Poniedziałek. 2,5 km truchtu do runnersclubu, porządna godzina ćwiczeń skupiających się na core, 2,5 km powrót do domu.

Treningi RC to inicjatywa, która rozpoczęła się w wrześniu 2015. Od tamtej pory widzę ogromny postęp w sobie, w sile i wytrzymałości mięśni „głębokich”. Więcej słów, zarówno o tychże treningach jak i o runnersclubie, przeznaczę w oddzielnym wpisie (tak chłopaki, czujcie się wyróżnieni! ;) ).

Wtorek. 2 km rozgrzewki, 10’ sprawności, 6 km BC2 średnio po 4’40”/km, 2 km truchtu.

Za każdym razem, kiedy uda mi się wyjść na trening w godzinach słonecznych, lecę do Parku Grabiszyńskiego, by unikać asfaltowych nawierzchni (niestety nocą park jest nieoświetlony). Tak było i tym razem, jednak wraz z pierwszym zakrętem, na którym nie wyrobiły nawet moje ulubione (bo jedyne) trailówki, żałowałam, że jednak nie wybrałam mniej oblodzonego asfaltu…
Pomimo trochę rwanego tempa, udało się utrzymać tętno w drugim zakresie.

Środa. Wolne.

Czwartek. 11 km OWB1 śr. 6’05”/km.

Pierwsze bieganie w mrozie? Okej, lubię mróz! Wmordęwind? Jest buff, da się przeżyć! Ale na to lodowisko, już nie było innej rady, oprócz przechodzenia do marszu…

IMG_20170105_115018_edited

Wieczorem 1600 metrów pływania + kilka minut sauny.

Piątek. 15 km OWB1 śr. 6’08”/km.

Przyjemny bieg po różnorodnym terenie, udało się machnąć kilka podbiegów.

Sobota. 3 km rozgrzewki, 5’ sprawności, 4x1km po 4’00” na przerwie 4 minuty, 2 km truchtu.

Najgorsze z całego treningu były przerwy. ;) Biegałam blisko domu, w razie jakby mi odmarzła jakakolwiek część ciała…
Odcinki natomiast biegło się całkiem nieźle i przyjemnie. 4’00”, 4’03”, 3’58”, 3’58”

Wieczorem: 1000 metrów pływania, pluskanie w jaccuzzi, relaks.

Niedziela. 12 km OWB1 śr. 5’53”/km.

Suma: 62 km

Jak dotąd, niewiele pisałam stricte o moich treningach, wydaje mi się, że nie lubię o tym pisać. Choć w sumie skąd mam to wiedzieć, skoro nie spróbowałam? – Próbuję zatem ;)

Wiem również, że jest tu cała masa biegowych wyjadaczy, a bardzo cenię sobie uwagi innych, bo kto wie? Może robię jakieś podstawowe błędy, których sama nie umiem wyłapać?

PS. Chyba nie muszę w każdym opisie treningu pisać, że rozciągam się po? ;)
PS2. Od przyszłego tygodnia zaczynam mały, 30-dniowy challenge. Będzie wymagał ode mnie poświęcania ,,aż” 15 minut dziennie. Jak się uda, na pewno dam znać i pochwalę się efektami :P

Podziel się: Tweet about this on TwitterShare on FacebookShare on Google+