Praktycznie całą niedzielę spędziłem śledząc losy naszych biegaczy Ultra podczas Wings for Life. Ciągle nie mogę wyjść z podziwu dla ich dokonań. Sam nie wiem kto zrobił na mnie największe wrażenie. Dominika Stelmach, która rozbiła w pył rekord świata Japonki i zostawiła w tyle całe męskie towarzystwo Chilijskiej edycji? Bartosz Olszewski, który jako pole bitwy wybrał dom największego rywala i po wyniszczającej wojnie z rekordowym dla siebie wynikiem ukończył zawody jako najlepszy biegacz na świecie AD 2017? Czy może Tomasz Walerowicz, który w samotnym biegu dotarł bagatela 14 km dalej niż w roku ubiegłym?

Z jednej strony te wyniki są dla mnie bardzo motywujące, aż chciałem wyjść wczoraj na drugi trening ;-) Ale z drugiej strony takie bieganie pokazuje mi w jakim ciemnym lesie jestem z własną kondycją. 88 km średnio po 3:45/km?! Można złapać się za głowę i już tej ręki przez kolejne 24 godziny nie opuszczać.

Wielki szacunek, szczere gratulacje dla wszystkich!

A co do mnie to został tydzień do startu w Półmaratonie Białystok. Poprzedni tydzień był tragiczny. W piątek na rozbieganiu tempem 4:40/km tętno bujało się między 150 a 160 uderzeń. Totalnie nie rozumiem co się dzieje. Miałem w tym wpisie zaprezentować trasę, poopowiadać jak wyglądał mój start w Białymstoku dwa lata temu, ale totalnie nie mam do tego głowy. Jakby 6 miesięcy treningów psu na budę, zamiast superkompensacji jest hiper degeneracja. Wychodzi na to, że półmaraton powinienem pobiec tempem 3:36/km i tak też postaram się zacząć. W tym momencie jednak czuję się na tempo 4:00/km i wziąłbym je z pocałowaniem ręki.

 

23 tydzień – 66 km.

Białystok 2015

Białystok 2015

 

Podziel się: Tweet about this on TwitterShare on FacebookShare on Google+