Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij
Grivel Mountain Runner 12l – test plecaka biegowego
Charakterystyczne czarne plecaki z żółtym napisem zaczęły pojawiać się w zeszłym roku w galeriach zdjęć z biegów górskich. Nigdy wcześniej nie słyszałem o tej marce i nie zwróciłem na nie specjalnej uwagi, aż natknąłem się na dyskusję na facebooku, w której zachwalano produkty biegowe marki Grivel.

Jakiś czas później jechaliśmy z Panem Krzysztofem (znanym gawędziarzem, górołazem i miłośnikiem kotów) na Zimowy Ultramaraton Karkonoski.

- Panie Krzychu, czy znana ci jest marka Grivel? 
- Taaaa… Dobra włoska marka, np. w środowisku wspinaczy panuje powszechna opinia na zasadzie „potrzebujesz porządnych, solidnych, pewnych raków? Weź Grivela, nie będzie wtopy.” Ja też mam ich raki.  A co?
- A nic, mają coś tam biegowego.



Zachęcony rekomendacją starszego kolegi przystąpiłem do testów plecaka Grivel Mountain Runner 12L.

Plecak dla giganta

Tor des Géants do wyścig górski rozgrywany we włoskiej Dolinie Aosty. Liczy sobie 330 kilometrów i 24 000 metrów przewyższenia. Rozgrywany jest w formule ciągłej, to znaczy że nie jest podzielony na etapy i w żadnym momencie zegar mierzący czas nie jest zatrzymywany. Do końcowego rezultatu wlicza się więc również czas poświęcony przez zawodników na sen, który jest niezbędny, jako że nawet najszybsi potrzebują zwykle do pokonania trasy siedemdziesięciu kilku godzin.

Firma Grivel to uznany w świecie górskim producent sprzętu – raków, czekanów, uprzęży i tym podobnych wynalazków, które – choć cenione przez użytkowników – jednak nie bardzo kojarzą się z bieganiem. Włoski producent jest również sponsorem Tor des Géants i na potrzeby biegania górskiego opracował serię plecaków Mountain Runner.


Pierwsze wrażenie

Już na pierwszy rzut oka Grivel wygląda solidnie. Miałem trochę wrażenie, że leży przede mną kamizelka policyjna, a nie biegowy plecak. Wrażenie potwierdziło się, gdy wziąłem go do rąk – jest ciężki, cięższy niż większość plecaków do biegania. Natychmiast pojawiło się w mojej głowie pytanie, czy ciężar ten nie będzie przeszkadzał podczas ruchu.

Mountain Runner budzi respekt swoim wykonaniem – sprawia wrażenie bardzo „porządnego”, nie skąpiono tu materiału ani nici. Warstwy materiału są dość grube, przeszycia mocne, co obudziło kolejną wątpliwość – czy szwy i sztywniejsze elementy nie będą uwierać?

Spore wrażenie wywarła na mnie także liczba kieszeni, które jednak zasługują na osobny akapit…

Konstrukcja


Plecak jest dedykowany do biegania i pomyślany tak, by nadawał się nawet na najdłuższe wyścigi. Stąd duża liczba kieszeni i wiele możliwości poupychania drobiazgów. Spora liczba kieszeni na pewno zwiększa nieco ciężar plecaka, ale z drugiej strony oferuje możliwość lepszego rozlokowania ekwipunku – wielu z nas miało kiedyś do czynienia z sytuacją, gdy musieliśmy wywalać całą zawartość głównej komory, żeby dostać się do drobiazgu na jej dnie…

plecak4.jpg

Tylna komora Grivela podzielona jest na 3 części, a każda z nich niejako leży na poprzedniej, czyli każda z tych trzech kieszeni ma długość i szerokość całej tylnej części plecaka. Możemy więc do komory głównej osobno schować bukłak (plecak nie jest weń wyposażony), jakieś grubsze ciuchy do osobnej części i garść drobnych przedmiotów do ostatniej – i wszystko znajdzie się w „swojej” kieszeni. Materiał zewnętrzny jest rozciągliwy, co zwiększa pojemność plecaka. Dodatkowo w tylnej jego części występują rozciągliwe sznurki typu bungee cord z zapinkami, dzięki którym możemy z tyłu do plecaka przytroczyć łatwo np. kurtkę. System zastosowany przez Grivela sprawdza się wyśmienicie, to spora zaleta plecaka.


