Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij
Dr Robert Gajda o ryzykach związanych z bieganiem i prewencji
Maratończycy swoja przygodę z bieganiem rozpoczynają z różnym wieku i z różnych powodów. Jedni, bo uważają, że bieganie przedłuża życie i chroni przed wieloma chorobami jak np. cukrzyca, nadciśnienie tętnicze, otyłość czy choroba wieńcowa - i słusznie! Czyli stosują tzw. prewencję pierwotną. Poprzez zdrowy styl życia zapobiegają chorobom ale przede wszystkim swą aktywnością powodują, że czerpią z życia dużo więcej niż osoby nie trenujące.


Bez wdawania się w szczegóły na poziomie komórkowym trzeba jednoznacznie stwierdzić: komfort życia ludzi uprawiających sport amatorsko jest nieporównywalnie większy niż nie trenujących. W tym komforcie mieszczą się przeróżne rzeczy: zarówno wygoda wiązania buta (mniejszy brzuch), uprawiania seksu (atrakcyjność i zwykła kondycja) jak i odporność psychiczna na codzienny stres co w dzisiejszych czasach ma niebagatelne znaczenie a wręcz często jest głównym powodem uprawiania sportu przez np. biznesmenów.

Warto przy tym dodać, że gdzie kończy się tzw. ,,zdrowy styl życia” i czym dokładnie on jest w sposób matematyczny przedstawić się nie da. Przyjmujemy, że dla ludzi którzy jak w większości czytelnicy portalu Bieganie.pl, wybrali bieganie jako formę sportowego dbania o swoje zdrowie fizyczne i psychiczne, 40 kilometrów przebieganych tygodniowo, to mniej więcej ta liczba, która najbliżej odpowiada tej definicji. Oddalanie się od tej liczby tygodniowych kilometrów w każdą stronę powoduje zmniejszanie korzyści płynących z prowadzenia ,,zdrowego stylu życia”.

Kolejna grupa to sportowcy, a właściwie lepiej powiedzieć pacjenci biegający w ramach prewencji wtórnej. Czyli osoby już z rozpoznanymi chorobami, czasami bardzo poważnymi np. po zawałach serca, z zaawansowaną chorobą wieńcową. Czasem po prostu otyli (to też choroba), z cukrzycą lub zaburzeniami gospodarki lipidowej, którym lekarz nakazał zwiększenie aktywności fizycznej celem zmniejszenia prawdopodobieństwa wystąpienia powikłań chorób, które już mają, czy nawrotów groźnych objawów tych chorób. To jest druga grupa ludzi bardzo dużo zyskująca na sporcie.

Kolejna grupa to ci, którzy uprawiają sport profesjonalnie. Gotowi poświęcić całe swoje aktualne życie dla osiągnięcia celu sportowego. Niewielka część z nich gotowa zaprzedać duszę diabłu (czytaj: brać doping) ryzykując zdrowie a czasem życie dla zrobienia określonego czasu lub zdobycia wymarzonego tytułu sportowego. Z założenia są to osoby zdrowe i dobrze przebadane. Nic bardziej błędnego – tylko z założenia. O ironio, z tych trzech grup osób bywa, że najbardziej kontrolowana przez lekarzy jest grupa biegaczy traktujących sport jako prewencję wtórną czyli tych wyjściowo chorych.


Nagłe zgony podczas aktywności fizycznej zdarzają się we wszystkich wymienionych grupach. A przecież z założenia w tej pierwszej i trzeciej nie powinno ich być. Czy zaszkodziło im bieganie? Bardzo mało prawdopodobne wręcz, prawie nie możliwe. Chociaż prawdopodobnym jest, że np. start w zawodach był triggerem czyli czynnikiem spustowym, wyzwalającym wystąpienie śmiertelnych objawów dotychczas nie zdiagnozowanej choroby, którą zawodnik miał od dawna a może nawet od urodzenia a ujawniła się właśnie podczas zawodów czy intensywnego treningu. Zawsze wtedy powstaje pytanie. Czy można dokładnymi badaniami wykluczyć takie ryzyko? W 100% jest to absolutnie niemożliwe. Ale zwykle badanie lekarskie oraz pewne badania diagnostyczne w sposób bardzo istotny mogą takie ryzyko ograniczyć bardzo istotnie.

Trenujemy żeby być zdrowszym. Nasz organizm adaptuje się w różny sposób do wysiłku fizycznego. W tym też nasze serce nazywane w wyniku tych adaptacyjnych zmian sercem sportowca. Może wydawać się dziwnym dla biegacza ale czasami nam lekarzom jest bardzo trudno odpowiedzieć na pytanie czy serce konkretnego wydaje się zdrowego sportowca jest sercem zdrowszym niż osoby nie trenującej?

