Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij

Dawid Malina - wywiad

Dawid Malina - wywiad
Dawid Malina – wicemistrz Polski w biegu przełajowym na 10 km i brązowy medalista mistrzostw Polski na 5000 i 10 000 metrów. Dwukrotny złoty medalista mistrzostw Polski w biatlonie letnim. Jeden z trzech trybów napędzających rybnicką Inżynierię Biegania. Za rok 2016 w rankingu Bieganie.pl był trzecim długasem w Polsce, za Krystianem Zalewskim i Adamem Nowickim. Rozmawia z nim Paweł Ignac, z bloga: heavyrunslight.wordpress.com 

Heavy Paul: Wiele osób zna Cię osobiście albo przynajmniej kojarzy ze startów, ale pewnie nie wszyscy, przedstaw się więc krótko jako biegacz. Myślę, że najlepiej przedstawić się za pomocą życiówek, które od razu pokażą z jakiego kalibru zawodnikiem mamy do czynienia.

Dawid Malina. Biegaczem mogę się nazwać od niespełna 4 lat, kiedy zaczęła się moja przygoda z bieganiem, ale nie ze sportem. Od młodych lat uprawiam sport, już około 17 lat. Zacząłem od biathlonu i to ten sport trenowałem najdłużej, bo aż prawie 8 lat. Po drodze była też oczywiście piłka nożna, a do biegania przeszedłem bezpośrednio z cross-biathlonu, czyli letniej odmiany biathlonu (bieg+strzelanie). W bieganiu póki co doszedłem do takich wyników jak 8:15 na 3 000 m, 14:25 na 5 000 m, czy 29:40 na 10 000 m. W swoim drugim półmaratonie jaki zaliczyłem uzyskałem wynik 1:08:20.

Czy z takimi wynikami myślisz o sobie jeszcze jako o amatorze czy już o profesjonaliście?

Myślę, że to nie wyniki, a tryb życia wskazuje na to, czy sportowiec jest amatorem czy profesjonalistą. Sam siebie nazwałbym amatorem. Nie prowadzę profesjonalnego życia sportowego, czasami brakuje mi czasu na treningi, praktycznie nie korzystam z odnowy biologicznej, nie wspominając o obozach, na których bywam jak się uda, może raz w roku i to zwykle w Wiśle.

Jak w takim razie widzisz swój dalszy rozwój jako biegacza? Kim będzie Dawid Malina-biegacz za 5-10-15 lat?

Na pewno chcę się rozwijać, uważam, że mam jeszcze sporo zapasu. Nie tylko w odpoczynku, odnowie czy diecie, ale nawet w samym treningu. Od trzech lat co roku poprawiałem się o około 50 sekund na 10 000 m. Wiem, że ten progres zacznie zwalniać, że teraz urwanie minimalnie czasu będzie sukcesem, ale chcę do tego dążyć. Póki co skupiam się na 10 km, chcę się też jeszcze rozpędzać, bo widzę braki szybkościowe w porównaniu do moich biegowych kolegów z bieżni. Chciałbym należeć do czołówki polskich długodystansowców, a za kilka lat, może już za dwa, będę chciał debiutować w maratonie. Kim będę, to nie wiem. Wiem, gdzie chcę dążyć i jako sportowiec mam marzenie pojawić się na Olimpiadzie. Nie będzie to łatwe, a może okazać się nawet niemożliwe, lecz w tym kierunku chcę iść, dlatego będę musiał skupić się za niedługo na maratonie, bo tylko tam widzę jakieś perspektywy. Choć wszystko zweryfikuje czas i moje pierwsze zawody na dystansie 42,195 km.

Co jakiś czas wypływa kolejna afera dopingowa i okazuje się, że sportowcy, którzy byli idolami i wzorami jechali na koksie. Jakiś czas temu czytałem też o dopingu wśród amatorów, którzy… no właśnie, nie jestem pewien, chcą prawdopodobnie komuś zaimponować i też koksują. Masz styczność zarówno z krajową czołówką jak i zupełnymi amatorami – czy spotkałeś się kiedyś z dopingiem?

