Jaki ten tydzień był każdy wie. Dla osobników ciepłolubnych warunki do treningów na zewnątrz istna mordęga. Ja do takich osobników się nie zaliczam, ale wyjście w 14 stopniowy mróz najfajniejsze nie jest.  Godziny w których mogłem sobie pozwolić na trening sprawiały, że w grę wchodziło prawie wyłącznie bieganie w takich temperaturach. Trzy warstwy na górze, legginsy plus krótkie spodenki, żeby osłonic najbardziej wrażliwe miejsca, ale i tak największą bolączką są ręce. Trzeba było zainwestować w porządne rękawiczki, ale po co? W Polsce przecież zimy nie ma. I tak wracałem z każdego treningu z odmarzniętymi, zgrabiałymi i bolącymi palcami. W niedzielę dodatkowo odmroziłem sobie jeden paznokieć u nogi , przynajmniej tak to wygląda. Niemniej treningowo udało się zrealizować wszystko co chciałem. Szkoda tylko, że Wielkopolskę ominęły opady śniegu, bo w ładniejszych okolicznościach przyrody na te mroźne treningi wychodziło by się z większym entuzjazmem.

Wtorek 27.02.2018

Po ubiegłej niedzieli mięśnie nóg nie dawały o sobie zapomnieć. Tamten trening chyba był trochę za mocny. We wrotek planowałem więc 10km w regeneracyjnym tempie.  Po kilku kilometrach spojrzałem na zegarek tętno bardzo niskie to nieco zwiększyłem tempo. Organizm się chyba w końcu rozgrzał (zaczynałem przy -13C) i biegło mi się bardzo swobodnie. Pod konie było jeszcze 8 przebieżek formie 15 sekund szybko 45 sekund wolno.  W sumie 10,6km w średnim tempie 4’57’’/km.

Czwartek 1.03.2018

Powinny być tysiączki, ale tu trzeba było troszkę zamieszać. Kiedy wracałem z pracy, samochód pokazywała temperaturę zewnętrzną -7 C. Niby znośnie, ale wiedziałem, że zanim dojadę do domu, zanim się wybiorę zacznie się zachód słońca a wtedy temperatura spada nagle o kilka stopni. Trening interwałowy przy takich temperaturach nie byłby najlepszym pomysłem. Postanowiłem wiec zamienić ten trening z sobotnim i były podbiegi. Nie było tyle czasu co w weekend wiec wybieram nieco łagodniejszą(nachylenie pi razy drzwi 4-5%) górkę ale bliżej domu.  7 km wstępu i 20x100metrów. Tylko przy ostatnich kilku powtórzeniach mięśnie trochę strajkowały, a oddech na górce też do najspokojniejszych nie należał, ale tempo też było nieco szybsze. Na koniec jeszcze 3,5km tuptania do domu.

Sobota 3.03.2018

Czas na trening był około południa, temperatura -2C, wiatru nie za dużo czyli jak na ostatnie dnie na pogodę nie było co narzekać. W planach tysiączki, widełki jak w ubiegłym tygodniu czyli coś ok. 3:30 +-2sekundy. Skróciłem za to przerwę do 2:45. Pierwszy kilometr trochę asekuracyjnie w 3:31 a następne w 3:28, 3:29, 3:29 i ostatni w 3:26. Znowu było całkiem znośnie, przerwy dały odpocząć. Za tydzień utnę kolejne 15 sekund z przerwy.

Niedziela 4.03.2018

Zwykle staram się w niedziele pobiegać 80-90minut i to raczej w nieco szybszym tempie niż BS. Tym razem miało być samo tuptanie. W sobotę w południe interwały a wieczorem małe świętowanie urodzin syna.  W niedziela zaczynam o 7 rano przy –12C i biorąc to wszystko pod uwagę w planie 80-90 minut spokojnego biegu.  Minęło pół godziny treningu, ja się rozgrzałem, słoneczko wzeszło wyżej i temperatura otoczenie też się podniosła, biegło mi się luźno i swobodnie wiec postanowiłem sobie co nieco urozmaicić. 4 pętelki po leśnych duktach dało 9km, później już wbiegłem na asfalt i tu miało być 6km szybciej + 2km jeszcze szybciej. Początkowo miały to być tempa ok. 4’20’’/km i 3’55’’-4’00’’/km w zależności od samopoczucia. Jak się w wbiłem w tempo , biegnąc równo i swobodnie – taki drugi zakres  – to średnie tempo wyszło 4’13’’/km przy średnim tętnie 151bpm (82% Hrmax) i maksymalnym 156 (84% Hrmax). Dwa najszybsze kilometry też zrobiłem szybciej niż początkowo planowałem średnio w 3’49’’/km. Wszedł z tego ładny BNP, ale mocniejsze bieganie w tych temperaturach mocno mnie osłabiło. Wróciłem mocno zmarznięty i wypłukany z energii. Gorący prysznic i spory kawałek tortu szybko postawił na nogi i została uczucie dobrze wykonanej pracy.

—————————————-

Podsumowanie tygodnia:

Łącznie 55,3km

Interwał 5km (5×1000)

Siła biegowa 2km (podbieg 20x100m)

BNP 6km II zakres +2km III zakres.

Luty zakończyłem z przebiegniętymi 191,1km.

Podziel się: Tweet about this on TwitterShare on FacebookShare on Google+