Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij
Jos Hermens i jego historia. Cesarz wśród managerów sportowych.
A103_524_2.jpg


Dobry sportowy manager to skarb dla zawodnika. Jeśli ma dobre kontakty – załatwi start na najbardziej prestiżowych zawodach, zorganizuje przelot, nocleg, wynegocjuje dobry kontrakt. Pomoże też w załatwieniu obozu treningowego w dobrych warunkach. Firm menagerskich na świecie jest wiele, niektóre z nich specjalizują się w konkretnych dyscyplinach. Wynika to stąd, ze ich załozyciele to są byli sportowcy. Dziś kilka słów o jednym z najbardziej znanych sportowych Managerów na świecie. Nazywa się on – Jos Hermens.

Global Sport Comunications –jedna z czołowych firm managerskich. W swojej stajni ma międzyinnymi takich zawodników jak: Kennenisa Bekele, Haile Gebresselasie, Felix Limo czy Anna Gevara. Od niedawna jest tu także Marcin Lewandowski, nasz młody zdolny średniodystansowiec. Kto stoi za działaniami tej firmy, jak ona powstała?

GSC zlokalizowana w Holandii, pracuje w niej 12 osób spośród których większość posiada przeszłość zawodniczą w biegach średnio i długo dystansowych. Powstała w 1985 roku założona przez człowieka, który do dzisiaj kieruje jej wszystkimi działaniami i jest jednym z najmocniejszych graczy na lekkoatletycznym rynku – Jos Hermes.

A103_profil.jpg

Jos przez wiele lat prowadził z sukcesami swoją własną kariera sportową. Jako reprezentant Holandii był w jej reprezentacji na Olimpiadzie '72 (5 000 m) i '76 (10 000 m), mistrzostwach Europy '74 i '78 był także właścicielem rekordu świata w biegu godzinnym od 1976 roku (który utrzymał się aż do 1991 roku). Niestety potem przyszły problemy ze ścięgnem Achillesa. Zaczęły się już po Olimpiadzie '76, jednak Jos próbował zrobić wszystko aby kontynuować swoją karierę. Jesienią '78 roku planował pobiec w Maratonie Nowojorskim. Niestety nigdy mu się to nie udało. Na Mistrzostwach Europy w 1978 roku, na siedem okrążeń przed metą w wyścigu na 10 km – jego ścięgno Achillesa zerwało się a właściwie pękło na pół. Upadł na ziemię, ale ból nogi nawet nie dorównywał rozczarowaniu jakie wiązało się z przekreśleniem wszystkich jego planów sportowych.

Dziś, Jos prawie 30 lat po tamtym wydarzeniu jak mantrę powtarza swoje ówczesne błędy: za duży tygodniowy kilometraż, za mało planowania, za mało odpoczynku.


Jako młody biegacz Jos wierzył, że tydzień w tydzień musi trenować więcej, dłużej. Jego najlepsze czasy na 5 i 10 tys m stale się poprawiały im więcej kilometrów na treningach biegał. W Helsinkach, 30 czerwca 1977, w biegu w którym Samson Kimobwa ustanowił rekord świata na 10 km Jos był tylko siedem sekund z tyłu. Tylko siedem sekund od ustanowienia rekordu świata !!! Korelacja pomiędzy dużą liczbą przebiegniętrych na treningach kilometrów a dobrymi czasami była zbyt oczywista aby mógł ja zignorować. Jos ignorował zdrowy rozsądek. Był młody, myślał, że niezniszczalny. I bez żadnych doświadczonych trenerów. W Holandii nie miał nikogo, do kogo zwrócić mógłby się o poradę. Był całkowicie sam. A poza wszystkim – uwielbiał biegać.

Dwu-trzy godzinne biegi po lesie blisko jego domu były dla niego standardem. Kiedy na początku lat '70-tych zaczął już biegać 240 km tygodniowo natychmiast chciał wiedzieć jakie to będzie uczucie biegać 320 km tygodniowo. Mówił: „ – Przecież to oczywiste, że 320 km zrobi ze mnie lepszego biegacza niż 240". Jos nie był szczególnie cierpliwy ale żądny sukcesu, niezmordowany, wszystko co potrafił to ciężko pracować.