Nigdy nie spotkałem się z dopingiem, a może się spotkałem, a nie wiedziałem. Myślę, że doping wśród sportowców jest jak kradzież wśród społeczeństwa. Jedni kradną/biorą i nie widzą w tym nic złego, drudzy ciężko pracują i nie zawsze mają to, co Ci pierwsi. Uważam, że doping zawsze będzie obecny w sporcie. Patrząc w ten sposób nie dziwią mnie kolejne afery sportowców-dopingowiczów-oszustów, to jest wpisane w ludzką naturę. Nie rozumiem natomiast, jak mogą cieszyć się ze swoich sukcesów, jak patrzą na siebie samych.

Niedawno czytałem dwa ciekawe artykuły: jeden o kiepskich wynikach polskiej czołówki na dychę (http://www.magazynbieganie.pl/30-minut-na-10-km-co-dzisiaj-znaczy/), a drugi, z podobnym wydźwiękiem, na temat połówki (http://bieganie.pl/?show=1&cat=11&id=9090). Skąd Twoim zdaniem, pomimo boomu na bieganie, mamy jednak niemoc na tych dystansach i praktycznie nie liczymy się na światowej arenie?

Uważam, że boom na bieganie nie pociąga wyników do przodu. Szał powoduje, że startują tysiące ludzi na zawodach, ale 99 % z nich nawet nie myśli o bieganiu na poziomie światowym – biegają dla relaksu, dla towarzystwa, chwała im za to. Ale problem, moim zdaniem, leży w pieniądzach. Skoro zawodnik może parę razy wystartować na ulicy i coś sobie dorobić, to po co ma się bardziej męczyć i próbować robić wyniki, które nie przekładają się na zarobki. Mało jest zawodów, gdzie mogą pościgać się najlepsi w Polsce – na 10 000 m są zaledwie dwa biegi w roku! To jest kolejny problem. Mistrzostwa Polski nie są ciekawą alternatywą dla najlepszych polskich zawodników, gdy biegów ulicznych jest co niemiara. Może też wygórowane minima powodują, ze Ci najlepsi idą w maraton – ja sam tylko tam widzę swoją przyszłość, więc mam nadzieję, że będzie mi ten dystans sprzyjać ;). Nie wiem, jakie podejście mają polscy zawodowcy, więc też ciężko mi jest coś więcej na ten temat powiedzieć, bo może są też problemy ze szkoleniem, z odżywkami, z regeneracją, z trenerami, z szukaniem talentów, czy z dużą eksploatacją młodych zdolnych – tego nie wiem, za krótko jestem w tym sporcie.



Czy według Ciebie jest szansa, że sytuacja się zmieni i nagle nastąpi jakiś skok wyników polskich zawodowców?

Liczę tutaj na Szymona Kulkę. Lecz on też będzie potrzebował wsparcia, wyniki robi się ciężką pracą, a zawodnik musi czuć bezpieczeństwo finansowe, musi posiadać profesjonalną opiekę trenerską, fizjoterapię. Świat o to dba, ale czy Polska też potrafi – zobaczymy jak Szymon będzie się rozwijał, w nim potencjał!

Mamy w tej chwili niewątpliwie modę nie tylko na bieganie, ale ogólnie pojęty zdrowy tryb życia. Czy Twoim zdaniem tendencja jest rosnąca czy raczej spadkowa?

Myślę, że rosnąca. Może w dużych miastach widzimy stagnację, ale w mniejszych coraz więcej ludzi „się rusza”. W moim mieście rodzinnym – Rybniku – ciągle widzę nowe twarze na biegowych trasach, a do tego z roku na rok powstaje więcej siłowni, klubów fitness czy klatek na squasha – sport rośnie w siłę!

Obserwując klientów w Inżynierii Biegania oraz na startach jakie mamy dzisiaj typy biegaczy?

