Geneza

Każdy dzień wstajesz sił jest mnóstwo, robisz wszystko z automatu jak robot. Trenujesz, spełniasz wszystkie swoje zaplanowane cele. Wszystko idzie jak po maśle, można by czasem rzec, że jakoś to za łatwo przychodzi. Uśmiech nie schodzi z twarzy, cieszysz się każdym treningiem i każdym aspektem dnia codziennego. A nagle…

Kłody pod nogi

Jedna rzecz, wyjście z ram dnia codziennego, która psuje efekt finalny i od razu wszystko się pieprzy.

Ten tekst piszę na maksymalnym wkurzeniu, dlatego, że dzisiejszy dzień jest tragiczny.

Wstałem o 5 rano nie wyspany, ledwo chodząc. Z cichą nadzieją, że się rozkręcę. W szkole czułem się co najmniej źle, a wręcz fatalnie, bolała mnie głowa i brzuch, w planie miałem trening na godzinę 14:30 na stadionie. Nie poszedłem, gdyż ból i zmęczenie było na poziomie „hard”. Poszedłem do sklepu, kupiłem jakieś pierwsze lepsze jedzenie (dobrze wiecie co :P ). Nie powinienem tego jeść aby być w formie, myślałem, że ta rzecz mi pomoże, a jednak sprawiło to, że poczułem się jeszcze gorzej, poziom cukru skoczył tak, że zrobiłem się senny i jeszcze bardziej mnie rozbolała głowa.

Człowiek to osoba upadająca, często musi zaliczyć glebę aby wejść na swój własny Mount Everest

Ja dziś zaliczyłem dziś dużo gleb, boli mnie achilles i zastanawiam się nad tym aby odpocząć ale z jednej strony czegoś mi będzie brakowało. Dlatego późnym wieczorem wychodzę na trening. Ale czy pobiegam, w jakim tempie i jaki dystans wszystko zależy od mojej dyspozycji chwili. Nie nastawiam się na jakieś fajerwerki.

Szczerość 

Zawsze cenię tę cechę charakteru, to cecha mistrzów. Ja jestem szczery i piszę, że i mi zdarzają się takie dni kiedy po prostu przegrywam z własnym sobą. Piszę też po to aby pokazać, że każdy ma momenty zwątpienia i chwile słabości. Momenty dołka emocjonalnego i chwil kiedy wyjechał by do Bieszczad i walnął się na łąkę nie martwiąc się o nic tylko gapiąc się w gwiazdy czy niebo.

 

…….. Daniel zwykły szary człowiek :)

Podziel się: Tweet about this on TwitterShare on FacebookShare on Google+