 

Serce maratończyka


Serce „maratończyka” charakteryzuje się m.in. dobrze zbalansowanym przerostem mięśnia i powiększeniem jego jam oraz wolnym rytmem na skutek przewagi działania układu przywspółczulnego. Czy ów ,,dobrze zbalansowany przerost mięśnia i powiększenie jam serca…” – jako adaptacja serca do wysiłku - nie jest dodatkowo i niezależnie remodelingiem mięśnia sercowego w wyniku ekstremalnego wysiłku fizycznego o działaniu proarytmicznym? To samo pytanie w języku zrozumiałym dla sportowca powinno brzmieć: czy serce sportowca przystosowując się do wysiłku i zmieniając na wiele sposobów, w tym przerastając i powiększając się nie przebudowywuje się w taki sposób, że może być to niebezpieczne dla zawodnika poprzez podatność na zaburzenia rytmu serca?

To pytanie, my kardiolodzy zadajemy sobie od dawna a odpowiedzi nie są jednoznaczne. Coś jest na rzeczy. Chociaż zgony dotyczą zawodników wielu dyscyplin, w statystykach przeważają biegacze długodystansowi.


Według niektórych autorów zajmujących tą problematyką zawodnicy, u których nie stwierdzono uprzednio choroby serca umierają znacznie częściej niż ich rówieśnicy, którzy nie uprawiają sportu i około 2 razy częściej niż średnia w ogólnej populacji badanych osób.
Dlaczego sportowcy umierają częściej niż ich rówieśnicy, którzy nie uprawiają sportu? Czy aktywność fizyczna może być przyczyną zwiększonej śmiertelności wśród nastolatków i młodych dorosłych?

Stan dzisiejszej wiedzy wyraźnie wskazuje, że najczęściej to nie sport jest przyczyną powstawania chorób, które są odpowiedzialne za zgon ale z danych statystycznych wyraźnie wynika, że jeśli już jest choroba serca to prawdopodobieństwo jej ujawnienia się właśnie w postaci nagłego zgonu jest średnio ponad 2,5-4 krotnie większe u sportowców, którzy podczas aktywności fizycznej ujawnią jej występowanie.

Zgony wśród sportowców są niezmiernie rzadkie jednak kiedy już występują za sprawą mediów stają się obiektem zainteresowań całego świata nie tylko sportowego i zawsze szuka się winnego tego zdarzenia.


Najczęstszą przyczyna zgonów u sportowców maratończyków są choroby powodujące zaburzenia rytmu serca.


Wśród chorób, które usposabiają do zaburzeń rytmu serca są : kardiomiopatia przerostowa , arytmogenna
dysplazja prawej komory, choroba wieńcowa, anomalie tętnic wieńcowych, kanałopatie, stenoza aortalna, zapalenie mięśnia sercowego.


W proporcjonalnym udziale chorób będących przyczyną nagłych zgonów wśród młodych sportowców dominuje kardiomiopatia przerostowa - 36%, anomalie tętnic wieńcowych -17%, nieokreślony przerost lewej komory - 8%, zapalenie mięśnia serca - 6%, arytmogenna dysplazja prawej komory- 4% a u 3% badanych stwierdza się całkowicie zdrowe serce. Swój istotny udział ma też pierwotne migotanie komór oraz nierozpoznane wady wrodzone. Ponad 36% zgonów nigdy nie jest wyjaśnionych żadną konkretną chorobą. Po 35 roku życia zdecydowanie na pierwszym miejscu wśród przyczyn nagłych zgonów znajduje się choroba wieńcowa.


Chociaż definicja
,,serca sportowca” jest dość dokładnie określona to nie ma pewności, że adaptacja serca do wysiłku nie niesie za sobą w niektórych przypadkach niebezpieczeństw takich jakie powodują choroby, które też w swym przebiegu ,,upodabniają” nieco serce do serca sportowca. Subtelność tych różnic stanowi sedno trudności diagnostycznych i konieczność szczególnej wiedzy i ostrożności w interpretacji badań sportowców.