Ambitni biegacze – Ci, którzy chcą trenować mocno i poprawiać swoje wyniki, jest ich niewielu.

Biegam coraz dalej – Ci, którzy idą w biegi ultra, bardzo często jest to niestety robione „bez głowy”, bez przygotowania, a pobudką nierzadko jest popisanie się przed znajomymi dystansem jaki pokonał biegacz.

Biegają, bo lubią – biegają dla przyjemności na różnych dystansach, niekiedy mają cele w postaci życiówki, wydłużają dystanse, lecz wszystko robią ze zdrowym rozsądkiem.

Osobiście mam wrażenie, że tendencja idzie dzisiaj w kierunku biegania ekstremalnego, czyli biegacze uciekają z klasycznych dystansów i z ulicy w góry i w ultra. Co o tym sądzisz?

Też to obserwuję. Ludzie szukają adrenaliny, chcą czegoś więcej niż klepanie kilometrów na ulicy. Sam też lubię biegać po górach. Lecz większość ludzi ucieka w tego typu biegi, bo tam mogą się pokazać – dzisiaj jest potrzeba w społeczeństwie by być widocznym, najlepiej na jakimś portalu społecznościowym. Nie mówię, że to źle, ale uważam, że mniejszym wysiłkiem, bo pewnie sam wiesz, że łatwiej przebiec dłuższy dystans niż poprawić życiówkę na krótszym. Nie mówię tutaj o tych, co wykręcają naprawdę dobre czasy na długich dystansach lub o tych, których wyniki w biegach ultra korelują z wynikami na krótszych dystansach. Biegacze chcą jak najmniejszym kosztem mieć jak najwięcej lajków. Szkoda, bo sport to współzawodnictwo i rywalizacja z sobą samym i z innymi zawodnikami – to powinno pchać nas na trening, a nie do szukania najdłuższego biegu w Polsce.

Jakie są według Ciebie podstawowe błędy popełniane w treningu przez biegaczy amatorów?

Jeśli ktoś już biega regularnie i chce poprawiać wyniki to zwykle trenuje za mocno. Nie ma zmienności w treningach, zwykle te same jednostki treningowe. Totalnie początkujący nie przygotowują się do biegania, od razu robią spory kilometraż.

Jednak za największy błąd uważam, że biegacze amatorzy najpierw decydują się jaki wynik chcą osiągnąć, szukają planu i od razu go realizują. Nigdy nie przeprowadzają sprawdzianu, nie patrzą na wyniki z krótszych dystansów, jedynie na swoje ambitne cele, które bardzo często są nie do wykonania. To trening powinien pokazać nam na ile jesteśmy przygotowani, a nie dobierać trening do wyniku, który chcemy osiągnąć.

Sam od niedawna trenuję raz w tygodniu na bieżni mechanicznej. Temat budzi pewne kontrowersje i skrajne opinie Jakie są Twoje odczucia? Trenujesz czasami na takiej bieżni?

Bardzo nie lubię. Mieszkam w mieście, gdzie smog bardzo utrudnia bieganie i wtedy mogę zdecydować się na bieżnię mechaniczną, ale lubię tę wolność biegania byle gdzie  Jeśli ktoś natomiast lubi, to jak najbardziej, lecz na takiej bieżni nie da się wykonać wszystkich treningów, a poza tym wentylacja pomieszczenia jest ograniczona. Zdecydowanie szybciej się męczymy. Trening na naturalnej nawierzchni także znacznie bardziej reprezentuje to, co będzie na zawodach.

Jaka jest twoja ulubiona jednostka treningowa, a jakiej nie znosisz?

Najbardziej lubię biegi ciągłe w II zakresie, czyli długie bieganie na nie za wysokiej intensywności – trening ten bardzo buduje, zwykle po dawce kilkutygodniowego tego typu treningu biega mi się luźno. Zauważyłem, że zawodnicy, których trenuję bardzo rzadko wcześniej wykonywali ten trening, a wydaje mi się, że to podstawa do długiego biegania.

