Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Zamknij
Podczas biegu oddychajmy ustami
Jeden z najgorszych mitów, jakie funkcjonują wśród początkujących biegaczy to: "oddychaj nosem a nie ustami". Wielokrotnie zastanawiałem się kto rozpowszechnia tak szkodliwe i głupie zalecenia wśród biegaczy i nigdy nie mogłem do tego dojść. Nadal nie mogę.  

1.jpg

Są pewne stwierdzenia, których prawdopodobnie łatwo nie da się obalić, mimo, że przeczą podstawom zdrowego rozsądku. Tak przynajmniej jest z oddychaniem przez nos w przypadku biegaczy.

O co chodzi z oddychaniem? Żyjemy w świecie mitów

Oddychanie ustami jest w nas piętnowane przez rodziców czy lekarzy już od małego. Wg tych drugich oddychanie ustami u dziecka może prowadzić do różnych późniejszych problemów u człowieka dorosłego. Oddychanie ustami jest także piętnowane choćby przez środowisko jogi, gdzie w różnych książzkach i opracowaniach powstały całe rozdziały na temat przewag oddychania nosem nad oddychaniem ustami.

Nie kłócę się z lekarzami, czy joginami. W naszym codziennym, spokojnym życiu powinniśmy oddychać przez nos. Ale bieganie to inna para kaloszy. W bieganiu potrzebujemy tlenu, tlenu i jeszcze raz tlenu. Musimy czerpać powietrze wszelkimi otworami jakie tylko mamy: ustami, nosem, skórą, uszami i innymi otworami jeśli takie mamy bo tylko wtedy jesteśmy w stanie efektywnie biec. Oczywiście ze wszystkich otworów jakie mamy tylko usta pozwalają dostarczyć naprawdę dużo powietrza.

Wbrew logice

Czasami pojawiają się na naszym forum osoby, które skarżą się na problemy z bieganiem: że szybko się męczą, że mają wysokie tętno, że "to bieganie im nie idzie". Na końcu okazuje się, że niektórzy z nich starają się w biegu oddychać tylko nosem! W takich sytuacjach ciśnie mi się na usta stek różnego rodzaju "francuskich" słów i mam ochotę zawołać: "Kto Ci .. kazał podczas biegu oddychać nosem? Skąd taki absurdalny pomysł!"

Drodzy biegacze, mam do was prośbę o pomoc w wyplenianiu wśród początkujących (bo jest to na szczęście tylko syndrom biegaczy początkujących) tej szkodliwej koncepcji i uzmysławianie im, że w biegu muszą czerpać powietrze wszystkim czym się da, bez zważania na jakiekolwiek jogistyczne czy inne koncepcje. Dlaczego? Bo bieganie to nie joga, rządzi się swoimi własnymi prawami. Jeśli nawet oddychanie nosem w codziennym życiu jest lepsze, to sport jest przejawem akurat niecodziennego życia i jest tym miesjcem, gdzie nie tylko należy, ale TRZEBA oddychać ustami. Walczmy z mitami !

Co w zimie - jak oddychać?


Sytuacja nasila się często w okresie zimowym. Są jakieś centra dezinformacji, które głoszą, że oddychanie ustami spowoduje chorobę gardła i że tylko oddychając przez nos jesteśmy w stanie odpowiednio ogrzać powietrze zanim dostanie się ono do oskrzeli.

2.jpg

Po pierwsze, nie jesteśmy. Nie jesteśmy w stanie w ułamku sekundy ogrzać powietrza zanim dostanie się do oskrzeli. To jakaś absolutna ściema. Po drugie jako człowiek biegający często na mrozie wiem, że gardłu nic się nie dzieje. Jeśli komuś się dzieje to najpewniej z innej przyczyny. Oczywiście przy pewnych temperaturach bieganie zaczyna sprawiać problem, czy to przy wciąganiu powietrza ustami czy nosem. Wtedy po prostu nie należy biegać (w odkrytym terenie). Najniższa temperatura w jakiej biegałem długie treningi i czułem się dobrze to było -15 stopni, zdarzało się krótsze w okolicach -18, przy niższych - odradzam.

Każdy z was jest w stanie wyczuć, czy bieganie w danej temperaturze sprawia frajdę, czy może Wasz organizm pokazuje aurze czerwoną kartkę. Jeśli lampka się zapala - wracajcie do domu. Ale pamiętajcie, że nawet na mrozie to usta, a nie nos są dla biegacza głównym otworem, którym wlatywać ma powietrze.

Wszystkim życzę jak najszerszych otworów ;-)