W sercach niektórych sportowców szczególnie maratończyków, zwłaszcza najbardziej zaawansowanych treningowo i z najlepszymi wynikami widzimy w różnych badaniach diagnostycznych różne objawy nie zawsze będące normą. I tak w ECHO serca oprócz przerostu serca spotykamy u niektórych maratończyków przejściowe pogorszenie funkcji skurczowej prawej komory. W rezonansach magnetycznych widujemy podwsierdziowe zwłóknienia w lewej komorze. W badaniu Holtera EKG obserwujemy zaburzenia rymu serca a u zawodników szczególnie po 35 roku życia w próbie wysiłkowej cechy niedokrwienia wysiłkowego serca. Wszystkie wymienione objawy chociaż rzadkie są nieprawidłowe i wymagają dalszej diagnostyki i leczenia a najczęściej nie dawały żadnych objawów.

Remodeling czyli przebudowa serca w wyniku ekstremalnego długotrwałego wysiłku a konkretnie mięśni przedsionków serca jest z kolei odpowiedzialny za wystąpienie migotania przedsionków. One też występują znacznie częściej u sportowców dyscyplin wytrzymałościowych niż w ogólnej populacji (5,3 x częściej)


Bardzo ważnym pytaniem, na które nie mamy jednoznacznej odpowiedzi jest pytanie czy trening w pewnych przypadkach nie może rozwinąć choroby, która nigdy by nie wystąpiła gdyby zawodnik nie trenował ekstremalnie ciężko. Konkretnie - czy u sportowców istnieje nabyta arytmogenna kardiomiopatia prawej komory? Wiemy z cała pewnością, że obserwowano przypadki całkowitego cofniecia się zmian sugerujących kardiomiopatię przerostową lewej komory u sportowców po tym kiedy zakazano im trenować.


Istotnym problem pojawiającym się w sportach wytrzymałościowych są też stany zapalne i nadkrzepliwość krwi skutkująca czasem groźnymi powikłaniami takimi jak np. zatorowość płucna.


Co wiec sporowiec amator a tym bardziej ambitny amator nie wspominając o zawodowcach powinien zrobić dla swojego zdrowia w aspekcie zagrożeń kardiologicznych?


Minimum dla każdego amatora to zbadać się u swojego lekarza rodzinnego i zrobić badanie EKG. Jeśli lekarz, lekarz rodzinny będzie zaniepokojony wyśle cię do kardiologa lub lekarza sportowego a oni przeprowadzą dalszą diagnostykę. Jeśli podchodzisz do sportu ambitnie a twój kilometraż jest bliższy 100 niż 40 kilometrom na tydzień szukaj bezwzględnie specjalisty niezależnie od wizyt u lekarza pierwszego kontaktu. Idealnie jest trafić do kardiologa sportowego – czyli lekarza z dwoma specjalizacjami i doświadczeniem z pracą ze sportowcami. Jeśli biegasz powyżej 100km tygodniowo – musisz być pod nadzorem specjalisty i odwiedzać go najlepiej 2 razy do roku. Ja osobiście robię szeroki zakres badań i uważam, że nie ma w tym przesady.

Oprócz oczywiście szczegółowego wywiadu i badania przedmiotowego wykonuję: EKG, echo serca, próbę wysiłkową i badanie Holtera EKG. Taki zestaw badań w bardzo istotny sposób ogranicza grupę ludzi, którzy mogą się ,,przemknąć” z jakąś groźną chorobą niebezpieczną dla sportowca ale jak ciągle powtarzam nie gwarantują 100% pewności co do groźnych zdarzeń kardiologicznych z tego powodu określanych przez nas lekarzy ,,nieuniknioną rzadkością”. Jest to jednak drogi zestaw badań a zawodnicy albo opłacają je sami albo koszty pokrywa klub lub sponsorzy.


Badania


Dlaczego szczegółowe badanie lekarskie i w/w badania diagnostyczne są tak ważne? Podam tylko przykłady dla pokazania wagi tych badań.


Badanie lekarskie: począwszy od szczegółowego wywiadu czyli rozmowy, którą lekarz przeprowadza zawodnikiem. Z niego może się dowiedzieć np. czy były w rodzinie choroby tkanki łącznej – wtedy zwróci szczególną uwagę na możliwość wystąpienia zespołu Marfana, który u sportowców może objawiać się też tętniakiem rozwarstwiającym aorty o bardzo złym rokowaniu w przypadku nie rozpoznania.


Pomiar ciśnienia tętniczego
: prosty sposób na wykrycie ciężkiego nadciśnienia grożącego np. udarem mózgu


Osłuchiwanie lekarskie
: dobre ucho lekarza wyłapuje większość wad anatomicznych serca nie mówiąc o zaburzeniach rytmu serca.


