Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij
Motywacja na Nowy Rok: Krystian Kochanek: World Marathon Majors na maksa
Bieganie.pl: Dążenie do celu jest tym co nas definiuje, dzięki czemu wszystko zaczyna mieć sens. Celów jest tyle ilu biegaczy. Cele ewoluują, stare zostają osiągnięte, powstają nowe. Czyjś cel i droga jaką ten ktoś podąża może być dla innych inspiracją. Dlatego na początek roku pokazujemy wam historię Krystiana, która może dla niektórych będzie inspiracją.


Krystian Kochanek: Cześć! Mam na imię Krystian. Mam 36 lat. Na co dzień nie wyróżniam się niczym szczególnym. Jestem mężem i tatą trójki maluchów, pracuję w Warszawie na etacie. Mój dzień wygląda bardzo tradycyjnie, jak u większości zapracowanych rodziców: przedszkole, szkoła, zajęcia dodatkowe, zakupy i jeszcze tysiące innych spraw, aby dom przypominał prawdziwy dom …

2008


Najciekawsze jednak dzieje się z samego rana, kiedy mój budzik dzwoni o 5:00 rano na trening. On dzwoni tak już 8 lat bo mój debiut biegowy to 2008 rok. Zaczęło się też bardzo zwyczajnie, chciałem zbić wagę. Na początek trafiłem na siłownię, ale efekt był całkowicie odwrotny. Zacząłem jeszcze szybciej przybierać na wadze ze względu na złe ćwiczenia i jeszcze gorsze odżywianie. Moja waga dobiła do 92kg (przy wzroście 185). Natomiast na siłowni wydarzyło się coś, co zmieniło moje życie. Wszedłem na bieżnię mechaniczną, aby z wielkim trudem pokonać 1km (słownie: jeden kilometr). Było to mega wyczerpujące doświadczenie, ale bardzo przypadło mi do gustu :). Dodałem ten rytuał do każdej wizyty na siłowni. To był styczeń 2008 roku. Coraz więcej czasu spędzałem na bieżni, nawet kosztem pozostałych ćwiczeń. Dodatkowo jeden z kolegów powiedział, że będzie biegł 3 Carrefour Półmaraton Warszawski. To było 2 tygodnie przed startem, a ja na bieżni miałem najwięcej kilka kilometrów. Spontanicznie, zapisałem się … na starcie stanąłem w ciuchach nawet nie biegowych, a kilka dni przed samym startym przebiegłem w ramach testu na bieżni całe 7km.  Sam półmaraton był bardzo trudny, ale udało mi się pokonać cały dystans z czasem 2:06:18. Na mecie byłem 2001, a cały bieg skończyło niespełna 2400 uczestników. Mimo, że byłem jednym z ostatnich, czułem się jak prawdziwy zwycięzca.

Po półmaratonie odcierpiałem swoje, ale właściwie od razu zacząłem przygotowania do XXX Flora Maraton Warszawski, który odbywał się jesienią 2008. Wtedy też zakupiłem pierwsze buty do biegania i przez całe wakacje biegałem coraz bardziej regularnie 3 razy w tygodniu. To były jeszcze zupełnie inne czasy, gdy zegarek biegowy był prawdziwym luksusem. Na starcie do maratonu stanąłem mając na koncie jedno długie wybieganie z dystansem 24km. Debiut był oczywiście bardzo trudny :). Do 30 km biegło mi się całkiem dobrze, natomiast ostatnie 12 km to prawdziwe męczarnie. Całą trasę biegłem oczywiście bez pomiaru czasu i po 30km zapytałem kogoś na trasie, która jest godzina i w odpowiedzi otrzymałem „Biegniemy już 3h”. Wtedy stwierdziłem, że powalczę o 4h. Udało się na mecie zameldować z czasem 03:54:07. Maraton dostarczył mi jeszcze większej „frajdy” niż półmaraton i od tamtej pory to mój koronny dystans.

W latach 2009 – 2010 nie wystartowałem jednak na żadnym królewskim dystansie. Ożeniłem się i urodziła mi się pierwsza córka więc nie miałem tyle czasu na przygotowania, ile bym chciał. Na trasę Maratonu Warszawskiego wróciłem w 2011 roku, który poprzedziłem dobrym półmaratonem - 01:30:36. Atakowałem 3:15h, ale na 35km odpadłem od całej grupy i skończyłem z czasem 03:20:13. W grudniu 2011 urodziła mi się druga córka, więc zimą biegałem bardzo nieregularnie.

2012


Natomiast na wiosnę 2012 pierwszy raz trenowałem według planu. Był to bardzo popularny plan Jurka Skarżyńskiego na połamanie 3h. Wykonałem go od deski do deski. Cały wydrukowany wisiał na lodówce. Rano dzwonił budzik, szedłem i wykonywałem daną jednostkę treningową. Efekty były znakomite, czułem się bardzo dobrze przygotowany. Zawiodła natomiast taktyka biegu. Pewność siebie spowodowała, że ruszyłem bardzo mocno. Nie trzymałem się grupy na 3h, już w pierwszej części trasy zdarzały mi się kilometry po 4:07 min/km. To nie mogło się skończyć dobrze i nie skończyło się. Już na 28 km dopadł mnie kryzys, na mecie zjawiłem się z czasem 03:03:10.

