Gdzieś kiedyś usłyszałem takie powiedzenie, że gdy coś się nie udaje, mówi się, że to był eksperyment. Całe moje wiosenne trenowanie to był taki eksperyment, z tym że mam nadzieje, że eksperyment udany. Ale jeżeli nic z tego nie wyjdzie to można będzie napisać, że poeksperymentowałm, zostawiamy to i bierzemy się do konkretnej pracy. Zakończyłem zimowo-wiosenny cykl treningowy i w sobotę sprawdzę jakie są tego wyniki. W moim ostatnim wpisie powiało optymizmem, wyglądało, że trening idzie w dobrym kierunku, ale teraz stresie już jest.

W majówkową środę zrobiłem sobie taki trening: 2 x 2,5km w tempie ok. 3’50’’/km P2’ + 2 x 1,3km w tempie ok. 3’48’’/km P1’. Wszystko ładnie i pięknie, forma potwierdzona. W książce Danielsa to ostatni mocny trening przed półmaratonem. Gdybym na nim poprzestał to optymizm pewnie by we mnie pozostał. No ale mi wydawało się, że półtora tygodnia samego wolnego tuptania trzeba czymś okrasić. Początkowo miały to być tysiączki Skarżyńskiego, ale później zdecydowałem się na coś bliższego tempu startowego. W sobotę w warunkach podobnych do tych, które zapewne będą na Biegu Piastowskim (czyli słonecznie, ciepło i wietrznie) trzepnąłem 3×3,65km w tempie półmaratonu. Przerwa 800metrów truchcikiem.  No i optymizm trochę zmalał. Niby średnie tempa kolejnych odcinków przyzwoite (4’00’’/km; 3’59’’/km; 3’56’’) ale to nie było to.  Za dużo wysiłku kosztował mnie ten bieg i szczerze mówiąc myślałem, że tempo też będzie nieco lepsze.  Ale informacja zwrotna dobra – nie zacznę za szybko. Chyba. Taktykę na bieg trudno mi określić. 85 minut wydaje się pewne. Wydaje mi się 83 minuty też są możliwe w dobrych warunkach. 82minutu to już ryzykownie blisko życiówki  i to pewnie by oznaczało za szybki początek i piękną katastrofę w Inowrocławiu więc nawet nie będę próbował. Dużo zależy od pogody, a ta na pewno nie będzie przyjazna biegaczom. Mam nadziej, że w przyszłym tygodniu napiszę relację, która klimatem będzie nieco odbiegać od tych z dwóch poprzednich edycji Biegu Piastowskiego.

Podziel się: Tweet about this on TwitterShare on FacebookShare on Google+