Pod pachami mamy dwie spore kieszenie zapinane na zamek błyskawiczny, do których zmieścimy wiele batonów czy żeli albo czołówkę i coś jeszcze. Na nich umieszczono dodatkowe dwie kieszenie z rozciągliwego materiału. Kieszenie pod pachami są zdaniem niektórych trudno dostępne, ja nie miałem z tym problemu. ale z „dziennikarskiego obowiązku” przywołuję tę opinię.



Z przodu na szelkach mamy dwie kieszenie na półlitrowe okrągłe bidony. Szelki są nierozciągliwe i dość grube, kieszenie dobrze wyprofilowane i wyposażone w bungee cord do unieruchomienia bidonu. Bardzo lubię to rozwiązanie i tu sprawdza się ono świetnie, tzn. bidony są trzymane mocno, stabilnie, prawie nie podskakują i w żadnym wypadku nie uciskają i nie obcierają. Odpowiada za to w dużej mierze sztywny, gruby i nierozciągliwy materiał oraz rzecz jasna dobry projekt – kieszenie są umieszczone na odpowiedniej wysokości, dobrze obmyślono wzmocnienia i usztywnienia. Uwaga – rozwiązanie sprawdza się świetnie tylko z okrągłymi bidonami. Ani płaskie bidony, ani tym bardziej miękkie soft flaski nie nadają się do użycia z tym plecakiem, ze względu na fabryczne usztywnienia, które trzeba by było wypruć. Oprócz wspomnianych kieszeni mamy również jeszcze kilka dodatkowych nad, pod, po bokach i… wszędzie. Jeszcze do nich wrócę.

Dopasowanie


Jak już wspomniałem, poza materiałem zewnętrznej kieszeni tylnej plecaka oraz materiałem niektórych kieszeni plecak Grivela jest uszyty z nierozciągliwego materiału. Kwestia zastosowania elastycznych wstawek jest jedną z najważniejszych decyzji przy konstrukcji plecaka – elastyczny materiał sprawia, że plecak dobrze przylega, lepiej się układa, wydaje się bardziej dopasowany. Istnieje jednak zasadnicze ALE – w ogromnej większości przypadków jest tak tylko przy pustym plecaku. Dołożenie obciążenia sprawia, że plecak zaczyna podskakiwać przy każdym ruchu, w miarę jak elastyczne elementy rozciągają się pod wpływem ciężaru. Tak jest m. in. z plecakiem trailowym Asicsa, który mimo fajnego pierwszego wrażenia po napełnieniu bukłaka zaczyna nieznośnie podskakiwać. Z drugiej strony nierozciągliwy materiał wymusza świetne uszycie i możliwość idealnego dopasowania.



I tu pojawia się jeden z najczęstszych zarzutów użytkowników – że plecak jest niedopasowany. Od razu wyjaśnię, że uważam wręcz odwrotnie. Dla mnie Grivel Mountain Runner to jeden z najlepiej uszytych i zaprojektowanych plecaków pod względem dopasowania i wygody – pod warunkiem jednak, że prawidłowo dokona się jego regulacji.


