Sparing z samym sobą?

Dzień 11 marca jakoś tak wyszło będę wspominał miło, gdyż po 9 tygodniowej przerwie w końcu „potruchtałem”. 32 minuty biegu z nutką niepewności zamknąłem w tempie 5:17 min/km. Wyszło 6 km ciągle po miękkiej nawierzchni. Takie tempo to dla mnie jogging, ale w dawnej formie, bo teraz to po skończeniu biegu miałem stan przedzawałowy. W szczytowej formie truchtam po 4:50-5:00 na tętnie mniejszym niż 140 ud/min. Na tym biegu nie mierzyłem tętna z jednego względu, nie było sensu, i tak wiem, że owe tętno jest dużo większe niż przed kontuzją.

Co mogę powiedzieć?

To jeszcze nie oznacza mojego powrotu, to był taki test, w piłce nożnej powiedział bym, że sparing przed „sezonem”. Ból w nodze jest tak minimalny, że poczułem tęsknotę. Wychodzę z założenia, że człowiek powinien kierować się sercem i rozumem, jeśli coś nam w podświadomie podpowiada, że „dzisiaj biegamy” to ciężko nagle tego nie zrobić.

Jak wrażenia?

Powiem krótko, po biegu ryczałem ze szczęścia jak bobas. Poczułem ciepło w swoim sercu, spełnienie, i spokój którego mi brakowało przez ostatnie 9 tygodni.

Jakie dalsze plany?

Za kilka dni kolejna próba, może dłuższa, może nie, może wolniejsza może nie? Wszystkie cyferki typu dystans, tempo, czas nie mają dla mnie znaczenia. Chcę teraz przede wszystkim bawić się bieganiem, zapewne jeszcze trenować nie będę, nie czuję się do końca przekonany czy jestem gotów na duże obciążenie. Ja przestałem się wszędzie śpieszyć, chwytam dzień (Carpe Diem), staram się unikać stresowych sytuacji, zachować spokój, przede wszystkim być blisko mojej kochanej rodziny.

Next Level

A może kontuzja w moim wypadku będzie tylko momentem przejściowym między starym Danielem a nowym? Może z czasem wskoczę o jeden poziom wyżej? Sam nie wiem. Widzę duże światełko w tunelu, czuję, że nie wszystko stracone. AŻ CHCE SIĘ ŻYĆ! :)

Nauka dla czytelników

-Uczcie się na cudzych błędach

-W życiu warto zachować spokój, nie wymagać za dużo, obierać realne cele

-Łapcie w garści małe sukcesy, bo za rogiem czeka coś dużego, ale nie dostaniecie tego jeśli nie szanujecie małych rzeczy

-Bądź wdzięczny za każdą rzecz

-Bądź cierpliwy, bo to cecha mistrzów…


Mógłbym wymieniać jeszcze dużo nauk, które wyciągnąłem podczas przerwy, ale większość jest osobista, niektóre po prostu wolałbym zachować dla siebie jako ciekawostkę.

Mam nadzieję, że to jakiś nowy rozdział, i niedługo zawitam na ścieżki biegowe na dobre zakorzenię się w swoim świecie.

Ps.

Niedługo szykuję wywiad z ciekawą osobą i podsumowanie połowy marca :)

Do usłyszenie!

Pisał najszczęśliwszy człowiek na ziemi! :)

Podziel się: Tweet about this on TwitterShare on FacebookShare on Google+