Ale duży tygodniowy kilometraż nie był tylko wymysłem Josa, był znakiem czasu. Lata '60-te i '70-te to były lata eksperymentów dla biegaczy długodystansowych. Trenerzy i biegacze nieustannie testowali granice wytrzymałości ludzkiego organizmu. Z Nowej Zelandii pochodził Arthur Lydiard, charyzmatyczny trener który namówił grupę „chłopaków z sąsiedztwa" w Auckland do treningów na wyznaczonej przez niego 35 kilometrowej pętli aby budować na niej wytrzymałość konieczna do zdobywania złotych medali olimpijskich. Trening Maratoński Lydiarda stworzył w efekcie wielu znanych zawodników, z których chyba najbardziej znanym był Peter Snell który na olimpiadzie w Rzymie ('60) i Tokio ('64) zdobył trzy złote medale na 800 m ('60, '64) i 1500 m ('64) i dwukrotnie złamał rekord świata na jedną milę. System Lydiarda spowodował rewolucję w kilometrażu w Europie i Ameryce. Jos entuzjastycznie zaadaptował do swojego treningu wszystkie zalecenia Lydiarda.

„ – Czytałem w różnych magazynach co na treningach robią David Bedford, Brendan Foster (gwiazdy Angielskiego świata długodystansowego) i to wszystko koncentrowało się na bieganiu więcej i więcej. Wiec pomyślałem że jestem na dobrej drodze realizując ten mój superwysykokilometrażowy plan".
A103_hippi.jpg
A by sprostać swoim założeniom – 45 km dziennie, 320 km w tygodniu – Jos trenował trzy razy dziennie. Pomiędzy treningami prysznic, spanie, jedzenie. I to wszystko. Tak wyglądało jego życie pomiędzy 1971 i 1978 rokiem, w czasie kiedy był w wieku 21-28 lat.
Naturalnie były dni w których Jos czuł się świetnie i trening upływał bez wysiłku. Ziemia wydawała się miękka i lekka. W innych dniach, kiedy wiał wiatr, temperatura spadała poniżej zera, zajmowało mu czasem i pół godziny aż poczuł się rozgrzany.
Mimo, że jego życie było bardzo monotonne nie nudziło mu się nigdy, zawsze miał wiele planów, ambicji.

„ Myślałem o mojej przyszłości. Mój ojciec zawsze miał odmienne podejście od mojego. Kiedy byłem chłopcem kazał mi zawsze pokazywać szacunek dla przełożonych. Ale ignorowałem te jego rady. Na przykład walczyłem z zasadami narzuconymi w latach '70-tych przez Holenderską federację lekkoatletyczną (w tamtych czasach lekkoatletyka uważana była za sport amatorski) dotyczącymi pieniędzy, sponsoringu. Oczekiwali ode mnie bycia najlepszym ale nie chcieli mi za to płacić. Ojciec oczywiście kazał mi siedzieć cicho".


Jos pochodzi z Nijmegen. Na początku chciał być kolarzem ale ojciec wytłumaczył mu, że to zbyt drogi sport. Dobry rower, podróże na wyścigi były nieosiągalne dla jego rodziny. W wieku 14 lat odkrył bieganie długodystansowe. Od razu zorientował się, że w porównaniu do swych kolegów ma talent. Zaczął wygrywać wyścigi juniorskie w kraju i za granicą.

„Bieganie dawało mi wolność, jak nic innego do tej pory. Nikt mi niczego nie kazał, byłem zależny tylko od swoich własnych osiągnięć.


Jos nadal uwielbia rozmawiać o bieganiu. Jego pasja widoczna gdy się go obserwuje podczas zawodów. Jego kontakt z zawodnikami, uważne wybieranie miejsca na stadionie w którym się ustawi, kiedy ocenia co który zawodnik chce usłyszeć: „Niektórzy potrzebują tylko cichą podpowiedź, innych stymuluje krzyk, z każdym jest inaczej".

Pasjonują go nowe rekordy, przez ostatnie lata był naocznym świadkiem wielokrotnego ich bicia na 5 i 10 km, wszystko dzięki Haile i Kennenisie. Jeśli pojedziecie gdzieś na zawody gdzie biegnie jeden z nich – nie będziecie potrzebowali dużo czasu aby zauważyć Josa.

Kiedy Jos zakończył swoją zawodnicza karierę, (jego ścięgno Achillesa okazało się nie do wyleczenia) był jeszcze młodym ale doświadczonym biegaczem. Zawsze chciał pomagać innym biegaczom, trenować ich, to było zresztą to co wyobrażał sobie czym zajmować się będzie kiedy zakończy zawodnicze bieganie. Chciał pomagać młodej generacji holenderskich biegaczy w uniknięciu jego błędów.

W połowie lat '80 tych świat lekkoatletyczny przeszedł na zawodowstwo. I wtedy okazało się, że biegacze , którym pomagał Jos bardziej potrzebowali kogoś kto zajmie się ich kontraktami ze sponsorami, gażami za start, zorganizowaniu opieki medycznej niż doradzaniu w treningu. I tak Jos stał się sportowym managerem.

A103_524.jpg

Źródło: Jim Denison: The Greatest: Haile Gebrselassie