Bieg całkowicie skopany pod względem wcześniej zaplanowanej taktyki. Nic z tego co wcześniej umyśliłem na ten bieg nie zrealizowałem, a właściwie wszystko zrobiłem dokładnie odwrotnie.

Pobudka o 5 rano, 3 x podwójne espresso, kibelek, 2 bułeczki z dżemem, nutellą i miodem i ponownie kibelek czyli standardowa procedura przedstartowa w moim wykonaniu. Później 3h jazdy samochodem i około 9 zameldowałem się u kuzynki (pozdrawiam :) ) w Lesznie. Rozgrzeweczka i ustawiam się na starcie.

4-polmaraton-duda-cars-z-nowym-rekordem

Start

Jak pisałem ostatnio plan był taki żeby pierwsze 10km biegnąc tempem 4’/km i nieważne co by się działo nie przyspieszać, bo ostatnie dwa półmaratony to było pod znakiem zwalniania, czasem znacznego w drugiej części dystansu. Tym razem miało być spokojnie, rozsądnie i po tym 10 kilometrze może coś tam przyspiesze a na pewno nie zwolnie. Celem miało być złamanie 1:24.

20170316093638675

A to mapka – takie dwie pętelki, zakrętów trochę było, ale większość nie wybijająca z rytmu.

Pierwszy kilometr oczywiście za szybko, ale to standard i biegnie mi się tak dobrze, jak to zwykle bywa na pierwszych kilometrach. Trasa jest strasznie pokręcona i gps się nieco spóźnia. Znaczniki z kilometrami mijam kilkanaście metrów wcześniej niż odznacza je zegarek.

Wg zegarka następne po pierwszym kilometrze biegnę lekko powyżej 4′, ale wg znaczników to tempo jest pewnie nieco szybsze. Pierwszą piątkę, wg znaczników organizatorów, odcinam w 19’38”. 22 sekundy naddatku w stosunku do planu, a miało być spokojnie. Szósty, siódmy znowu nieco szybciej i zacząłem nieco zwalniać. Mijała mnie grupka biegaczy, tempo trochę szybsze od mojego, ale ja czuje się dobrze więc zabieram się z nimi. Druga piątka również zrobiona 19’38”.

3-polmaraton-duda-cars-z-nowym-rekordem

ok 17km – jeszcze wyglądam dobrze

Znowu sporo naddatku. Czteroosobowa grupa do której się podłączyłem biegnie na wynik ok 1:22:30, ja nadal nie czuje się źle i pierwszy raz pomyślałem, że idzie tu zrobić naprawdę dobry wynik. Po 12 kilometrze, z jednym zawodnikiem urywamy się od grupki i jeszcze podkręcamy tempo. Trzecia piątka zrobiona 19’15” i już czuje pierwsze oznaki kryzysu. Nogi zaczynają człapać, ale zmuszam się do utrzymywania tempa zawodnika przede mną. Utrzymałem się za nim gdzieś do 17,5km a później zaczął mi odjeżdżać. A ja walczyłem kilkaset metrów tempo lekko powyżej 4′ minut, kilkaset metrów poniżej. Przeliczaniem czasu, kilometrów, tempa próbowałem odciągnąć mózg od myślenia o narastającym zmęczeniu. Czwarta piątka w 19’02” a ten ostatni kilometr już na potwornym zmęczeniu, zwalniam znacznie. Ostatnie kilkaset metrów jeszcze podrywam się do żwawszego biegu. Wybiegam na ostatnia prostą, spoglądam na zegar i mordka mi się śmieje. Jeszcze kilkadziesiąt metrów mocniej i meta.

2-polmaraton-duda-cars-z-nowym-rekordem

Ostatnie kilkadziesiąt metrów

 

Nowa życiówka, dawna została zmasakrowana, przed biegiem nie przypuszczałem, że jestem w stanie w takim czasie ukończyć półmaraton. Jak na mnie to wynik kosmiczny i jestem mega zadowolony. Netto 1:21:42, brutto 1:21:44 daje mi  39 miejsce open i 15 w M30. Pobiegłem zupełnie inaczej niż zakładałem, początek za szybko, później wydawało się, że za mocne tempo, walka z samy sobą na ostatnich 3 km, ale wyszło doskonale. Czasami warto zaryzykować, czego najlepszym dowodem moja a nowa życiówka w półmaratonie pobita o  7 minut.

big

 Żródło zdjęć: elka.pl i własne.
Podziel się: Tweet about this on TwitterShare on FacebookShare on Google+