Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij
Oni pobiegną do Leonidasa! Poznajcie Polish Spartathlon Team 2016
246,8 km radości, walki, bólu i cierpienia. 246,8 km aby zapisać się na kartach historii biegów ultra, aby zjeść ambrozji i popić go olimpijskim nektarem. Poznajcie Polaków, którzy już 30 września rzucą wyzwanie trasie starożytnego posłańca Filipidesa.


Spartathlon jest uważany za najbardziej prestiżowy ultramaraton w Europie. Obok UTMB, Maratonu Piasków, Badwater i Comrades wchodzi w skład tzw. Wielkiego Szlema Ultramaratońskiego. Uchodzi za bieg płaski, jednak fragmentarycznie jego specyfika zmienia się w górską. Ma najbardziej wymagające limity czasowe spośród wszystkich biegów ultra. Aż 75 punktów kontrolnych i 36 godzin na pokonanie całej trasy. Na tych, którzy zaczynają bardzo wolno i asekuracyjnie pętla czasowa szybko się zacieśnia, bowiem limity są ustawione w takich sposób, aby popędzać biegaczy a psychiczny komfort zyskuje się dopiero po przebiegnięciu ok. 170 km. W samym biegu startuje aktualnie około 400 osób. W przybliżeniu 300 mężczyzn i 100 kobiet, wszystko po to, aby odwoływać się do spartańskiej historii 300, którzy walczyli wspólnie z Leonidasem.

Dla Greków tradycja jest niezwykle ważna, dlatego bieg jest tak skromny i niezwykle trudno się na niego dostać. Najpierw należy wypełnić jedno z kilku wymaganych dość rygorystycznych jak dla amatorów minimów i mieć szczęście w losowaniu. Oprócz tego kraje takie jak Japonia, Francja, Niemcy, czy USA mają wewnętrzne limity startowe uniemożliwiające im wysłanie na bieg większej niż przewiduje organizator liczby reprezentantów.

Rozmowa z Olą Niwińską, Pawłem Szynalem i Maćkiem Żukiewiczem przed wylotem do Grecji.



Póki co biało-czerwoni są w limicie „Reszta Świata”, bowiem aplikantów spełniających wymogi jest co roku bardzo niewielu. Najlepsi z najlepszych mają jednak możliwość startu bez losowania, jeżeli wypełnią 120% wymaganego minimum.

Czas na prezentację polskiej jedenastki, za którą będziemy trzymać kciuki 30 września/1 października:

Aleksandra Niwińska

Spartathlon udało się do tej pory ukończyć tylko trzem Polkom – Irenie Lasocie, Edycie Szczygielskiej i Barbarze Szlachetce, która w 2003 roku z czasem 31 godzin i 50 minut zajęła 3 miejsce. Śp. Szlachetka stała się inspiracją dla Oli, która poprawiła jej rekordy Polski w biegach 12 i 24-godzinnych. Teraz chciałaby pójść w jej ślady na Spartathlonie. A ma ku temu argumenty. Po 4 złotych medalach mistrzostw Polski, brązowym medalu MŚ i srebrze ME w drużynie w biegu 24-godzinnym w Turynie, gdzie zajęła kolejno 10 i 6 miejsce, rozpoczęła przygotowania do imprezy w Grecji. Trenując bardziej jak lekkoatletka niż ultraska, zaczęła poprawiać wyniki w półmaratonie, maratonie, oraz na 100 km. Tej wiosny dzięki wynikowi 139,5 km w biegu 12-godzinnym wyszła na czoło światowych list, a jej rezultat jest 4. w światowej historii kobiecych startów. Jej skromność jest wprost proporcjonalna do talentu jaki posiada, a niezłomna psychika sprawia, że potrafi wygrywać z mężczyznami mającymi klasę mistrzowską międzynarodową w biegach ultra. Ma papiery na wielkie bieganie.


