poczuć się niczym Kszczot czy Lewandowski.
21 czerwca pobiegłem 800 m w 2:17 biegnąc cały bieg sam z przodu. Bardzo mnie to podbudowało. W kalkulatorach taki wynik przekłada się na 34 min na 10 km. Oczywiście jestem świadomy, że tego nie można traktować poważnie przy tak odległych dystansach. Mimo wszystko pomyślałem, że jestem w stanie biegać 10 km i 5 km sporo szybciej niż moje życiówki.

Lipiec-wrzesień
Po dobrym starcie na bieżni postanowiłem spróbować jeszcze 1500 m i 3000 m. Trening skierowałem głównie na krótkie odcinki biegane szybko. Niestety wyniki były trochę gorsze niż oczekiwane. Uzyskałem odpowiednio 5:00 i 11:15.

Październik- listopad
Na koniec sezonu postanowiłem spróbować jeszcze pobiec 5 km. W listopadzie pobiegłem 19:59. Sporo poniżej oczekiwań, była to ta sama trasa na której zrobiłem życiówkę w marcu.

Grudzień
Zacząłem trening do nowego sezonu. Postanowiłem powoli zwiększać kilometraż. Dużo osób mówiło, że to powód moich słabych wyników na dłuższych dystansach. Ja nie do końca się z tym zgadzałem, ale postanowiłem spróbować podbić kilometry. Doszedłem do 60 km w ostatnim tygodniu.

Podsumowanie
Tego roku na pewno nie zaliczę do super udanych. Tak naprawdę jestem zadowolony z dwóch startów: życiówki na 5 km i 800 m. Miałem dużo większe oczekiwania co do wyniku na 10 km. Z drugiej strony był to pierwszy rok gdzie nie miałem żadnej poważnej kontuzji, która wykluczyłaby mnie z treningu na dłuższy czas. Jedynie jakieś przeziębienia i pobolewanie czegoś. Okazało się także, że jestem dość szybki na dystansach średnich.

Na tą chwilę nie mam jeszcze skonkretyzowanych celów na 2017 rok. Na pewno ciągle będzie mi zależeć na dobrych wynikach. Nie wiem jednak na jakim dystansie się skupię. Myślę po cichu o bieżni, jednak to wymaga sporej poprawy wyników. Teraz póki co staram się solidnie trenować i czekać na rozwój sytuacji.

Podziel się: Tweet about this on TwitterShare on FacebookShare on Google+