Na dobre „wskoczyłem” w rytm treningowy. Za mną kolejny udany tydzień, w którym kluczowa była stosunkowo duża objętość, biegi ciągłe i siła biegowa. Tydzień zamykam z 145km w 10 jednostkach treningowych.

Jak to wyglądało w poszczególnych dniach? Zapraszam do czytania:

Poniedziałek

Ze względu na cały dzień obowiązków udało mi się tylko pobiec do pracy, wyszło to jakieś 11km po 4:45

Wtorek

1. Rano: rozbieganie zakończone elementami siły biegowej składającej się ze skipów i podbiegów

2. Wieczorem: 10km rozbiegania po 4:40

Sroda

1. Rano: rozruch, czyli 10km bez zwracania uwagi na tempo

2. Wieczorem: bieg ciągły 10km – 36:20 – bardzo fajny, budujący trening. Przez cały bieg czułem się komfortowo, kontrolowałem swoje ciało. Samopoczucie lepsze niż tydzień temu podczas 8km ciągłego. Docelowo, czyli gdzieś w lutym/marcu chcę biegać takie treningi jakieś 10-15 sek/km szybciej, ale jak na początek przygotowań jest bardzo dobrze.

Czwartek

1. Rano – 13km po 4:35

2. Wieczorem – 15km po 4:35

Piątek

Podobnie jak w poniedziałek cały dzień miałem zawalony pracą i innymi obowiązkami, dlatego tym razem wróciłem z pracy biegiem dokładając po drodze 3km, czyli łącznie 14km po 4:35.

Sobota

W planach coś na wzór danielsowskiego tempo run, czyli bieg ciągły szybszy niż tzw. II zakres. Chciałem przebiec 5km po ok. 3:25. Dlatego też wybrałem się na Parkrun do Parku Skaryszewskiego, liczyłem, że może ktoś do mnie dołączy i będzie łatwiej. Niestety cały bieg pokonałem sam, ale samopoczucie było świetne, więc bez problemu 5km pokonałem równo po 3:22, gdzie najszybszy km wyszedł 3:20, a najwolniejszy 3:23, więc naprawdę fajnie.

Niedziela

Zaplanowałem kolejny długi bieg. Tym razem miało to być 25km, ale szybszym tempem. Plan udało się zrealizowac w 100%. Zacząłem spokojnie pierwsze 4-5km po 4:15-4:00 i kolejne 20km po 3:53-47. Średnia z 25km to 3:54. Wszytsko biegane na pełnym komforcie, samopoczcie bardzo dobre. Czuję, że trening idzie w dobrym kierunku.

Tydzień uważam za bardzo udany. Kolejny raz zrealizowałem wszystkie zaplanowane jednostki. Następny tydzień będzie trochę inny, na pewno też mniejszy objętościowo. Dlaczego? Z dwóch powodów, po 2 tygodniach z dużym kilometrażem czas na tydzień mniej objętościowy – będę starał się stosować metodę 2-1, może 3-1, czyli 2 tygodnie duży kilometraż i 1 mniejszy. Drugi powód to niedzielny start w City Trail w Warszawie. Jakie założenia? Na pewno chcę pobiec mocno, ale co to znaczy to nie wiem, dużo zależy od warunków pogodowych. Jak będą znośne to liczę na urwanie przynajmniej kilku sekund z mojego najlepszego wyniku na tej trasie.

Pozdrawiam i liczę na komentarze z uwagami i krytyką :)

Możecie mnie śledzić także na facebooku Mikołaj Raczyński – Biegający Filozof

Do usłyszenia za tydzień!

Podziel się: Tweet about this on TwitterShare on FacebookShare on Google+