Odpowiadają za to dwie pary solidnych rzepów – jedna na szelkach nad obojczykami, a druga pod pachami. Rzep należy odpiąć, dostosować długość i zapiąć. Kwadrans zabawy rzepami z wypakowanym plecakiem, sprawdzanie różnych ustawień (pomocą służy podziałka, pokazująca liczbowo, w jakim stopniu rozluźniliśmy/zacieśniliśmy plecak) i w końcu mamy optymalne dopasowanie. Dobrze wyregulowany Grivel leży jak kamizelka lub marynarka uszyta na miarę przez znakomitego krawca – po rozpięciu poły prawie w ogóle się nie rozchodzą. Dwa paski spinające szelki służą jedynie do końcowego, kosmetycznego dopasowania – oczywiście swoją rolę spełniają podczas dynamicznych ruchów, nie pozwalając majtać się szelkom z bidonami.



Po starannym ustawieniu Mountain Runnera od wielu miesięcy biegam z nim bez jakichkolwiek modyfikacji.

Użytkowanie


W testach starałem się przede wszystkim potwierdzić lub rozwiać kilka podstawowych wątpliwości:

1. Czy ciężar plecaka nie będzie przeszkadzał?

NIE. Mimo sporej wagi Grivel nie ciąży, pod warunkiem dobrego dopasowania. Rzecz jasna podobnie, jak na krótkie zawody lepiej założyć lekkie i dynamiczne startówki (jeśli ktoś posiada takowe), tak na krótsze biegi pancerność i pakowność Grivela nie przyda się aż tak bardzo, natomiast do codziennego użytkowania oraz na biegach ultra sprawdzi się świetnie.

2. Czy krawędź wewnętrzna szelek nie będzie obcierać?

Plecak jest tak uszyty, że szelki biegną dość wąsko przy szyi i obawiałem się otarć, jednak wypakowany i zapięty plecak schodzi nieco niżej, nie przesuwa się i nie obciera.

3. Czy będzie wygodnie, czy plecak będzie dobrze się trzymał, czy nie będzie się przekręcał, podskakiwał itp.?

Nic z tych rzeczy. Pełen komfort.

Podsumowanie

Wady

- spory ciężar (w porównaniu z plecakami konkurencji),
- brak bukłaka lub bidonów w zestawie,
- brak specjalnego wyprowadzenia rurki bukłaka z komory (można korzystać z bukłaka, ale brakuje kilku szczegółów dedykowanych dla tego rozwiązania),
- słyszałem opinie o niedostatecznej dostępności kieszeni pod pachą (ja sięgam do nich bez trudu, ale wspominam, bo słyszałem takie głosy),
- brak praktycznej możliwości stosowania soft flasków lub płaskich bidonów ze względu na usztywnienie i wyprofilowanie odpowiednich kieszeni.

Zalety

- solidne wykonanie,
- system mocowania kijów po bokach komory głównej na plecach,
- świetny system kompresji komory głównej za pomocą bungee cordów, możliwość „przypięcia” kurtki,
- świetne dopasowanie (kwestia dyskusyjna, wyrażam swoją szczerą opinię) i związany z nim komfort użytkowania,
- niska cena,
i wreszcie
- liczba kieszeni i ich pakowność.

Kieszeni jest OSIEMNAŚCIE. Małe, duże, z przodu, z tyłu, widoczne, ukryte. Ich znajdowanie to niezła frajda. Mnogość pozwala rozlokować ekwipunek w taki sposób, by móc dostać się do poszczególnych rzeczy bez wywalania połowy zawartości plecaka.

Wnioski


Na pewno to nie jest plecak do każdego specyficznego zastosowania. Osoby z wyrobionym „gustem” i upodobaniami na pewno znajdą produkt lepiej dopasowany do ich specyficznych potrzeb. Jednakże jeśli tylko mowa o pierwszym plecaku dla osoby rozpoczynającej przygodę z górskim bieganiem, szczególnie ultra, polecam go z ogromnym przekonaniem. Podejrzewam również, że gdy droższe i lżejsze plecaki sprują się, podrą i rozlecą, Grivel Mountain Runner nadal będzie wyglądał jak nowy.

Plecak testowałem dzięki uprzejmości firmy Himalsport, która jest dystrybutorem marki Grivel w Polsce.