Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij
Czy mięso jest w ogóle potrzebne biegaczom?
Pamiętam, kiedy zaczynałem swoją przygodę ze sportem, widziałem, jak moi starsi koledzy pochłaniali tony jedzenia. Myślałem wtedy, no jak siedzą tu koło mnie mistrzowie to widocznie, trzeba tak jeść. I jadłem. Na obozach nie było dnia bez wędlinki, mięsa na obiad, nabiału, białego chleba itp. Nie mogę powiedzieć, bo warzywa też były, ale na pewno było ich za mało, patrząc z punktu widzenia tego, co wiem teraz.

1.jpg

Schabowy to była podstawa, z niego mieliśmy czerpać moc i co najważniejsze - regenerować się po ciężkich obozowych treningach. Zawsze zastanawiałem się, dlaczego nękają mnie kontuzje, przecież dobrze się odżywiam, staram się dobrze trenować i dbać o odnowę. Praktycznie każdego roku musiało się coś przyplątać, a to naderwanie tego, a to tamtego, aż w końcu operacja ścięgna Achillesa. Nigdy nie myślałem, że powodem braku odpowiedniej regeneracji, może być złe odżywianie. Nie wiedziałem, że w moim przypadku może mieć to kluczowe znaczenie. Niestety przekonałem się o tym zbyt późno. 

Nasze organizmy są wyposażone, ci co czytują moje artykuły wiedzą przez Kogo, w doskonałe mechanizmy naprawcze. Niestety, aby one mogły zadziałać w pełni, potrzebują niezbędnych do tego składników odżywczych, oprócz tego nasze organizmy muszą być wewnętrznie czyste, aby mogły w pełni się regenerować, a mięso może mieć bardzo duży wpływ na upośledzanie regeneracji naszego organizmu. Dlaczego? Wyobraź sobie, że twoje ciało to silnik. Aby zapewnić silnikowi jak najdłuższą żywotność, trzeba utrzymać w czystości filtry wychwytujące zanieczyszczenia i zalewać jak najlepszym paliwem, a dzięki dobremu olejowi nadać mu odpowiednie smarowanie. Podobnie jest z naszym ciałem. Dlaczego?

Po pierwsze dlatego, że nasz organizm nie jest przystosowany do jedzenia mięsa, przemawiają za tym pewne proste fakty, które pokazują, że mimo tego, iż mięso jest w stanie przebrnąć przez nasz organizm i dać mu pewne wartości odżywcze, to z całą pewnością nie jest to pokarm, który mógłby pretendować do miana niezbędnego w naszej diecie. Jest po prostu słabej jakości zanieczyszczonym paliwem z najgorszym rodzajem oleju. Teraz ze świata motoryzacji przenieśmy się w świat zwierząt.

running_morning.jpg

W świecie zwierząt mamy roślinożerców, wszystkożerców oraz mięsożerców. Przyjrzyjmy się z boku tym „żercom” i popatrzmy czy organizm człowieka rzeczywiście jest przystosowany do jedzenia mięsa?

Kiedy przyglądamy się chociażby ruchomości żuchwy, można szybko spostrzec, że zarówno drapieżniki, jak i wszystkożercy mają znikomą ruchomość boczną żuchwy. Roślinożercy natomiast mogą ruszać nią na boki, a spowodowane jest to potrzebą przeżuwania. Jak jest u człowieka? No poruszaj! I wszystko jasne. 

No a teraz czas na ząbki, które w przypadku grupy drapieżników i wszystkożernych wiele się nie różnią. Są spiczaste, ostre i zakrzywione o postrzępionych krawędziach. Inaczej rzecz się ma w przypadku roślinożerców, ich zęby są szerokie, płaskie i łopatowe, tępe, spłaszczone i z guzkami. Wystarczy odrobinę poruszać językiem i będziemy wiedzieli, do której grupy bardzo nam daleko.

Weźmy teraz przeżuwanie. Zarówno drapieżniki, jak i wszystkożercy, nie przeżuwają swoich pokarmów, tylko łykają całe kęsy. Czasem delikatnie miażdżąc pokarm. Zwierzęta żywiące się pokarmem roślinnym przeżuwają swój pokarm i tak samo robi człowiek. 

erwwerwer.jpg

Ślina to kolejna sprawa, która odróżnia od siebie poszczególnych „żerców”. Ślina, mięso i wszystkożerców nie posiada enzymów trawiennych i w dodatku ma odczyn kwaśny, dzięki czemu trawienie rozpoczyna się od razu po zetknięciu ze śliną. Zwierzęta roślinożerne tak samo, jak człowiek posiadają w ślinie enzymy trawiące węglowodany, a jej odczyn jest zasadowy i dopiero podczas żucia, kiedy ślina miesza się z pokarmem, zaczyna się wstępne trawienie. Nie możemy łykać całych kęsów.

Kwasowość żołądka to kolejna kwestia, która sprawia, że duże ilości mięsa na pewno nie wpływają pozytywnie na nasze zdrowie, formę czy regenerację. Jeśli chodzi o roślinożerców, ich pH wynosi 4-5 (przy obecności pożywienia w żołądku) i tak samo rzecz się ma w przypadku człowieka. Drapieżniki i wszystkożercy mają pH żołądka 1 lub niższe, kiedy znajduje się w nim pożywienie.

A reszta przewodu pokarmowego? Nasze jelita są bardzo długie podobnie jak jelita roślinożerców. Ich długość to około 10 długości tułowia, a w przypadku drapieżników i wszystkożerców jest to tylko ok. 3-6 długości. Ich jelito grube ma gładkie ścianki, nie jest pofałdowane. Dzięki temu pokarmy mięsne są szybko wydalane. W przypadku roślinożerców czy człowieka jelito jest pofałdowane pełne różnego rodzaju małych zagłębień. W dodatku patrząc od strony anatomii, nasze jelita wyglądają tak jak jelita zwierząt żywiących się tylko roślinami. 

108068154.jpg

Lubię pewien zdroworozsądkowy argument, a mianowicie: możemy zjeść surowe roślinny np. pomidor czy ogórek. Jest smaczny na surowo. A mięso? Raczej budzi nasze obrzydzenie, kiedy jest surowe i jest to prawidłowy odruch organizmu.

Jedną z największych krzywd, jaką wywołuje żywienie oparte w głównej mierze o produkty mięsne, to zmiana współczynnika pH naszego ciała na kwaśny. Zawarte w mięsie duże ilości białka, powodują wzrost współczynnika kwasowości, co powoduje kwasicę. Aby zneutralizować pH, organizm zużywa najbardziej zasadowy związek, którym jest wapń. Kto chociaż trochę wnikał w to, jak bardzo ważna jest odpowiednia ilość wapnia w organizmie biegacza i jak bardzo jest ważny przy regeneracji organizmu, na pewno zrozumie, że mięsne posiłki w dużej mierze mogą powodować wolniejszą regenerację lub nawet jej upośledzenie, a co za tym idzie mogą przyspieszać powstawanie urazów. Kiedy spożywamy żywność roślinną, nasze pH pozostaje w harmonii z organizmem i wapń nie jest zużywany, w związku z czym organizm działa jak należy.