Paweł Szynal


Mąż i ojciec czwórki dzieci, pułkownik BOR, dwukrotny mistrz Polski, wicemistrz świata i wicemistrz Europy w biegu 24-godzinnym. Lista obowiązków i sukcesów jest w przypadku Pawła bardzo długa oraz imponująca. Zawodnik LKS Olymp Błonie do swoich biegów przygotowuje się jak pięściarz do walki. Długo odpoczywa, ale gdy bierze się do pracy to iskry i wióry lecą. Na poważnie przygotowania rozpoczął w maju, w czerwcu brał udział w biegu 24-godzinnym w Niemczech, gdzie testował swój nowy sposób odżywiania – dietę wysokotłuszczową, na którą przeszedł w tym sezonie. Startuje bardzo mało, ale gdy zakłada numer startowy na docelowej imprezie, to oznacza, że jest gotowy. Licznik kilometrów dobijał u Pawła do ponad 300 km tygodniowo! Do tego dokładał wiele różnych ćwiczeń siłowych. Trenował 2 razy dziennie, a w weekendy czasem nawet 3 razy dziennie. W tym momencie takiej sylwetki nie powstydziliby się nawet żołnierze armii Leonidasa. Paweł ma jasny cel, dobiec do Sparty w czasie poniżej 24 godzin. Czy mu się uda? Trzymajmy kciuki.


Andrzej Radzikowski


Główny rywal i kolega klubowy Pawła. Jest kolejnym polskim faworytem do podium. W 2014 roku już tego dokonał, mimo że był debiutantem finiszował jako trzeci. Rok później chciał wygrać, ale dobiegł 18… Takie jest ultra. Nieobliczalne i nieprzewidywalne jak sam Radzikowski. Tajemniczy człowiek z Puszcza Kampinoskiej o ogromnym potencjale. Wciąż głodny sukcesów. Niemal zawsze czegoś mu brakuje, wydaje się, że jest już blisko szczytu, ale w decydującym momencie brakuje mu jeszcze odrobiny zimnej krwi. Oprócz tysięcy wybieganych kilometrów, ma bardzo doświadczonego serwisanta, który bez wątpienia jest jego atutem. Dariusz Ciećwierz zna trasę greckiego potwora i potrafi ją ujarzmić – jeśli Andrzej zachowa spokój… szykuje się nam bezsenna noc.





Łukasz Sagan


W 2015 roku ukończył Spartathlon w debiucie. „Niektórzy mają igrzyska, a niektórzy mają Spartathlon” – mówi o tej imprezie Łukasz. W tym sezonie „Mały Rycerz” zaimponował formą. Bez serwisu w biegu 48-godzinym w Atenach po 44 godzinach przebiegł aż 361 km, i do rekordu Polski brakowało mu tylko 9 km. Zszedł jednak z powodu obolałych stóp i pęcherzy. Na Sparcie będzie mógł liczyć na pomoc najbliższych, więc z pewnością się nie podda. Potrafi biegać także po górach. Wygrał wymagający Bieg 7 Szczytów mimo, że kilka razy się zgubił. Na 240 km trasie usianej podejściami osiągnął czas lepszy niż… na asfaltowym Spartathlonie. Gigantyczny progres zwiastuje wielkie emocje i potencjał Łukasza. Czarny Koń? Bieganiem zajmuje się dopiero od 4 lat, zatem stać go na wszystko, a jego forma rośnie jak ciasto w rozgrzanym piekarniku.


Zbigniew Malinowski


Pierwszy oficer Leonidasa. Ten człowiek zasługuje na książkę o prawdziwym ultrasie. Dlatego akapit w tym tekście będzie jedynie jego wizytówką, numerem telefonu. Malinowski przebiegł wszystko i wszędzie. La Ultra the High w Himalajach, Maraton Piasków na Saharze, Badwater w Dolinie Śmierci, Comrades w RPA, UTMB w Alpach oraz oczywiście Spartathlon i to aż 12 razy z rzędu. Pod tym względem jest rekordzistą tej imprezy i ma zapewnione honorowe miejsce w stawce. Jak przyznał 62-letni ultras w rozmowie z nami, w Spartathlonie będzie biegał do tzw. skuchy. Liczy, że „13-tka” będzie dla niego szczęśliwa i znów dotrze do mety. Bez wątpienia już jest żywą legendą, ale wciąż czerpie radość z biegania ultramaratonów i jest godnym do naśladowania wzorem dla młodszych zawodników.


