Trzy tygodnie temu odbył się jeden z największych biegów w naszym kraju. Miałem przyjemność pomagać go organizować. Od 2 lat pracuję w grupie wolontariuszy FMW, która odpowiada za zadania specjalne. Praca jest bardzo ciekawa, ale zarazem bardzo męcząca. Przy takich dużych imprezach jest bardzo dużo obowiązków. Zazwyczaj praca zaczyna się w piątek, a kończę w niedzielę o 18, gdy biegacze już dawno świętują bieg, a jak z soboty na niedzielę śpię 2 godziny to jest bardzo dobrze :) Oczywiście robię to z własnej woli (nawet ludzie z FMW zabraniają nam tyle pracować i wyganiają do domu :) ). Ja jednak zawsze zostaje najdłużej jak się da, bo zazwyczaj późno w sobotę dzieją się najciekawsze rzeczy ;)
Na górze macie obrazek pokazujący część naszych obowiązków. Jest to  m. in. : składanie flag kilometrowych i czasowych, rozlokowanie wody, izotoników i medali, banerowanie barierek, ustawianie bram startowych i tych na mecie, zabezpieczanie nienewralgicznych punktów na trasie i dużo, dużo innych drobniejszych prac.
W tym roku jednak wszystko wynagrodziła mi jedna sprawa, a dokładniej ta poniżej.
IMG_20160925_105702109_HDR

Miałem przyjemność jechać w samochodzie z zegarem przed elitą męską. Byłem tam, na wypadek gdyby na trasie stało się coś niespodziewanego i ktoś musiałby coś poprawić, zostać gdzieś… Na szczęście wszystko było w jak najlepszym porządku podczas biegu. Najlepsze było w tym to, że jechałem w jednym samochodzie z Panem Januszem Wąsowskim. Jakby ktoś nie wiedział, to jest trener Yareda Shegumo i Szymona Kulki. Coś niesamowitego móc przez dwie godziny z nim rozmawiać, widzieć jak kontroluje bieg Yareda. Po IO wszyscy zmieszali Yareda z błotem, jednak po tym co mówił Pan Janusz w samochodzie patrzę na to trochę inaczej. Wspomniał o jego treningu, co jest dla mnie bardzo ciekawe, a także o innych rzeczach biegowych. Możecie mi zazdrościć :)

No to tyle z tej ciekawszej części. Teraz ta nudniejsza, a dokładniej moje bieganie :) Wyszło tak, że nie pobiegłem City Trail w poprzedni weekend jak zapowiadałem. Choć może wydać się to śmieszne, to miał być główny bieg dla mnie jesienią. Chciałem się skupić na MD, maksymalnie 5 km. W dodatku szybka trasa, dobrzy biegacze… Po prostu bardzo lubię ten cykl, więc obrałem go sobie za cel i trenowałem przez ostanie 3 miesiące z myślą o tym biegu.
Niestety w tej chwili mam sporo rzeczy w życiu pozabiegowym i jedna z nich przeszkodziła mi w starcie. Wpadło także kilka dni bez biegania. Zastanawiałem się czy jeszcze potrenować miesiąc solidnej i próbować pobiec kolejny City Trail, czy może zakończyć ten słaby w moim wykonaniu rok biegowy i budować formę na nowy sezon.
Ostatecznie jednak postanowiłem spróbować z dalszym treningiem i startem za miesiąc w City Trail. Trochę mi szkoda wielu treningów i czuję, że czegoś mi brakuje w tym sezonie. Takiego bardzo mocnego biegu, gdzie dam z siebie wszystko.

W najbliższych 2 tygodniach spróbuję zrobić kilka jednostek typowo pod 5 km. Jak się uda może wpadnę na stadion zrobić kilometrówki. Da mi to jakieś wyobrażenie o planowanym wyniku. Mimo, że ostatnio mi nie szło, będę chciał pobiec jak najlepiej ten bieg i powalczyć o życiówkę :)

Podziel się: Tweet about this on TwitterShare on FacebookShare on Google+