Od poniedziałku problem z achillesem i całą prawą łydką. Stąd bardzo „wolny” tydzień, 4x12km i 1x10km, w tym jeden akcent we wtorek, który dał mi znak i pewien głos w mojej podświadomości oznajmił mi: „Daniel odpocznij w końcu do cholery, bo jesteś na pograniczu kontuzji”. Jakby tego było mało złapało mnie we wtorek w nocy mocne przeziębienie wraz z gorączką.

Posłuchałem się, i do końca tygodnia było praktycznie biegane OBW1.

Warto zrobić krok w tył i uniknąć konsekwencji na przyszłość.

Od razu mówię, że przyszły tydzień poza startem w City Trail będzie raczej bardzo podobny, chyba, że nagle łydka odpuści i będzie komfort biegania na wyższych prędkościach.

Poniedziałek 05.12

30 minut rollowania

Wtorek 06.12

Rano 30 minut rollowanie i 30 minut mrożenie stanu zapalnego w łydce, szkoła i wieczorem o 21 stadion. 2,5 km rozgrzewka po 4:55min/km i 6km OBW2 w 24:00 śr. tempo 4:00 min/km. Na koniec 3,5 km roztruchtania do domu.

Środa 07.12

Uwaga wstałem o 11… poszedłem chory pobiegać trochę na siłę… wyszło 12 km po 4:51 min/km w parku, na średnim tętnie 143 ud./min. Katar i kaszel będzie mi towarzyszył już do końca tygodnia. Później porozciągałem się, poćwiczyłem 30 minut brzuch jakieś pompki poszedłem się kurować.

Czwartek 08.12

Dzień bez treningu, 30 minut rollowania.

Piątek 09.12

Po szkole, niepewnie, bo łydka bardzo bolała wybiegłem na 12 kilometrową przebieżkę po parku i w kierunku Centrozłomu, średnie tempo wyszło po 4:47 min/km. Od 7 kilometra biegłem aby przebiec, ból w achillesie był taki, że zaciskałem zęby aby skończyć trening. 20 minut rozciągania :)

Sobota 10.12

Wstałem rano, i poszedłem znów na 12 kilometrową przebieżkę, ale tym razem tylko po parku, wyszło 11km po 4:50 i 12 kilometr na sprawdzenie łydki w 3:48. Średnia 4:44 min/km. Podczas biegu łydka nie bolała ale po biegu baaardzo! 20 minut rozciągania :)

Niedziela 11.12

Ponownie wstałem rano i zrobiłem coś co uważam za dobrą decyzję, wyszedłem na bardzo wolne wybieganko w kierunku Centrozłomu, przez cały czas starałem się biec w okolicy 5:00 min/km, i maxymalnie 10km. I taki dystans przebiegłem na średnim tempie 4:57 min/km. Łydka nie bolałam a ból po biegu jest prawie nie wyczuwalny, jutro odpoczywam i sprawdzam co dalej :)

Mimo wszystko jestem zadowolony z tego tygodnia :)

Podsumowanie

kilometraż tygodniowy : 58 km    -6% spadek

4 godziny 35  minut w biegu

9,5  h aktywności

waga: 68,5 kg

średnia kaloryczność: 2650kcal

średnia liczba snu: 8 h 17 min

tętno spoczynkowe: 46 ud./min

Podziel się: Tweet about this on TwitterShare on FacebookShare on Google+