Dariusz Gruszczyński


Swoją przygodę z bieganiem rozpoczął w 2007 roku, żeby zrzucić trochę zbędnych kilogramów. Pierwszy maraton, piąty, 49 i tak Dariusz stał się ultrasem, z rekordem życiowym 206 km w biegu 24-godzinnym. Do Grecji jedzie po raz pierwszy, jeszcze nigdy z trasy nie zszedł i teraz też nie zamierza, jego marzeniem jest dotarcie pod pomnik Leonidasa w czasie poniżej 36 godzin. Do Aten zabiera rodzinę, zatem psychicznego wsparcia oraz motywacji mu nie zabraknie.


Marcin Zieliński


W 2014 roku pocałował już stopę króla Sparty, a pomyśleć, że jeszcze 7 lat wcześniej był nałogowym palaczem. Rok później ukończyć Spartathlonu się nie udało, ale wówczas Marcin borykał się z kontuzją kostki i niestety to dało o sobie znać na tak wymagającym biegu. Ma jednak duży potencjał. Maraton w 2:52 i setka poniżej 9 godzin w biegowym CV dobrze rokuje przed takim wyzwaniem. Sam jednak pozostaje niezwykle skromny i liczy wyłącznie na ukończenie rywalizacji w limicie, choć wierzymy, że w trakcie biegu będzie się stopniowo przesuwał i poprawi czas debiutu, który wynosił 32 godziny i 10 minut.


Robert Korab


Ma za sobą niemal 15 lat startów w różnych biegach, jednak trenuje mocno od 2012 roku. „Trójkołamacz” w maratonie, bardziej góral niż asfaltowiec, jednak jego oczkiem w głowie od dekady pozostawał Spartathlon. Założył sobie, że kiedy uda mu się przebiec powyżej 200 km w biegu 24-godzinnym to dopiero wówczas zaciągnie się do armii Leonidasa. Podczas MP w 2015 roku udało się przebiec 210 km, zatem się zapisał. Na swoim koncie ma kilka osiągnięć w biegach górskich takich jak Bieg 7 Szczytów (2. miejsce w 2015 roku), Lavaredo Ultra Trail, 100 miles of Istria, czy UTMB. W Grecji jego plan minimum to ukończenie, a o marzeniach woli nie mówić, aby nie zapeszać. Trzymajmy kciuki.


Krzysztof Lipiński


Solidny i doświadczony ultras na krajowym podwórku. Z roku na rok poprawiał swoje osiągnięcia w biegu 24-godzinnym na mistrzostwach Polski oraz w najstarszym biegu ultra w Polsce, Kaliskiej Setce. Poprzedni rok był dla niego wyjątkowy – aż 210 km w biegu dobowym oraz złamane 9 godzin w biegu na 100 km i dzięki temu osiągnął minimum na Spartathlon. Cel? Skromny biegacz, to i skromna odpowiedź: „dotrwać do mety”.


Andrzej Zyskowski


Jego przygoda z bieganiem trwa dopiero od 4 sezonów, ale… nie można powiedzieć, że jest początkujący skoro dostał się na Spartathlon i to bez kwalifikacji! Jak zabrał się za bieganie, to od razu na poważnie. Pierwszy rok to zrzucanie kilogramów, drugi maratony i 100 km w Kaliszu. Na biegu 24-godzinnym wykręcił ponad 216 km i to dało mu bilet do Grecji. Najpierw marzył o UTMB, ale nie dopisało szczęście w losowaniu, zatem będzie walczyć w słońcu Peloponezu, aby dotrzeć do samego Leonidasa.


Paweł Kotlarz


Na biegach zdarł już niejedne buty. Swój pierwszy maraton ukończył w 2005 roku a dwa lata później po raz pierwszy zszedł poniżej granicy 3:00. Startuje w licznych biegach zarówno asfaltowych jak i terenowych w Polsce oraz za granicą. Wciąż głodny wrażeń i kolejnych wyzwań. W Spartathlonie również już startował. Kilka razy próbował złapać byka za rogi, aż wreszcie w 2014 roku 15 minut przed limitem spełnił swoje marzenia i dotarł do pomnika króla Sparty. Oby tym razem również dotarł szczęśliwie do mety!

Tekst powstał przy współudziale Jacka Będkowskiego z jacekbedkowski.pl