Road to PB

Kategoria

Cykl wspomnień

The best of – złota składanka najlepszych biegów.

3

Na początkowych stronicach Zbrodni i Kary opisana została niezwykle ważna dla całej opowieści Dostojewskiego rozmowa Marmieładowa z Raskolnikowem. W jednej z zatęchłych Petersburskich szynkowni stary zapity Siemion tłumaczy młodemu Rodionowi kilka życiowych prawd. Jedna z nich brzmi – najgorsze w… Kontynuuj czytanie →

Rocznica bloga

15

Tak pochłonęło mnie ostatnio pisanie o Amerykanach i napadach na cukiernie, że przeoczyłem jedną ważną datę w dziejach tego bloga. Otóż 14 września minął dokładnie rok odkąd dodałem na platformie Bieglog inauguracyjnego posta. Przyznam się na wstępie, że nie była… Kontynuuj czytanie →

#10 Kuźniczka

3

„Kuźniczka” była jak ziemia święta. Stadion znajdował się na skraju miasta, między obwodnicą a działkami. Między lasem a rzeką Kłodnicą. Nieważne z jakiej części Kędzierzyna pochodziłeś, na Kuźniczki zawsze czekała cię większa lub mniejsza pielgrzymka. Bieżnia często przymnażała nam wiary,… Kontynuuj czytanie →

#9 Tato

2

Był taki czas, że tato stawał na bramce. Selekcjonował ludzi pod jednym z nocnych klubów przy południowej wylotówce z miasta. Ej ty w tureckim sweterku i mokasynach podjebanych Apaczom, wypad! Zwykł mawiać, gdy ktoś łamał przyjęty przez szefostwo lokalu dress… Kontynuuj czytanie →

Bieganie jest jak Lotto – część 2

5

Siedziałem w pociągu do Międzyzdrojów, w którym tak naprawdę nie powinno mnie być. Przedział nabity w opór zupełnie obcymi ludźmi i tymi, których znałem aż za dobrze. Noc raczej z tych ciepłych, ale świst hulającego po wagonie wiatru i stukot… Kontynuuj czytanie →

Aaa…(p)sics!

7

Na początku roku przez biegowe social media przetoczył się news o tym, że Asics rekrutuje. Oczywiście nie byłbym sobą, gdybym nie miał jakiś wspomnień na tę okoliczność. No więc gdy byłem jeszcze bobasem, moim pierwszym słowem nie była Mama, Tata,… Kontynuuj czytanie →

#8 Dream Team

10

No dobrze, ale z kim ja tam w ogóle trenowałem? Był Tomek, Jacek, Adam, Rafał, Krzysiek, Tomek II zwany Elvisem, Mariusz, bracia Damian i Marcin, Asia, Natalia…było nas sporo. Wszyscy i każdy z nich składali się na ten dobry klimat… Kontynuuj czytanie →

#7 Przełaje, niedosyt i postanowienie poprawy

2

Lasocice 1999 r. Tymczasem trenowało mi się coraz lepiej i czułem w nogach, że idzie forma. Po udanych zawodach klubowych, nadszedł czas na zupełnie inny typ rywalizacji – szkolne przełaje. Wiecie, biegi klubowe, a biegi szkolne to dwie różne kategorie…. Kontynuuj czytanie →

#6 Prószków, dresy i plastikowe złoto

5

Jesień 1999 rok Przyszło lato, a jak lato to laba i treningi mocno w kratkę. Na szczęście w końcu nastał wrzesień a wraz z nim moje pierwsze klubowe zawody. Wiecie jak to jest. Jednego dnia waszym jedynym sprzętem do trenowania… Kontynuuj czytanie →

#5 Proszę pana, a on mnie zgrzał

9

Łatwo mi to wszystko umiejscowić w czasie, ponieważ w roku 1999 do Polski przyleciał papież, a ja byłem wtedy w Gliwicach, do których ostatecznie Ojciec Święty nie dotarł. Następnego dnia rozmawialiśmy w klubie o tym wydarzeniu. Trenowałem 3 razy w… Kontynuuj czytanie →

© 2017 Road to PB — PLATFORMA BIEGOWA

Do góry ↑