EKG
: bardzo ważne badanie. Włosi, odkąd wprowadzili obowiązkowe badanie EKG dla wszystkich sportowców spowodowali, że złe statystyki o których wyżej pisałem wypadają u nich zupełnie inaczej. Tylko z powodu tego jednego obowiązkowego badania śmiertelność wśród młodzieży trenującej jest mniejsza niż nie trenującej, która takiego obowiązku nie ma. EKG jest bardzo ważnym badaniem i stosunkowo niedrogim, za pomocą którego doświadczony lekarz jest w stanie rozpoznać olbrzymią liczbę niebezpiecznych chorób. Wśród nich są tak częste jak choroba wieńcowa czy tak rzadkie a niebezpieczne jak zespół wydłużonego QT, zespół Brugadów czy inne kanałopatie tj. choroby o podłożu genetycznych dające bardzo groźne zaburzenia rytmy serca.

Jednak EKG nie jest badaniem doskonałym. Bywa, że wynik EKG jest fałszywie ujemny, czyli EKG jest prawidłowe tam gdzie z zasady powinny być w nim typowe zmiany chorobowe jak np. w kardiomiopatii przerostowej. Ta z kolei jest stosunkowo łatwa do rozpoznania w kolejnym z wymienionych badań w badaniu ECHO serca.


Badanie ECHO serca to niezmiernie ważne ale niestety już drogie badanie. Rozpoznaje się przy jego pomocy zarówno wady wrodzone jak np. ubytki przegród serca czy nabyte np. reumatyczne zmiany na zastawkach serca. Doskonale służy do oceny kurczliwości serca niezależnie od potencjalnych powodów jej zaburzeń. Jest badaniem nie do przecenienia w rozpoznawaniu kardiomiopatii, zespołu wypadania płatka zastawki mitralnej ( zespół Barlowa), chorób zapalnych serca i wielu innych.

Holter EKG: ma za główne zadanie rozpoznać arytmie serca, która czasem może być zwiastunem grożącej tragedii ale też nadmierne zwolnienie rytmu serca, które u niektórych sportowców potrafi przyjąć skrajnie niskie wartości do 20 uderzeń na minutę z kilkusekundowymi przerwami co już nie jest cechą serca sportowca a po prostu patologią.


Próba wysiłkowa, która ma olbrzymie znaczenia dla rozpoznawania choroby wieńcowej (dla mnie standard postępowania u sportowców po 35 roku życia) ale też jako istotne badanie będące prowokatorem zaburzeń rytmu serca, które w spoczynku nie występują a w wysiłku mogą ujawnić się w dramatycznych okolicznościach.

Podsumowując: dbajmy o siebie, nie kuśmy losu. Sport w wymiarze zdrowego stylu życia jest nie do przecenienia Z całą pewnością wydłuża o kilka lat życie i co najważniejsze znacząco poprawia jego komfort. Ma zbawienny wpływ na wiele już rozpoznanych i leczonych chorób. Czym więcej biegasz, im lepsze czasy osiągasz, tym bardziej myśl o swoim zdrowiu. Jesteś wtedy bardziej narażony na wystąpienie w prawdzie rzadkich ale ciągle opisywanych powikłań zdrowotnych mogących dotykać sportowców lub ujawniać się w postaci pewnych chorób w związku z uprawianym sportem. Po prostu badaj się regularnie i nie ignoruj ostrzeżeń płynących z twojego organizmu takich jak pogorszenie tolerancji wysiłku, uczucie kołatania serca a w szczególności utrata przytomności podczas wysiłku, który to objaw jest kategorycznym i bezwzględnym sygnałem wymagającym bardzo dokładnych badań specjalistycznych i nigdy nie może zostać zignorowany. Nie trenuj podczas grypy czy przeziębień. Prosisz się wtedy o powikłania np. w postaci kardiomiopatii rozstrzeniowej- choroby, która zakończy definitywnie twoją przygodę ze sportem. Trudne diagnostycznie i niebezpieczne choroby, chociaż bardzo rzadko dotykają też sportowców.

Wielu biegaczy długodystansowych tylko dlatego, że podeszli do swojego zdrowia tak poważnie jak do swojego treningu i nie lekceważyli sygnałów płynących z organizmu zostało w odpowiednim czasie zdiagnozowanych unikając nieszczęść a niemała cześć po terapii wróciła do sportu w wymiarze wyczynowym i cieszy się dalej radością z niego płynącą.



Dr n med, Robert Gajda.
Dyrektor i właściciel Centrum Medycznego Gajda-Med w Pułtusku, kardiolog, specjalista chorób wewnętrznych i medycyny sportowej, zapalony biegacz, życiówka w maratonie 2h33.