Luty dał mi dużo, uświadomił, że to najlepszy moment aby popracować nad zaniedbanymi elementami. O których pisałem we wcześniejszych wpisach. Jestem też ciekawy kto czyta nadal mojego bloga, bo pamiętam jak biegałem i osiągałem przyzwoite wyniki to komentarzy było o wiele więcej, ludzie mi kibicowali, teraz to trochę ucichło, są pojedyncze osoby które dają mi sygnał, że we mnie wierzą co cieszy, nie lubię masówek, wolę pisać nawet dla jednej osoby, ponieważ zajmowanie się tym blogiem sprawia mi naprawdę dużo radości, może za 10, 20 lat zobaczę to i uśmiechnę się sam do siebie z powodu tego, że robiłem coś pozytywnego! :)

Na dobre pogodziłem się z dłuższą blokadą jeśli chodzi o bieganie. Ale nie będę przez kilkanaście tygodni płakał w poduszkę, nie po to zacząłem uprawiać sport aby teraz obrócić swoje życie o 180 stopni i stać się kimś innym. Nie zamierzam zniweczyć swojej formy na którą pracowałem całe 4 lata (biegam 3 lata, ale wcześniej przerzucałem żelastwo na siłowni). Nie mówię, o formie biegowej a o tej związanej z wyglądem. Zawsze lubiłem być dobrze zbudowany, widzieć w lustrze zarysy mięśni. Dlatego cały rok w wieku 14 lat chodziłem na siłownie, w każdy dzień trenowałem po godzinie dzieląc tydzień na poszczególne partie mięśniowe. Teraz postanowiłem do tego wrócić, wrócić do dźwigania. Dlaczego? Po rocznym pobycie w przeszłości (2013 r) zauważyłem, że byłem bardzo mocny, silny, zaczynając biegać mój progres szedł bardzo szybko, i nie miałem czegoś takiego jak zakwasy, przeciążenia i inne przeciwności losu.

Dlatego postanowiłem poświęcić najbliższy czas na budowę siły, być może masy mięśniowej, aby odciążyć kości, ścięgna i więzadła od przeciążeń. Nie mówię o byciu kulturystą, nie to nie dla mnie… ale mówię, o ćwiczeniu dla zdrowia, stawaniu się silniejszym i sprawniejszym. Zamierzam także poprawić elastyczność włókien mięśniowych jak i ich rozciągnięcie.

Więc na razie, moją aktywnością podstawową jest basen mieszany z treningiem siłowym dodatkowo jeżdżę na rowerze, rozciągam się i rolluje.

A co do nadziei to naprawdę jest dobrze, być może, nawet niedługo wrócę do aktywnego uczestniczenia w zajęciach w-f, tak szczerze nie mogę się doczekać jak pogram z klasą w siatkówkę i znów poczuję się, że nie mam ograniczeń w ruchu. Ortopeda powiedział, że nic więcej już nie zrobię, mogę tylko dać czas do zagojenia, i trenować, bo bez treningu noga się osłabi totalnie a to błędne koło i znów przypałętało by się coś nowego.

Co ciekawe przeanalizowałem moją przygodę biegową, i wyszedł fajny wniosek:

  • odpuściłem totalnie trening wzmacniający na nogi!

Brzmi śmiesznie, bo przecież robiłem trening wzmacniający, ale skupiałem się głównie ma pompkach, brzuszkach, plankach (deskach) różnej maści. I raz na miesiąc przysiady bez obciążenia. W innych okresach treningu robiłem mnóstwo ćwiczeń na nogi np. żurawie, uginania kolan, spięcia na palce, wykroki zakroki, odwodzenia, a o stopy nigdy nie dbałem… nie dziwię się, że ścięgno achillesa poszło, łydki słabe, dwugłowe wiecznie pospinane, nie wspominając o pośladkach. Naprawdę wydaje mi się, że trening oporowy dla mojego organizmu jest równie ważny co samo bieganie, ponieważ daje mi wspominaną wcześniej moc struktur w organizmie, więc trzeba skupić się na tylnej taśmie, czyli pośladki, dwugłowe, łydki, achilles i podciągnę pod to jeszcze stopę.

Nadzieja umiera ostatnia!

Co przyniesie marzec, jestem strasznie ciekawy, jest naprawdę dobrze, ale nie podniecajmy się do ideału daleko…!

Podziel się: Tweet about this on TwitterShare on FacebookShare on Google+