Trening, którego nie znoszę to bardzo krótkie i mocne odcinki, to tutaj mam najwięcej braków i to powinienem ćwiczyć, ale bardzo tego nie lubię. Pamiętam, jak kiedyś na obozie w Zakopanem dostałem trening 12*300 m na  45-43 sekundy (tempo: 2:30-2:23 min/km) to przez całą noc nie umiałem spać – tak się bałem :D.



Jaka jest rola dodatkowych ćwiczeń wzmacniających w przypadku biegaczy amatorów?

Wśród biegaczy amatorów to bardzo ważny element! Zwykle zaczynający przygodę z bieganiem amatorzy przez długi czas nie uprawiali żadnego sportu, a ich tryb życia był siedzący, więc przed pierwszymi długimi kilometrami powinni przygotować organizm – układ szkieletowy, mięśniowy – do takiego wysiłku. Przypuszczam, że nikt nie chce zacząć biegać by męczyć się z kontuzjami.  Przede wszystkim dobrze dobrane ćwiczenia wzmacniające mogą poprawić technikę biegu, co wpływa na zmniejszenie kontuzji, ale także na efektywniejsze bieganie.

Jak wygląda Twój trening uzupełniający?

Kiedyś częściej chodziłem na trening funkcjonalny, gdzie mocno zwracałem uwagę na poprawność wykonywanych ćwiczeń. Teraz niestety praktycznie trening ten zmniejszyłem do minimum poprzez brak czasu.

Który swój bieg uważasz za największy sukces?

Bez wątpienia Mistrzostwa Polski na 10 000 m, gdzie nie dość, że zdobyłem brązowy medal to nabiegałem wymarzone 29:40. Był to przeddzień mojej trzeciej rocznicy współpracy z aktualnym trenerem – Maćkiem Ciepłakiem. W trzy lata złamałem 30 minut.

Pamiętasz swój największy kryzys podczas startu?

Jasne! Wiąże się to z pewną historią, w której chciałem wystawić swój organizm na sprawdzenie. Jako, że zwykle na zawodach biegam w tempie takim, jaki wynika z treningów, a zawsze na końcówkach mam jeszcze siły, to pewnego razu postanowiłem sprawdzić, czy nie dam rady całego dystansu przebiec w tym tempie, w jakim zwykle finiszuję.

Były to zawody na 10 km w Knurowie, a ja byłem wtedy na poziomie 32:00-32:30.

Pierwsze dwa kilometry przebiegłem w tempie 3:05, czyli na 30:50. Od trzeciego kilometra odliczałem ile do końca, a od piątego myślałem, gdzie się zatrzymać. Oczywiście dobiegłem, ale daleko miałem do złamania 33 minut. To była próba na sobie samym i teraz ciągle powtarzam moim zawodnikom, że pewnego poziomu nie przeskoczysz – to trening pokazuje na ile Cię stać, na zawodach musisz to tylko potwierdzić.

Jakie masz plany na najbliższy sezon – gdzie będziemy mogli zobaczyć Cię w akcji?

Jak zimę przepracuję bez kontuzji to pewnie Mistrzostwa Polski w biegach przełajowych, gdzie będę bronił tytułu Wicemistrza Polski.

Potem na pewno Mistrzostwa Polski na 10 000 m, gdzie będę próbował poprawić swoją życiówkę i bronić miejsca na podium. Są to dla mnie zawody priorytetowe, ponieważ będą rozgrywane na mojej bieżni – w Rybniku

Serdecznie Ciebie i czytelników zapraszam. Potem będę się przygotowywał do Mistrzostw Polski w Półmaratonie, które odbędą się w Pile.

Na jesień pewnie jakieś komercyjne biegi na całym śląsku.

W takim razie życzę powodzenia na przyszły sezon i realizacji wszystkich planów i marzeń i do zobaczenia na starcie!

Malina i Autor