To była bardzo dobra lekcja, po pierwsze mój trening w końcu wyglądał dużo lepiej i wiedziałem, że przynosi znakomite rezultaty, a po drugie wiedziałem jak ważna jest strategia i taktyka, w szczególności na dystansie maratonu.



2013-2015


Jesień i zima to mój ulubiony okres treningowy, prawdziwy okres wykuwania formy. Tak też przepracowałem przełom 2012/2013. Efekty przyszły bardzo szybko – bardzo dobry i spokojny Półmaraton Warszawski 2013 z czasem 01:24:29. Zaraz potem wystartowałem w I edycji Orlen Warsaw Marathon 2013. Rozegrałem go bardzo dobrze, pierwszy raz z taktyką negative split. Biegłem bardzo spokojnie z całą grupą, a po 30km ruszyłem do zdecydowanego ataku. Po 35km były kilometry po 4:00 min/km, na mecie czas 02:59:22 i mega radość.

Czym dalej w las, tym większe zabawa, szukanie coraz lepszego treningu, dodanie treningu funkcjonalnego, rolowanie, rozciąganie, zdrowe odżywianie i kolejny 9 PZU Półmaraton Warszawski z czasem 01:21:26, a kolejny Orlen Warsaw Marathon 2014 jeszcze lepiej rozegrany. Znowu ogromny ‘focus’ na taktyce. Na mecie czas 02:53:38.

Powoli myślałem, nad połamaniem 2:50. Niestety następne moje starty to trochę stagnacja. 36 Maraton Warszawski 2014 kompletnie nieudany - 02:58:14, III edycja Orlen Warsaw Maraton 2015 - 02:52:29 oraz 37 PZU Maraton Warszawski 2015 - 02:51:15. Dlatego zacząłem się zastanawiać nad współpracą zawodnik – trener.

2016


Wczesną wiosną napisałem maila do Łukasza Kalaszczyńskiego, on zgodził się mi pomóc. Po pierwsze przejrzał mój cały plan i sprawnie zauważył kilka błędów – długie wybiegania maratońskie wykonywane zdecydowanie za szybko, wszystkie biegi WB2 także, bez kontroli tętna, które bardzo często wchodziło w zakres WB3. Dodatkowo zauważył, że nie pracuję nad poprawą prędkości. Miałem bardzo mało lub w ogóle brakowało przebieżek i innych biegów interwałowych. Ostatecznie cały mój plan wylądował w koszu.

Nowy plan to doskonały bodziec dla mojego organizmu. XI Półmaraton Warszawski 2016 to czas 01:19:18. Miesiąc później IV edycja Orlen Warsaw Marathonu 2016 rozegrana znowu po mistrzowsku. Czas na mecie to 02:46:41 z bardzo dobrą końcówką. W tym biegu na 30 kilometrze mam 113 pozycję, a kończę 75. To chyba było moje najlepsze 12km w maratonie. Wyprzedzam masę osób, naprawdę unoszę się i ledwo dotykam asfaltu. Prawdziwa magia … potrzeba tyle lat biegania aby w końcu doświadczyć takiego uczucia :). Kilka dni po tym maratonie rodzi mi się trzecie dziecko, chłopiec …



Po maratonie dalej współpracuję z Łukaszem i przychodzą jeszcze lepsze efekty. Niestety, brakuje chłodnej głowy i pokory. Decyduję w 38. PZU Maraton Warszawski 2016 zaatakować czas 2:40. To dla mnie wynik na styku, do 27 km realizuję taktykę wolniejszego biegu. Niestety po 28 dopada mnie kryzys, cały maraton kończę w 02:48:59. Zła decyzja, należało spokojnie pobiec poniżej 2:45.

World Marathon Majors - na maksa


To był mój 10 maraton. Przez przypadek trafiłam na historię Michaela Wardiana, który właśnie teraz ustanowił rekord Word Marathon Majors na poziomie < 2:31 i to w ciągu jednego roku. Ja nie chcę w ciągu jednego roku, chcę się przygotować optymalnie do każdego startu. Zresztą nie chcę aby ta przygoda trwała tylko rok. Chcę powalczyć o najlepsze wyniki i najlepszą średnią. Nie umiem powiedzieć, czy uda mi się zbliżyć do wyniku Micheala … ale nie darowałbym sobie, gdybym nie spróbował :).

------------------

Od Bieganie.pl
Krystian prowadzi bloga na: www.wmmbk.pl zapisany jest już dwa maratony z cyklu World Marathon Majors:

17 kwietnia 2017: Boston Marathon

24 września 2017: Berlin Marathon

Powodzenia !