W 2003 roku, Brytyjski matematyk Marcus du Sautoy wydał książkę: „Muzyka liczb pierwszych”. Nie było chyba polskiego tłumaczenia. Ciekawa książka, o różnych historiach bliżej lub dalej związanych z poszukiwaniem dowodu tak zwanej Hipotezy Riemanna.

Jestem za słabym matematykiem, żeby wytłumaczyć o co w niej chodzi. Ale nie musimy wchodzić w szczegóły. W każdym razie, gdyby dało się dowieść jej prawdziwości pozwoliłoby to na rozwiązanie problemu rozkładu liczb pierwszych. Liczby pierwsze to jeden z najbardziej zagadkowych bytów w świecie matematyki. Dzielą się tylko przez jeden i przez siebie. Każdą liczbę która nie jest pierwszą da się zbudować jako iloczyn liczb pierwszych. Ciekawe jest jednak to, że matematycy nadal nie znaleźli metody czy wzoru na znajdywanie kolejnych liczb pierwszych. I wcale tak nie jest, że im dalej idziemy tym liczb pierwszych jest mniej. Patrząc na ich rozkład można mieć wrażenie zupełnej przypadkowości. Za dowiedzenie Hipotezy Riemanna przewidziana jest nagroda 1 mln dolarów.

Dlaczego o tym piszę? Bo Teoria Liczb to domena stricte teoretyczna, jak zresztą cała matematyka. Powstała w umyśle ludzi, matematyków. Matematycy nie potrzebowali dla potwierdzenia swoich teorii używać jakichś praktycznych dowodów ze świata fizyki. To raczej fizycy zaczęli wykorzystywać to co wymyślili matematycy.

Tymczasem w bieganiu i w ogóle chyba w sporcie jest odwrotnie. Obserwujemy biegaczy i chcąc zrozumieć jak to wszystko działa, zamiast pochylić się nad tym i pomyśleć, ewentualnie sięgnąć do matematyki, logiki, zdrowego rozsądku, zaczynamy sięgać do innych dziedzin, szczególnie fizjologii. Ludzki umysł to potęga. Matematyka rozwinęła się przez samo myślenie o liczbach. Trening biegowy jesteśmy w stanie rozwijać poprzez sprzężenie zwrotne bieganie – myślenie – bieganie – myślenie. Fizjologia może być co najwyżej naszym checkpointem jeśli wiemy o co i jak zapytać.

Poza tym, że zawsze mnie ten temat interesował, to książkę książkę Marcusa du Sautoya kupiłem też ze względu na okładkę. Nie wiem dlaczego ale na okładce są sami biegacze. Tytuł sugerowałby, że powinny być nuty. A tu są biegacze. Nigdzie w książce nie mogę znaleźć wyjaśnienia. Nie przeszkadza mi to bynajmniej, ale intryguje. :)

Trochę dzisiaj potruchtałem (8 km) i poszedłem na siłownię. Sześć ćwiczeń w trzech seriach.

Podziel się: Tweet about this on TwitterShare on FacebookShare on Google+