Połowę dystansu przebiegłem w 19:29, co było dość szybko jak na przełajową dyszkę, szczególnie, że myślałem i tym, że jak przebiegnę te zawody w 42 minuty to będzie fajny wynik a tu zapowiadało się na o wiele szybsze bieganie! Jestem na 11 miejscu w całej stawce, chwilę przed piątym kilometrem był punkt z wodą, wziąłem w biegu od wolontariuszki jeden kubeczek przy okazji połowę rozlewając (młoda damo jeśli jakimś cudem to czytasz i Cię oblałem, przepraszam, co jest całkiem możliwe) :).

Dalsza podróż

Pisałem, że zaczęły się problemy po piątym kilometrze. Otóż było ich trochę, może nie były to problemy wielkiej wagi ale próbowały wybić mnie z rytmu. Zacznijmy od najbardziej oczywistego, miałem suche gardło, dlatego biorąc kubek od wolontariuszki wypiłem jeden łyk a resztę wlałem do ust i jedynie „przepłukałem usta”, pomogło ale zajęty tą jakże prostą czynnością źle stanąłem, troszkę przekręciła mi się stopa… totalnie zwolniłem, jedna osoba mnie w tym czasie wyprzedziła, i byłem na 12 miejscu. Na ten moment chyba były to błahostki, bo gdy spoglądnąłem na zegarek zobaczyłem, że 6 kilometr który biegłem już jakieś 500 metrów biegnę po 4:15!!! Zbieram się i biegnę momentami nawet po 3:40, szósty kilometr robię w 3:55, i wyprzedzam przy okazji kolejnego zawodnika i wracam na 11 miejsce, a mogłem ten kilometr skończyć 30 sekund gorzej, W oddali kolejny zawodnik, czuję się jak bolid formuły 1, jadę cały czas do przodu, siódmy kilometr mijam w 3:56 i to dla mnie najcięższy odcinek trasy, tracę dużo energii, 2 skręty, momentami o 90 stopni, dużo kamieni, nierówna nawierzchnia, po tym kilometrze biegnę na równi z 10 zawodnikiem, jego udo jest metr od mojego, zaczynają boleć mnie łydki, zmęczenie jest bardzo duże, ale walczę, wyprzedzam rywala i jestem w „TOP TEN”, 3 raz z rzędu mam szansę na pierwszą dziesiątkę OPEN w tym biegu, jest regularność. Skręcam i widzę 2 sylwetki, nie był bym sobą gdybym nie zaczął gonić tych Panów. Ósmy kilometr z bólem robię w 4:01, biorę wodę piję łyka i przepłukuję usta, do kolejnego miejsca tracę 100 metrów i do następnego drugie tyle. Zostały 2 kilometry do mety a ja zbliżam się do kolegi na 9 miejscu, wyprzedzam go i wtedy myślę tylko o grochówce która czeka na mnie po biegu, i izotonik! Wyprzedzam zawodnika i po chwili kolejnego, ale ten drugi nie odpuszcza wozi się na moich plecach, jestem na 8 miejscu podium, wybiegamy z lasu, przed mostem jest tabliczka „9 km” który przebiegam w 3:57, zostało 300 metrów i podbieg i 200 metrów finiszu, dłuuugi podbieg robi na mnie wrażenie, znam go doskonale, nigdy nie pokonałem tak szybko tego podbiegu jak w tym roku! Na podbiegu odwracam się, przewaga jest 50 metrów +/-, jestem spokojny o 8 miejsce OPEN, wbiegam w tunel kibiców, przekraczam metę i ten 10 ostatni kilometr przebiegam w 3:48! Coś pięknego! Patrzę 39:07, skaczę z radości!

„Afterek” 

Po biegu rozmawiam z Pawłem który był 4 OPEN i poprawił swój rekord życiowy na tak wymagającej trasie! SZACUN!!! Gratuluję również Adamowi który był drugi i Jankowi który zwyciężył! Nasi lokalni biegacze pokazali mocne bieganie i to oni rozdali karty w dzisiejszym biegu. Czekam jeszcze aż przybiegnie mój Tato! Mój największy przyjaciel i kibic! Chciał pobiec 50 minut, a poleciał 48:10! Kosmos, mogę się bać, bo już czuję jego oddech na plecach. :P Po biegu, poszedłem z uśmiechem na roztruchtanie, zrobiłem 2 km po 5:31 min/km, wypiłem izotonik, zjadłem mały talerzyk grochówki i wypiłem redbulla. Zaczęła się dekoracja, odebrałem dyplom za 1 miejsce w M16! Ale ekstra! Dzień marzenie a może efekt ciężkiej pracy. Jak zwykle wraz z Ojcem mamy nadzieję, że na losowaniu nagród wygramy pralkę, niestety pojechała do Nysy, natomiast Tato wylosował zestaw świeczek! Ja jedyne co w biegu wylosowałem to poduszka do spania :P Może kiedyś jakaś pralka się nawinie :P

Podsumowanie 

Pierwszy udany bieg po kontuzji smakuje świetnie! Na asfaltowej trasie pobiegłbym o minutę szybciej jakieś 38:00-38:10 (mam przykład z tamtego roku). Dziękuję każdej osobie która trzymała za mnie kciuki i mocno dopingowała, dostałem kopa motywacyjnego do jeszcze cięższej pracy, jest dobrze, ale wierzę w to, że będzie jeszcze lepiej! :) Uwielbiam uliczne i przełajowe biegi takie jak III Bieg Kresowy! Jeśli matura nie przeszkodzi widzimy się za rok! :)

Podziel się: Tweet about this on TwitterShare on FacebookShare on Google+